Platforma handlu internetowego Service2Potato działa od prawie półtora roku. W tym okresie sprzedano 24 000 ton frytek i sadzeniaków. Ceny notowały wysokie wzrosty i głębokie spadki. Strony zaangażowane w aukcje ziemniaków są entuzjastycznie nastawione do sprzedaży ziemniaków i mają jasną, długoterminową strategię. „Sprzedaż cyfrowa pozwala rolnikom rozszerzać swoją sieć” – mówią ojciec i syn Jan i Lars Kraak. Zarządzają handlem na platformie.
Service2Potato wystartowało w sierpniu 2024 roku. Od tego czasu rynek przeżywał prawdziwy rollercoaster. Jak to wyglądało w Twoim przypadku?
JK: „Widzieliśmy dwie skrajności. Od niebo jest granicą latem 2024 roku do obecnego minimum. Wpływy sezonowe są zawsze obecne i wielokrotnie widziałem je w ciągu czterdziestu lat mojej działalności na rynku kontraktów terminowych na ziemniaki (w firmie brokerskiej De Vries & Westermann BV, red.). Plantatorzy byli w ostatnich latach rozpieszczani dużym popytem ze strony branży. Darmowe partie były zazwyczaj szybko sprzedawane. Teraz jest inaczej, ponieważ honorowane są tylko stałe umowy. Jako plantator ziemniaków dokładasz wszelkich starań, aby uzyskać najlepszy produkt, ale nawet sprzedaż darmowych partii wymaga znacznego wysiłku.
Jak sektor ziemniaczany podchodzi do zakupów i sprzedaży online?
JK: „Staramy się prowadzić działalność na jak najszerszym rynku. Jednym z udziałowców jest Nedato, które oczywiście również korzysta z samej platformy, ale S2P jest wyraźnie niezależne. Plantatorzy zazwyczaj znają tylko ograniczoną grupę nabywców. Handlując online, znacząco rozszerzasz tę sieć. Świat staje się coraz bardziej cyfrowy i ten trend się nie zatrzymuje. Akcjonariusze S2P również to dostrzegają. Plantatorzy, handlowcy, domy handlowe i przetwórcy – wszyscy czerpią korzyści z platformy cyfrowej. Kolejną istotną zaletą jest oferowana przez nią przejrzystość”.
Czy oprócz ułatwienia sprzedaży ziemniaków chciałbyś również udostępnić informacje o cenach?
LK: „Spółka macierzysta Service2Trade działa w najważniejszym sektorze owoców: jabłkach i gruszkach od 2012 roku. Oferuje całoroczny wgląd w ceny i wpływa na nie, szczególnie na początku sezonu, kiedy produkty sprzedawane są „z pola”, czyli „z pnia” w terminologii sadowniczej. Dzięki Monitorowi Świeżości, S2P oferuje kompleksową listę transakcji z bogactwem informacji. Zawiera ona nie tylko szczegółowe informacje o produkcie, ale także rodzaje transakcji. Transakcja między dwiema stronami transakcji jest również uwzględniona na liście, choć nie jest widoczna w notowaniach. Wszystkie transakcje są publikowane anonimowo, ale można zobaczyć region.”
Jak podoba Ci się metoda licytacji ziemniaków zarówno dla sprzedawców, jak i kupujących?
JK: „To coś, do czego ludzie muszą się przyzwyczaić. Pochodzi ze świata owoców, gdzie jest bardzo powszechne. Prowadzimy również interesy poprzez mediację. Strony zawsze korzystają z platformy, ale sami zajmujemy się handlem i łączymy kupujących ze sprzedającymi. To już nie są tylko firmy holenderskie. Strony z Belgii i Niemiec również wiedzą, gdzie nas znaleźć. Ważne jest, aby stale dopasowywać podaż do popytu”.
Czy w ostatnim czasie zaszły jakieś zmiany techniczne na platformie?
LK: „Osiągnęliśmy największe postępy w ciągu pierwszych sześciu miesięcy, ale platforma taka jak ta nigdy nie jest skończona. Ciągle wprowadzamy ulepszenia. Jeśli coś jest potrzebne, to jest to uwzględniane. Na przykład, dodano języki niemiecki, angielski i francuski. W zeszłym roku ogłoszono partnerstwo z aukcją ziemniaków w Tholen, Alvantho. Wymagało to trochę pracy technicznej, ale w przyszłym sezonie będzie działać w osobnej części platformy. Alvantho będzie mogło tam publikować partie swoich członków”.
Jak sam Pan zauważył, obecny rynek jest trudny. Rynek jest praktycznie nieistniejący. Jak to może się dalej rozwijać?
JK: „Istnieje ogromna nierównowaga między podażą a popytem. Nie zapominajmy, że kiedy rynek się rozkręci, może on również bardzo szybko rosnąć. Nie zdziwiłbym się, gdyby ludzie nagle zaczęli płacić 10 centów. Widzieliśmy już takie wahania. Na przykład podczas pandemii koronawirusa. Świat nie przestał nagle jeść frytek; problem tkwi w tym, że sprzedaż nie rośnie. Równowaga prędzej czy później powróci”.
W przyszłym sezonie fabryki będą zawierać z plantatorami inne umowy dotyczące powierzchni upraw i wolumenów. Czy może to wpłynąć na S2P?
JK: „Nadchodzi zmiana, przenosząca ryzyko na plantatorów. Czy fabryki będą w stanie zaspokoić swoje potrzeby, mając mniej stałych ton? To może zmienić rynek. Plantatorzy inwestują bardzo mało w marketing swoich produktów. Obecny i przyszły sezon mogą być sygnałem, że sytuacja musi się zmienić i może się zmienić. Jeśli zniknie więcej możliwości sprzedaży, takich jak rynek kontraktów terminowych, konsekwencje odczujecie później. Zatęsknicie za tym dopiero, gdy zniknie”.
Można również powiedzieć, że wolny handel ziemniakami jest przestarzały.
LK: „Myślę, że młodsze pokolenia zwracają mniejszą uwagę na kupowanie i sprzedawanie. Edukacja też rzadko porusza ten temat. Trzeba wyjść ze swojej skorupy i samemu się zaangażować. To jest postrzegane jako trudne. Co więcej, wiele mediacji nadal odbywa się telefonicznie. Szczególnie młodzi ludzie rzadziej się na to decydują. Wierzymy, że dzięki S2P mamy perełkę dla tych, którzy oferują darmowe ziemniaki”.
Service2Trade, jeden z dwóch inicjatorów platformy, „nie jest niezadowolony” – mówi dyrektor Bart Leemans. „Kryje się za tym wieloletni plan. Nie spodziewaliśmy się, że osiągniemy próg rentowności po pierwszym roku, a obecna sytuacja rynkowa dodatkowo to potęguje. Platforma taka jak S2P po prostu lepiej sprawdza się na rynku popytu niż podaży”. Firma chce dalej rozwijać platformę, wskazuje. „Oprócz frytek i sadzeniaków, możemy również chcieć wprowadzić na rynek aukcyjny ziemniaki stołowe. Trwają również rozmowy o dalszym wprowadzeniu platformy na rynek świeżych produktów i kwiatów”.