Negocjacje w sprawie kontraktów na warzywa idą pełną parą. Podczas gdy jeden przetwórca warzyw zakończył już proces kontraktowania, inni nadal są zajęci. Choć plantatorzy warzyw wyrażają swoje niezadowolenie z kontraktów, przetwórcy zapełniają pola.
Przetwórcy warzyw generalnie wskazują, że zapełnienie powierzchni nie stanowi problemu. „Rekrutacja przebiega tutaj dobrze i dobrze wypełniamy zaplanowany obszar” – mówi Marco Bom, menedżer ds. rolnictwa w Ardo. „Wynika to częściowo z faktu, że oczekuje się mniejszej produkcji kukurydzy, co częściowo przyniesie korzyści obszarowi upraw warzyw”.
Niewielki wzrost cen kontraktowych
„Nastąpił niewielki wzrost cen kontraktowych we wszystkich przypadkach, choć różni się to w zależności od produktu. Komitet plantatorów zgodził się na ceny kontraktowe, podobnie jak plantatorzy” – mówi Bom. Greenyard wskazuje także, że kontrakty zostały zrealizowane, a planowany teren zajęty.
Mimo że przetwórcy warzyw zapełnili areał, wśród plantatorów panuje niezadowolenie. „Koszty dla plantatorów rosną, ale fabryki nie zwracają na to uwagi. Przetwórcy dokładają wszelkich starań w przypadku upraw takich jak kapusta, ale w przypadku grochu, fasoli i szpinaku prawie tak się nie dzieje” – panuje wśród hodowców odczucie. Zdaniem przetwórców dzieje się tak dlatego, że często mają do czynienia z konkurencją ze strony takich krajów jak Hiszpania czy Polska.
Nigdy więcej marginesu
Zarówno w przypadku warzyw przemysłowych, jak i uprawy warzyw na otwartym polu istnieje wiele problemów. Mimo to umowy zostały podpisane. „Wszystko staje się coraz droższe, nic nie da się osiągnąć po cenie kosztów i nie ma już marży. Trzeba więc coś zrobić na górze” – mówi Niels Zuurbier, prezes działu uprawy warzyw na otwartym polu w LTO Holandia. „Jeśli ceny nie wzrosną, powierzchnia wkrótce się zmniejszy”.
„Musimy współpracować jako hodowcy, ponieważ tak nie może być dalej” – mówi Zuurbier. „Nie możemy się już rozwijać, ponieważ obecnie przetrwamy. Jeśli ceny będą tak niskie, w pewnym momencie będziemy musieli masowo powiedzieć „nie” i uprawiać coś innego”.
Niezadowolenie w Belgii
Niezadowolenie z kontraktów widać także w Belgii. „Hodowcy milczą, subtelnie grożąc odmową nowych kontraktów, ale w międzyczasie koszt własny rośnie, a procent tary w niewytłumaczalny sposób szybko rośnie” schrijft przewodniczący Hendrik Vandamme w magazynie członków General Farmers Syndicate.
Teraz jest jasne, że problemy mają także przetwórcy warzyw. Wartość giełdowa belgijskiej spółki Greenyard uległa dalszemu załamaniu w styczniu 2019 r., po tym jak wartość giełdowa spadła już ogromnie w całym 2018 r.
Greenyard ma kłopoty
Zyski spółki gwałtownie spadają, po części z powodu konieczności obniżek cen produktów (poniżej presja supermarketów). Pewną rolę odegrał również fakt, że warzyw było mniej z powodu suszy. Zdaniem rzeczników przetwórców warzyw, braki w 2018 r. nie będą miały jednak wpływu na ceny kontraktowe w 2019 r.