Piątek 21 lutego był dziwnym dniem dla rynku kontraktów terminowych na ziemniaki. Rynek w Lipsku był w ostatnich tygodniach pod pewną presją, ale wydaje się, że osiągnął dno. Dopóki jednak nie pojawiło się tak zwane zlecenie stop loss.
Na rynku kontraktów terminowych przez cały tydzień panował stosunkowo duży obrót w okolicach 16 euro i wydawało się, że to dno. Przy rozliczeniu gotówkowym (CS) w tym tygodniu wynoszącym 15,10 EUR (-0,20) dalszy spadek na rynku kontraktów terminowych nie wydaje się konieczny.
Jednak rynek kontraktów terminowych z kwietnia 2020 r. spadł dziś ponownie do 13,20 euro, co oznacza spadek o 2,50 euro. Było to spowodowane tzw. zleceniem stop-loss, które zostało zrealizowane automatycznie. Niektóre systemy transakcyjne na świecie, które handlują na różnych rynkach kontraktów futures, mogą handlować automatycznie poprzez zlecenia stop loss.
Rynek cofnął się na ułamek sekundy
Na przykład, jeśli zostanie osiągnięty określony poziom cen, system automatycznie zrealizuje zlecenie. W tym przypadku wygląda na to, że było to zlecenie sprzedaży, które zadziałało przy cenie 15,50 €. Zaraz potem rynek w ułamku sekundy zepchnął się z powrotem do 13,20 euro przy 50 kontraktach futures, po czym w ciągu sekundy odbił do 15,40 euro.
Na rynkach terminowych zbóż czy rynkach walutowych tego typu zlecenia nie stanowią problemu, ponieważ wolumeny (obrót) są wystarczająco duże. Jednak na mniej płynnych rynkach (obrocie), takich jak rynek kontraktów terminowych na ziemniaki, może to mieć ogromny wpływ. Rynek kontraktów terminowych zamknął się dzisiaj ceną 15,40 euro przy najwyższych obrotach w zeszłym tygodniu, a mianowicie 283.

Rynek fizyczny cichy
Fizyczny rynek dzienny charakteryzuje się spokojną atmosferą. Niemniej jednak notowania belgijskie (Belgapom) pozostały niezmienione, co ponownie daje rynkowi pewność siebie. Nie wydaje się, aby na razie nastąpił wzrost rynku ziemniaków. Eksport jest cichy, a ponadto rynek eksportowy jest zalany sadzeniakami ziemniaków z różnych domów handlowych.
Ze względu na duży odsetek odmów wydaje się, że firmy zajmujące się handlem sadzeniakami pływają w ziemniakach. Większe niż oczekiwano zbiory sadzeniaków również zapewniają dużą podaż. To dziesiątkuje popyt na ziemniaki konsumpcyjne przeznaczone na eksport.
Co więcej, wydaje się, że koronawirus powoduje pewien pesymizm na rynku globalnej sprzedaży frytek. Największy eksporter frytek na świecie (Belgia) wskazuje, że jest tym szczególnie zaniepokojony. Zapotrzebowanie istnieje, ale organizacja logistyki stanowi szczególne wyzwanie, ponieważ kontenery są zacumowane w niewłaściwych portach na całym świecie.