Sektor rolnictwa pilnie wzywa rząd do szybkiego opracowania wykonalnych przepisów dotyczących PFAS. Dzieje się tak dlatego, że gleby tarowe m.in. z buraków cukrowych, ziemniaków i marchwi nie mają obecnie dokąd wyjechać.
Podczas zbioru różnych roślin uprawnych wraz z produktami usuwa się z ziemi dużo piasku i gleby; W tym sezonie dostępna jest dodatkowa ilość ze względu na mokre warunki zbiorów. Grunty te są zwykle zwracane sektorowi rolnemu lub wykorzystywane pod budownictwo mieszkaniowe i infrastrukturę. Odbywa się to na podstawie „Własnej deklaracji producenta” (FEV), oświadczenia, za pomocą którego dostawca gleby wykazuje, że gleba jest czysta. Sektor napotyka obecnie problemy w tym procesie, które mają wszystko związek z obecnymi środkami na rzecz PFAS.
PFAS to zbiorcza nazwa substancji chemicznych, które nie występują naturalnie w środowisku. W wyniku emisji i wypadków substancje przedostały się do gleby, urobku i wód powierzchniowych. Od 1 października rząd stosuje tymczasowe ramy działania PFAS. Oznacza to, że gleby lub urobku nie można już przemieszczać, jeśli zawiera więcej niż 0,1 mikrograma PFAS na kilogram gleby. Wartość FEV nie jest już wystarczająca, należy przeprowadzić kontrolę indywidualnej partii.
Dodatkowe działania i koszty
„Inspekcje indywidualne nie są realną alternatywą dla tego sektora” – mówi Dirk de Lugt, przewodniczący Organizacji Handlu Produktami Rolnymi. Poruszył tę kwestię we wtorek, 26 listopada, w pilnym piśmie do ministrów Caroli Schouten (rolnictwa, przyrody i jakości żywności) i Stientje van Veldhoven (infrastruktura i gospodarka wodna). „Biorąc pod uwagę duże wolumeny, kontrole poszczególnych partii są w praktyce niewykonalne, ponieważ wymagane jest dodatkowe magazynowanie. Ponadto jest to bardzo kosztowne ze względu na dodatkowe kontrole, przeładunek i transport. Ponadto kontrole te nie wnoszą wartości dodanej, ponieważ dotyczy to gruntów ornych znajdujących się w obrocie, w których nic się nie zmienia ani nie dodaje.”
Fusy są obecnie przechowywane na terenie przedsiębiorstw przetwórczych, ale te szybko się zapełniają. BO Arable Farming chce teraz jasności co do statusu instrumentu FEV. „Obecna sytuacja zagraża ciągłości naszych działań” – powiedział De Lugt. Opowiada się także za wykonalnym standardem PFAS, który uwzględnia to, co jest obecne w środowisku. Według BO Akkerbouw przeprowadzono obecnie ponad 10 kontroli partii, które wykazały, że zawartość PFAS jest znacznie poniżej limitów ryzyka.
Czy można podnieść standard?
Przy obecnym standardzie prawie cała gleba w Holandii jest skażona. Norma została wybrana nie ze względu na ochronę zdrowia, ale dlatego, że jest to najniższa wartość, jaką można wykryć w laboratorium. W końcu osoby pracujące z glebą muszą podjąć środki bezpieczeństwa tylko wtedy, gdy na kilogram gleby przypada 8,9 mikrogramów PFAS. Liczba ta jest 89 razy wyższa niż obecne 0,1 mikrograma na kilogram gleby. RIVM bada obecnie, czy standard można podnieść. Wszystko wyjaśni się najpóźniej 1 grudnia.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/akkerbouw/artikelen/10884823/tarragronden-akkerbouw-groot-problem-door-pfas]Gleby Tarra w uprawach rolnych stanowią poważny problem ze względu na PFAS[/url]
To kolejny dowód na to, że polityka całkowicie zeszła na manowce.
Dziś usłyszałam plotkę, że pfas zalega także w glebie tulipanów uprawianych w siatkach, czy to może być prawda?