Na rynku marchwi jest cicho. Wiele firm zajmujących się płukaniem nie zostało jeszcze uruchomionych po wakacjach, a biorąc pod uwagę ograniczony popyt, nie wydaje się to być pilne.
Tradycyjnie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku w handlu marchewką nie ma większego zamieszania. Jednak w tym roku wydaje się wyjątkowo cicho. Prace w wielu firmach płuczących stanęły w miejscu i należy się spodziewać, że w pierwszej połowie stycznia nie będzie pełnego otwarcia przepustnicy. Trwa spokojnie, a obraz ten prawie się nie zmienia od kilku miesięcy.
Podaż jest wystarczająca na stosunkowo ograniczony popyt. Część marchewek trafia do takich krajów jak Polska, Czechy i Chorwacja, ale duże ilości nie napływają. Europa Wschodnia jeszcze się nie obudziła. Tymczasem w ziemi wciąż leżą marchewki, nietypowe jak na tę porę roku. Znawcy szacują, że jest to około 100 hektarów. Również w Niemczech nie wszystkie marchewki zostały jeszcze zebrane.
Duża marchewka rzadko spotykana
Problemy z jakością powodują, że nie wszystkie marchewki nadają się do przechowywania i te partie trafiają obecnie na rynek. Tylko duża podaż marchwi jest ograniczona. Znajduje to odzwierciedlenie w notowaniu Peena w DCA w tym tygodniu. Średnia cena marchewki C jest nieco wyższa niż w tydzień 52 i wynosi 10,50 euro za 100 kilogramów. Cena marchewki B pozostaje niezmieniona i wynosi średnio 8 euro za 100 kilogramów.