Rynek ziemniaków zmaga się ze słabym popytem i rosnącą podażą, a przetwórstwo gwałtownie spada na początku 2026 roku. W rezultacie rośnie presja na ziemniaki na wolnym rynku i możliwości sprzedaży. Dowiedz się więcej o przetwórstwie ziemniaków w 2026 roku.
Nastroje na rynku ziemniaków były wyjątkowo złe przez cały sezon. Konkurencja ze strony Chin i Indii na rynku frytek, cła importowe w Stanach Zjednoczonych, rosnący kurs dolara i duże zbiory – wszystko to spowodowało gwałtowny spadek cen zarówno ziemniaków na wolnym rynku, jak i ziemniaków z podaży.
Chociaż europejska branża frytek jest silnie dotknięta tymi czynnikami, to w produkcji w fabrykach było to ledwie zauważalne. Owszem, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy przetwórstwo było o 5% niższe niż w poprzednim sezonie. Nie jest to jednak szokujące.
A jeśli zsumujemy ilość produktów ziemniaczanych w tym okresie, to w rzeczywistości wydaje się, że nie ma powodu do obaw. W rzeczywistości całkowita produkcja od lipca do grudnia była zaledwie o 2% niższa niż w poprzednim sezonie. Chociaż wyprodukowano o 4% mniej produktów wstępnie smażonych, takich jak frytki, zostało to w dużej mierze zrekompensowane przez fakt, że z linii produkcyjnej zjechało więcej innych produktów ziemniaczanych.
Brak zainteresowania ziemniakami
W tym świetle zaskakujące jest, że producenci frytek już w październiku i listopadzie dawali do zrozumienia, że nie są zainteresowani ziemniakami. Kontrakty zostały nawet wykupione. A nabywcy fabryczni zdają się być kompletnie uczuleni na ziemniaki z wolnego rynku. Wolą nie mieć żadnych ziemniaków z kodostaw niż je mieć.
Biorąc pod uwagę postawę wyczekującą producentów frytek, można by oczekiwać, że tempo przetwórstwa będzie znacznie niższe niż w przypadku 5% spadku. Jednak powoli, ale systematycznie, kryzys na rynku frytek zaczyna przenikać również do fabryk frytek. Wygląda na to, że okres ciszy okołoświątecznej i przełomu roku wpuszcza powiew świeżości do fabryk.
Dane dotyczące przetwórstwa za styczeń i luty nagle pokazują zupełnie inny obraz niż w poprzednich miesiącach. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2026 roku przetworzono o około 100 000 ton ziemniaków mniej niż w roku ubiegłym. To ogromna ilość. Można ją porównać do szeregu ciężarówek z rozładowczymi pełnymi ziemniaków, wystarczających do zapełnienia zarówno Afsluitdijk, jak i Markerwaarddijk. To 50 do 60 kilometrów ciężarówek.
W ciągu dwóch miesięcy przetworzono około 15% mniej ziemniaków. To zupełnie inna skala niż 5% w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. To nagle maluje zupełnie inny obraz w branży frytek. Widzimy to również w krajach sąsiednich, gdzie Clarebout/Simplot jest zmuszony zamknąć fabrykę w swojej siedzibie na półtora tygodnia. Pracownicy produkcyjni zostali odesłani do domów. To samo widać w Lutosie (McCain), która ograniczyła produkcję weekendową w Belgii.
Ale największy problem stoi przed plantatorem ziemniaków. W końcu, dokąd zabiorą te setki tysięcy ton niesprzedanych ziemniaków, które obecnie unoszą się nad rynkiem? Nawet dopłata 1 lub 2 euro za 100 kilogramów nie wydaje się gwarantować plantatorowi, że pozostanie mu jego „cenny” produkt.
Zbliża się koniec sezonu
W nadchodzących miesiącach konieczne będzie podjęcie wielu działań w celu rozwiązania tego problemu. W Belgii zaangażowane organizacje pracują nad rozwiązaniem tej sytuacji. Na początku przyszłego tygodnia okaże się, jakie mają pomysły. Francuzi utworzyli platformę promującą sprzedaż pasz dla zwierząt.
W Holandii handlarze paszą i indywidualni plantatorzy ziemniaków intensywnie kierują się w stronę gospodarstw hodowlanych i komór fermentacyjnych. Niektórym pakowaczom oferuje się nawet ziemniaki za 0 euro z dostawą do gospodarstwa. Na razie brakuje szeroko zakrojonego podejścia obejmującego cały sektor. W tym względzie panuje wciąż głucha cisza wśród organizacji, które mogłyby przejąć inicjatywę w poszukiwaniu możliwego rozwiązania lub złagodzenia problemów dotkniętych rolników.