Plantatorzy sadzeniaków ATR obawiają się, że nie będą mogli podpisać w przyszłym roku umów na ten materiał wyjściowy z producentami frytek. Obawy te pojawiły się w zeszłym tygodniu po oświadczeniach na Festiwalu Ziemniaczanym w Weuthen, że umowy zostaną zmienione w przyszłym roku.
W praktyce wiele sadzeniaków jest dostarczanych plantatorom za pośrednictwem producentów frytek, ale nie ma bezpośredniego połączenia. Do tej pory możliwe było zawarcie umowy przy użyciu sadzeniaków ATR. Niektórzy plantatorzy obawiają się, że w przyszłym roku nie będzie to możliwe.
W zeszłym tygodniu Ferdi Buffen, dyrektor niemieckiej firmy handlującej ziemniakami Weuthen, ogłosił zmiany w kontraktach na przyszły rok. Ostrzegł, że zmiany nie będą dotyczyć tylko ceny. Zmienią się również inne warunki umowy.
Uprawa sadzeniaków ATR przeżywa w ostatnich latach rozkwit, szczególnie w Niemczech. Niedobór sadzeniaków w 2023 roku i rosnące ceny skłoniły plantatorów do budowania własnych zapasów sadzeniaków. Są jednak również plantatorzy w Holandii i Belgii (sadzeniaki rolnicze), którzy uprawiają własne sadzeniaki.
Umowy wieloletnie
Z drugiej strony, branża frytek zawarła umowy z firmami handlującymi ziemniakami sadzeniakowymi na ich zakup. Umowy wieloletnie przewidują określone tempo wzrostu. Teraz, gdy sprzedaż frytek sadzeniakowych stagnuje, a areał upraw musi się zmniejszyć, branża zmaga się z nadwyżką sadzeniaków.
Powiązanie między sadzonkami a kontraktacją nie jest zdrowym rozwiązaniem, podkreśla Jacob-Jan Buth z VTA Netherlands. „Kiedy przez lata brakowało sadzeniaków, plantatorzy musieli zadowalać się tym, co było dostępne. Teraz, gdy sytuacja się odwróciła, rozważa się wprowadzenie struktury, która jeszcze bardziej ograniczy ich swobodę wyboru. Dla wielu plantatorów jest to jak dostosowywanie reguł gry, kiedy tylko jest to korzystne dla kupującego. Takie jednostronne działania jedynie wzmacniają poczucie nierównych szans i zwiększają zależność plantatorów”.
Różnorodność nominacji
W praktyce VTA Netherlands dostrzega, że niektórzy nabywcy mają już powiązania między sadzeniakami a kontraktami. „Ale to właśnie różnorodność umów daje plantatorom elastyczność. Jeśli ta swoboda wyboru zniknie, koszty wzrosną, plantatorzy stracą kontrolę nad swoimi uprawami, a filozofia firmy zostanie poddana presji. Nasuwa się więc pytanie: co się stanie, jeśli w przyszłości ponownie pojawią się niedobory sadzeniaków?”
VTA wskazuje również, że znane odmiany frytek wkrótce będą dostępne do licencjonowania. „To powinna być okazja, aby rynek stał się bardziej otwarty i dynamiczny. Zamiast tego, fuzja wydaje się przynosić korzyści przede wszystkim firmom handlowym, które w ten sposób mogą łatwiej wprowadzać nowe odmiany – ponownie kosztem swobody wyboru producentów”.
Stowarzyszenie rolników rolnych podkreśla, że przejrzystość i uczciwość warunków umownych są niezbędne. „Powiązanie, jakie obecnie się sugeruje, nie pomoże. Wręcz przeciwnie: ogranicza siłę negocjacyjną rolnika, zwiększa zależność i sprawia, że umowy stają się bardziej złożone i ryzykowne”.
Przewodniczący Holenderskiego Związku Rolników Uprawnych (NAV) Adrie Vermeulen i przedstawiciel NAV Keimpe van der Heide z regionu centralnego nie znają jeszcze szczegółów umów. Wiedzą jednak, że warto zacząć myśleć o umowach na przyszły rok po żniwach. „Nie powinniśmy czekać, aż umowy będą dostępne, i znowu mówić, że nie jesteśmy zadowoleni” – podkreśla Vermeulen.
Biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku ziemniaków, Vermeulen i Van der Heide argumentują, że branża i plantatorzy muszą współpracować, aby przywrócić równowagę rynkową. Van der Heide uważa, że wymaga to spadku o 10–15%. „Jeśli wszyscy interesariusze się do tego przyczynią, szkody będą minimalne”.
ZiemniakEuropa
Van der Heide pomaga dziś w organizacji stoiska Organizacji Producentów Ziemniaków Konsumpcyjnych (POC) na targach PotatoEurope 2025 w Lelystad. Uważa, że to wydarzenie to idealna okazja do omówienia pomysłów producentów i branży w ciągu najbliższych kilku dni, które pomogą znaleźć rozwiązanie obecnego problemu rynkowego.
Vermeulen apeluje do hodowców o wykorzystanie POC jako pośrednika w negocjacjach z branżą frytek. „Właśnie dlatego powołaliśmy POC” – mówi prezes NAV. Stawia jednak jeden ważny warunek: „Musimy mieć przynajmniej produkcję pokrywającą koszty”.
„Jeśli chcemy, aby uprawa była zrównoważona i przyszłościowa, wszystkie ogniwa łańcucha muszą otrzymać rekompensatę za swoje wysiłki” – podkreśla Van der Heide. „Z powodu ekspansji w ciągu ostatnich dwóch lat areał jest teraz zbyt duży. To prawda, ale lepiej byłoby zawrzeć umowy, niż czekać, aż plantator zostanie wygnany”.
Przewodniczący POC, Jasper Roubos, podkreśla, że obniżenie ceny kontraktowej oznacza, że uprawa będzie kosztować większość rolników. „Według naszego kalkulatora, cena kontraktowa pokrywa obecnie jedynie koszt własny. Co więcej, marża nie uwzględnia jeszcze żadnego ryzyka”.