Strajk w firmie produkującej frytki Clarebout może potrwać jeszcze długo. Firma twierdzi, że czeka na nowe zaproszenie od związków zawodowych. Związki zawodowe czekają również na nową propozycję właściciela, Jana Clarebouta.
Od zeszłego czwartku strajkują pracownicy czterech fabryk Clarebout w Belgii i Francji. Domagają się dodatkowego uznania po tym, jak Jan Clarebout sprzedał swoją firmę amerykańskiemu gigantowi spożywczemu Simplot za kilka miliardów euro.
Według rzecznika firmy, pracownicy nie mają w zwyczaju czerpać zysków ze sprzedaży firmy. Jednak ze względu na tak silne nalegania pracowników, Clarebout jest skłonny, po wstępnych konsultacjach, przyznać każdemu pracownikowi premię netto w wysokości 500 euro. Ma to być wyrazem uznania za ich wkład w rozwój firmy.
Kwota ponad 3 mln euro
Belgijski producent frytek zatrudnia łącznie około 3.000 osób. Według firmy, wypłata 500 euro na pracownika stanowi koszt ponad 3 milionów euro, wliczając podatki i inne opłaty. Firma zaznacza również, że nie wszystkie formalności zostały jeszcze dopełnione, a zatem sprzedaż nie została jeszcze sfinalizowana.
Rzecznik Clarebout odmówił komentarza na temat potencjalnych szkód dla firmy spowodowanych strajkiem. „Poziom strajku zmienia się co godzinę. W jednej chwili 50% produkcji jest wstrzymane, a w drugiej spada do 30%. Z drugiej strony Clarebout stara się nadal zaopatrywać klientów. Według rzecznika, zapasy są nadal wystarczające.
Nadal kilka odcinków
Lars Decock ze związku zawodowego ACV przyznaje, że produkty ziemniaczane są nadal dostarczane. Mówi, że Clarebout zatrudnił zewnętrznych kierowców do dostarczania produktów. Dodaje jednak, że produkcja w fabrykach w Nieuwkerke, Warneton i Mouscron całkowicie stanęła. Dotyczy to również francuskiej fabryki w Dunkierce.
Według Decocka, pracownicy odrzucili ofertę 500 euro na osobę. Chcą większego uznania za to, że pomogli w budowie firmy. I to, jak podkreśla Decock, również w okresie pandemii koronawirusa.
Aktywiści czekają na nową ofertę od właściciela Jana Clarebouta. Producent frytek z kolei czeka na nowe zaproszenie od związków zawodowych. Obie strony są gotowe na spotkanie, ale jedna oczekuje lepszej oferty, a druga spodziewa się zaproszenia. „Do około piętnastu minut temu nie było żadnego nowego zaproszenia” – mówi rzecznik Clarebouta. „Nie otrzymaliśmy jeszcze żadnych nowych informacji od Clarebouta” – mówi Decock.
Co się dzieje?
Dyrektor belgijskiego stowarzyszenia handlowego i przetwórstwa ziemniaków Christophe Vermeulen nie uważa, że jego organizacja ma obowiązek komentowania żądań strajkowych, ale mimo to to robi jego cotygodniowy wideoblog Co dzieje się w kraju ziemniaków„Nie sądzę, żeby istniała ogólna zasada, że pracownicy powinni uczestniczyć w zyskach ze sprzedaży firmy, tak jak nie ma zasady, że powinni uczestniczyć w ewentualnym bankructwie firmy. Mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie przy stole negocjacyjnym, z odrobiną spokoju, humanitaryzmu i wzajemnego zrozumienia”.