Cały świat odczuwa skutki koronawirusa. Sektor ekologiczny również nie jest oszczędzony. Jak radzi sobie ten sektor w tych szczególnych czasach? Boerenbusiness mapuje sytuację.
Fakt, że konsumenci masowo gromadzą produkty, nie pozostaje niezauważony w sektorze ekologicznym. Jan Groen, dyrektor generalny Green Organics, widzi gwałtowny wzrost popytu na owoce i warzywa. Firma dostarcza organiczne ziemniaki, warzywa i owoce do supermarketów, przemysłu przetwórczego i dostawców w całej Europie. Według Groena popyt na owoce i warzywa w Holandii ogromnie rośnie. Niezwykłe jest to, że firma obserwuje trend już od 2 tygodni.
Lockdown
Wpływ wirusa na sektor organiczny jest od razu widoczny w wyniku krótkich kolejek w łańcuchu. Jednak nie ma powodu do paniki, uspokaja dyrektor generalny Green Organics. „Na razie w Holandii nie brakuje produktów ekologicznych. Jesteśmy krajem eksportowym, a zaopatrzenie w żywność dla naszego kraju jest dobrze i szybko zorganizowane” – mówi Groen.
Wirus wpływa nie tylko na popyt krajowy, ale także na eksport. W coraz większej liczbie krajów europejskich wprowadza się „blokadę”. Na przykład życie publiczne we Francji zamarło od wtorku. Francuscy nabywcy mają zatem obawy, czy otrzymają zamówione produkty. Dzieje się tak również w innych obszarach Europy, takich jak Skandynawia, gdzie w zeszłym tygodniu szkoły zostały zamknięte.
Teraz, gdy coraz więcej krajów „blokuje”, ma to poważne konsekwencje dla eksportu. Eksport spowalnia, produkty świeże pozostają w granicach kraju i nie mogą nigdzie przemieszczać się. Oczywistą opcją jest wysłanie tych produktów do supermarketów w Holandii. Częściowo z tego powodu sektor nie widzi w Holandii żadnych niedoborów w perspektywie krótkoterminowej.
Wybuchowy popyt na mleko
Również spółdzielnia zajmująca się marketingiem organicznym Eko-Holland wyraźnie widzi wpływ wirusa na supermarket. Ze względu na gromadzenie zapasów obecnie istnieje ogromne zapotrzebowanie na organiczny nabiał firmy Eko-Holland. Szczególnie wariant o przedłużonej trwałości sprzedaje się jak świeże bułeczki. Dlatego ciężko pracujemy, aby w dalszym ciągu zaopatrywać supermarkety w produkty.
„Zamknięcie placówek gastronomicznych jest możliwą przyczyną dalszego wzrostu popytu na nabiał” – mówi René Cruijsen, prezes Eko-Holland. „Teraz, gdy wielu Holendrów pozostaje w domu, spożywa się więcej nabiału. Konsumenci częściej spożywają go w domu niż w restauracji, co może wyjaśniać rosnący popyt” – mówi Cruijsen.
Niepewna przyszłość
Nikt nie wie dokładnie, jak rozwinie się sytuacja i pytanie brzmi, jak długo będą się utrzymywać zachowania gromadzące konsumentów. Eko-land może jedynie spekulować, jeśli chodzi o dalsze spojrzenie na rynek. „W pewnym momencie spiżarnie muszą się zapełnić. Jeśli tak się stanie, może to również spowodować nadpodaż na rynku, ale to znowu spekulacja” – mówi Cruijsen.
Rzeźnicy normalni
Obecnie sytuacja w sklepach mięsnych w Groene Weg (Vion) jest nadal normalna. Dostawy żywności trwają bez zmian i dotyczy to również dostaw mięsa ekologicznego. Pomimo większego zapotrzebowania na mięso, branża mięsna widzi, że w kraju eksportującym takim jak Holandia nie ma niedoborów. Restauracje w Holandii i wielu innych krajach UE są zamknięte. Może to mieć wpływ na konsumpcję, ale trudno to przewidzieć.
Oczekiwania na najbliższe tygodnie nie są jasne, także co do cen rynkowych. Na rynku panuje duża zmienność. Vion wskazuje, że wolałby widzieć na rynku większą stabilność.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.