Zdjęcie agro

Aktualności ochrona upraw

„Zmiana na zieloną zajmie co najmniej jedno pokolenie”

28 lutego 2020 r - Jeannet Pennings - 6 komentarze

Europejski Zielony Ład nie ukrywa tego: rolnictwo musi stać się bardziej ekologiczne. Oznacza to między innymi znaczne ograniczenie zużycia środków chemicznych. Ale jaka jest alternatywa, jeśli zatwierdzanie produktów ekologicznych jest potwornie powolne? Zapotrzebowanie na różne prawa i regulacje wydaje się większe niż kiedykolwiek.

Czy europejskie rozporządzenie w sprawie środków ochrony roślin powinno zostać zerwane? Było to tematem wielu dyskusji podczas dorocznej konferencji Foodlog zatytułowanej „Rolnictwo bez chemii; Jak?'. Prawidłowe pytanie, jeśli przybliżymy procedurę autoryzacji zasobów. Niezależnie od tego, czy są one chemiczne, czy ekologiczne, punkty wyjścia do oceny są takie same. Dan oznacza, że ​​nie uzyskają aprobaty, jeśli nie zostanie udowodnione bezpieczne użytkowanie. Praktyka pokazuje, że łatwiej jest to jednoznacznie wykazać w przypadku środków chemicznych niż w przypadku środków zielonych, które często stosuje się systemowo.

Za mało zielonych zasobów
Zdaniem Pieta Boonekampa, dyrektora Artemis, prowadzi to do natychmiastowego problemu: w Europie dostępnych jest zbyt mało środków biologicznych. „W Holandii mniej niż 2% zasobów wykorzystywanych w uprawach na wolnym powietrzu ma pochodzenie organiczne. Przyjęcie do UE trwa co najmniej 5 lat, w przeciwieństwie do Brazylii (1 rok) i Stanów Zjednoczonych (2 lata). W naszym obecnym tempie nigdy nie uda się zrealizować planów cyklicznych ministra na 2030 rok. Potrzebne jest szybsze prawodawstwo”.

To odpowiada na pytanie zadane przez Dicka Veermana, dyrektora Foodlog, w jego pierwszych słowach. „Dobre rolnictwo to zapobieganie, a nie interwencja. To wymaga innego sposobu myślenia. Jesteśmy teraz w okresie przejściowym, ale czy przebiega on wystarczająco szybko?” Podczas kongresu nie ma dyskusji nad tą odpowiedzią. Tym bardziej o możliwym rozwiązaniu – nowelizacji europejskiego rozporządzenia w sprawie środków ochrony roślin. 

„Wyczuwam w tej dyskusji, że ludzie chcą ograniczyć zasadę ostrożności (dozwolone są tylko substancje niekwestionowane, red.)”, mówi Anne de Vries, która na Uniwersytecie w Tilburgu prowadzi badania m.in. nad prawem ochrony roślin. „Mam do tego poważne zastrzeżenia. Istnieje ryzyko, że na rynek trafią substancje, które mimo wszystko okażą się niebezpieczne. Mogą to być również mikroorganizmy.”

Różne ramy oceny
Problemem pozostaje jednak trudne i powolne udostępnianie zasobów zielonych. Jurgen Köhl, naukowiec z Wageningen UR: „Obecna praktyka polega na tym, że przy ocenie produktów biologicznych uwzględnia się nieistotne zagrożenia. Aby określić bezpieczeństwo czynnika biologicznego, potrzebne są różne rodzaje ekspertyz”. Nicolette Klijnhout-Klijn ze Skal Biocontrol zgadza się: „Musimy przejść do innych ram oceny”.

Coś, z czym poseł do PE Bas Eickhout może się zgodzić. „Ale”, dodaje, „czy ci się to podoba, czy nie, zajmuje to dużo czasu. W międzyczasie dobrze jest zobaczyć, jakie są opcje bez naruszania rozporządzenia”. Według De Vriesa takie opcje istnieją. „Zmiana prawa jest skomplikowana. Wdrożenie częściowe można dostosować znacznie szybciej za pośrednictwem komitetów. Przykładem tego jest ocena dokonana przez odpowiednich ekspertów. Przyjrzyj się więc dokładnie temu, co obecnie działa, a co nie”.

Przestrzeń eksperymentalna
Rozwijając ten temat, Piet Boonekamp (Artemis) i Aleid Dik (NAV) opowiadali się za większym polem do eksperymentowania. Teraz nie możesz nic robić z daną substancją w okresie rozpatrywania wniosku o dopuszczenie (5 lat). Przestrzeń doświadczalna daje możliwość zgromadzenia w międzyczasie znacznie większej wiedzy o tym, jak produkt zachowuje się w uprawie.

Dik: „W ten sposób dobrze poznajemy produkt, zanim będzie on powszechnie dostępny na rynku. Dzięki temu możemy go optymalnie wykorzystać i uniknąć rozczarowań. To jest opłacalne i trwałe. Rolnik inwestuje pieniądze w ziemię i chce je odzyskać”.

"Ile mamy czasu?"
Pod koniec kongresu stanie się jasne, że obecne przepisy i regulacje (częściowo) wymagają zmiany. Jasne jest również, że wszyscy chcą przejść na zrównoważone rolnictwo. Jednak to również wymaga czasu, mówi poseł Roelof Bisschop (SGP). „Przez 60 lat dążyliśmy do rentownego rolnictwa, które produkuje wystarczającą ilość żywności przy niskich kosztach. Pewne wybory w tym zakresie okazują się później katastrofalne m.in. dla przyrody i środowiska. To musi się zmienić, ale musimy zdać sobie sprawę, że zmiana zajmuje co najmniej jedno pokolenie”.

Lub na zakończenie pytaniem zwykłego rolnika z widowni: „Czy radzimy sobie tak źle, kiedy jest wystarczająco dobrze i ile mamy czasu, aby zrobić kolejny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju?”

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Jeanette Pennings

Jeannet ma swoje korzenie w sektorze cebul kwiatowych i dorastała w firmie rolniczej w Kop van Noord-Holland. Jako generalistka raportuje dla Boerenbusiness we wszystkich sektorach. Bada również możliwości sponsorowanej reklamy.
komentarze odwiedzających
6 komentarze
Jan Kiević 28 lutego 2020 r
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/akkerbouw/artikel/10886018/turnover-to-green-takes-co najmniej jedno pokolenie]„Zmiana na zieloną wymaga co najmniej jednej generacji”[/url]
Naturalna ochrona upraw działa tylko w szklarniach Obecnie kontynuuję uprawę jabłek i gruszek przy użyciu zatwierdzonych chemicznych środków ochrony roślin konsument będzie musiał zapłacić dużo więcej za nasze jabłka i gruszki
Klazien z Zalku 28 lutego 2020 r
Rząd świadomie popycha nas w kierunku polityki z lekami homeopatycznymi, mam do tego małe zaufanie..........
hans 29 lutego 2020 r
Brawo nasi politycy!

Eksperymentowanie tutaj z tak zwanym rolnictwem ekologicznym, zrównoważonym lub o obiegu zamkniętym, w którym ryzyko pozostaje głównie w gospodarstwie. Spadek tak, jeszcze nie widzieliśmy ceny, ponieważ pozostaje ona związana z międzynarodową konkurencją (gdzie czynniki produkcji nagle mają bardzo małe znaczenie, zrównoważona od bio naklejka szybko utknęła!).

Ponieważ brama Rotterdamu m.in. pozostaje, a raczej ciągle jest dalej otwierana, poprzez wszelkiego rodzaju zacofane traktaty "dla rozwoju uboższych obszarów tej Ziemi", szczególnie dla zagwarantowania nam taniego bezpieczeństwa żywnościowego, albo też poprzez siła darmowych zakupów, że kilka dużych dominujących na rynku supers, aby zapewnić miliardowe zyski.

Import z krajów, które inaczej testują środki ochrony roślin, czytają mniej uważnie (zob. tekst) lub mają znacznie mniejsze wymagania dotyczące pozostałości w produktach lub skażenia gleby, w związku z czym konsumenci spożywają o wiele więcej substancji toksycznych niż spożywając nasze produkty zgodnie z naszymi europejskimi wcześniej istniejących metod produkcji, nie słyszy się ich o tym.

żaba 29 lutego 2020 r
A potem walczyć z szarańczą w Afryce za pomocą DDT? dobra robota tutaj!
Lennart 6 marca 2020 r
Mówiąc prościej, rząd chce pozbyć się rolników!, organiczne to utopia!, sektor nie przetrwa tej zmiany!
Lennart 6 marca 2020 r
Mówiąc prościej, rząd chce pozbyć się rolników!, organiczne to utopia!, sektor nie przetrwa tej zmiany!
Nie możesz już odpowiedzieć.

Co z prądem
oferty uprawne?

Zobacz i porównaj ceny i stawki samodzielnie

Aktualności Unia Europejska

Porozumienie UE w sprawie silniejszej pozycji rolników w łańcuchu żywnościowym

Opinie Jaapa Haanstry

Czy zakazujemy glifosatu czy choroby Parkinsona?

Aktualności Ochrona upraw

Ziemniaki średnio-konsumpcyjne w porównaniu do ziemniaków skrobiowych

Aktualności Ochrona upraw

Sprzedaż aktywów w Chinach wchodzi w kolejną fazę po dużym wzroście

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się