Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Senegal nagle stał się głównym nabywcą holenderskich ziemniaków. Okazało się to jednak niewystarczające, ponieważ ilości, które obecnie wisiały na rynku, były po prostu zbyt duże. Cieszy jednak fakt, że ta sprzedaż stanowi jasny punkt na rynku ziemniaków jadalnych.
Senegal zmaga się obecnie z niedoborem ziemniaków, które mogłyby zaspokoić jego potrzeby. Przez długi czas rynek mógł być zaopatrywany z lokalnych zapasów, ale dostępne ilości są niewystarczające, aby pokryć lukę do czasu nowych zbiorów.
Aby wypełnić lukę na rynku, władze Senegalu zezwalają na import. Dla holenderskich eksporterów jest to niezwykle proste. W przyszłym tygodniu statki z cebulą zostaną częściowo wypełnione ziemniakami. Dzięki temu kilka tysięcy ton ziemniaków trafi do Senegalu w krótkim czasie. Dodatkową korzyścią jest to, że rynek senegalski może szybciej wchłonąć mniejszą ilość cebuli, więc później może być potrzebna dodatkowa cebula. Można powiedzieć, że to sytuacja korzystna dla obu stron.
W ostatnich miesiącach brak popytu na holenderskie ziemniaki w Senegalu stanowił poważny problem. Wynikało to głównie z dużych ilości lokalnie uprawianych ziemniaków zmagazynowanych w tym roku. W zeszłym roku podjęto próbę powtórzenia tego z cebulą, ale eksperyment zakończył się niepowodzeniem. Próba z ziemniakami przyniosła jednak znacznie lepsze rezultaty. To z kolei ograniczyło możliwości sprzedaży dla Holandii. A to prawdziwa szkoda w roku, w którym ziemniaki są tu tak niewiarygodnie tanie.
Na czas 1 stycznia
Podsumowując, w tym roku mamy bardzo ograniczone okno czasowe, w którym duże ilości ziemniaków mogą dotrzeć do Senegalu. Granica zamyka się 1 stycznia. Oznacza to, że ładunki mogą dotrzeć do Senegalu jeszcze w przyszłym tygodniu. Po środzie statki, które są oddalone o osiem dni, nie będą mogły zacumować w Dakarze przed 1 stycznia.
W miesiącach poprzedzających październik tego roku włącznie do Senegalu wyeksportowano nieco ponad 3.000 ton ziemniaków. W tym samym okresie ubiegłego roku liczba ta wyniosła ponad 11 000 ton. W ciągu dwóch kolejnych miesięcy wysłano kolejne 20 000 ton. W tym roku z pewnością nie uda się osiągnąć tej ilości.
Mimo to kilka tysięcy ton przeznaczonych dla Senegalu to miły bonus. Rynek również tutaj zareagował dobrze. Ceny ziemniaków jadalnych, nadających się do uprawy w Afryce, w rozmiarach od 45 do 70 milimetrów, nieznacznie wzrosły do 9-10 centów za kilogram. Choć ceny nie są szokujące, to jednak stanowią miły zastrzyk energii tuż przed świętami Bożego Narodzenia.
Drugim jasnym punktem na rynku ziemniaków w tym tygodniu jest zaangażowanie Royal Avebe. Firma skrobiowa ogłosiła swoim członkom, że wszystkie ziemniaki zarejestrowane w jesiennym badaniu zostaną zebrane. Cena bazowa w wysokości 1 euro za tonę zostanie zapłacona za tzw. ziemniaki C, które nie podlegają prawu dostawy dla ziemniaków A i B. To jeden problem mniej dla plantatorów, którzy nie wiedzą, gdzie indziej wysłać swoje ziemniaki w tym roku. A dla spółdzielni jest to okazja, aby zaoferować swoim członkom wsparcie.
Zielone ziemniaki
Na koniec wróćmy do artykułu z zeszłego tygodnia. Dotyczy on komentarzy na temat złej jakości ziemniaków w supermarketach. W kilku supermarketach zauważono sporo zielonych ziemniaków w workach. Nowa partia w tym tygodniu napawa optymizmem.
Byłoby zbyt piękne, żeby to było prawdą, że cokolwiek się zmieniło, ale w tym tygodniu w supermarketach obserwowano tylko dobre partie. Kolega z… Boerenbusiness Dziś po południu podkreśliła ten punkt zdjęciem ładnego stosu pakowanych ziemniaków w lokalnym supermarkecie. I te ziemniaki były nawet w promocji: dwa trzykilogramowe worki za 3,99 euro. Świetna okazja, żeby kupić dodatkowy worek.