Jest suchy, żwirowo-suchy. Problemy napotykają zwłaszcza hodowcy, którzy nie mogą nawadniać swoich upraw. W Zelandii ma to miejsce już trzeci rok z rzędu. Świeża woda jest teraz dostarczana tam nawet statkiem i ciężarówką.
Jednym z miejsc docelowych pozyskiwania tej słodkiej wody jest gospodarstwo doświadczalne Rusthoeve, zlokalizowane w Noord-Beveland. Drugi statek przypłynie w czwartek wieczorem z 750 metrami sześciennymi wody z Hollands Diep. „Dzięki pomocy wykonawcy upewniamy się, że ta woda trafi do naszego basenu, abyśmy mogli przynajmniej nawodnić nasze testy cebuli” – mówi kierownik Eelco Boot.
Bardzo cenne
Na zaopatrzenie w wodę drogą morską przechodzą także inne gospodarstwa rolne w województwie. To oczywiście bardzo kosztowna sprawa, zgadza się Boot. „Będzie to możliwe tylko w przypadku upraw o wyższych plonach. Musisz coś zrobić." Według niego słodka woda to teraz w Zelandii magiczne słowo. „Czasami zdarzają się plantatorzy, którzy mają możliwość nawadniania, ale nie dotyczy to 90%. Sytuacja jest co najmniej niepokojąca. Wiele upraw nie przynosi rezultatów. I widzimy to już od trzech lat z rzędu.”
Według Boota szczególnie sadzeniaki cebuli przeżywają trudne chwile. Ale dotyczy to również innych roślin drobnonasiennych, takich jak buraki cukrowe, cykoria i cebula. „W tym roku mamy do czynienia z efektem domina. Zimę rozpoczęliśmy bez mrozu, co oznaczało, że struktura gleby była bardzo słaba. Brak deszczu utrudniał zasiew roślin. Nasiona były już w kępkach. To teraz wyraźnie widać. Pszenica jara też nie wygląda dobrze”.
Dużo wiatru
Leonard van der Velde, doradca ds. rolnictwa w CZAV, zgadza się z tragiczną sytuacją. Nawadnianie w jego regionie, na Wyspach Holandii Południowej, jest zwykle możliwe, ale jego zdaniem również tam jest „bardzo sucho”. „Tej wiosny doświadczamy silnych wiatrów, co oznacza, że nie zawsze jest możliwe nawadnianie. Ten problem również pojawia się regularnie.” Według Van der Velde na tym nie zakończy się pojawienie się wielu upraw. „Hodowcy musieli zrobić wszystko, co w ich mocy, aby zasiać plony i je wyhodować”.
Według doradcy ds. rolnictwa pszenica staje się już „ostra”. „Zwykle widzimy ładne, okrągłe zbiory, ale teraz występują miejsca z suszą, a to dopiero koniec maja. W nadchodzących tygodniach nie należy spodziewać się opadów deszczu, więc wypełnienie zbożem również nie będzie optymalne”. Według Van der Velde jest jeszcze za wcześnie, aby wypowiadać się na temat plonów pozostałych upraw. „Widzimy, że wschody buraków cukrowych są słabe. To będzie miało wpływ na kilogramy. Możemy tutaj nawadniać cebulę i ziemniaki, ale w przypadku kolegów z Zelandii często tak się nie dzieje”.
Zbliżający się niedobór
Obecnie ziemniaki nadal czerpią składniki odżywcze z bulw, ale wkrótce będą potrzebować deszczu – mówi Boot. „Susza nie powinna już trwać dwóch tygodni. Cebula szybko potrzebuje odrobiny deszczu. Ziemniaki leżą w ziemi i potrzebują więcej. To nie są dobre czasy dla rolników. „Nikt nie jest szczęśliwy. Zwykle o tej porze roku wszystko rośnie i kwitnie. Teraz widzimy głównie luki, a w międzyczasie ponoszone są same koszty.”
Jeśli prowadzi to do niedoboru, może to mieć korzystny wpływ na kształtowanie się cen. „Ale jako hodowca musisz mieć zapasy” – słusznie stwierdza Van der Velde. „Cebula i ziemniaki, które obecnie wysychają, kosztują mnóstwo pieniędzy. Hodowcy, którzy wciąż mają szopę pełną ziemniaków z frytkami, z pewnością są zaniepokojeni”.
Również w innych regionach
Oczywiście obecna susza niepokoi nie tylko hodowców w Zelandii. Opady należy spodziewać się w prawie wszystkich regionach. Zwłaszcza tam, gdzie tej wiosny zasiew był trudny i gdzie nawadnianie nie wchodzi w grę. Skutki suszy to przede wszystkim m.in zauważalne we wschodniej i południowej Holandii a perspektywy na najbliższe 14 dni nie napawają optymizmem.
W koloniach torfowych mówi się o wystarczającej wilgotności podłoża dla wzrostu roślin. Hodowcy mogą jeszcze chwilę przetrwać, ale jeśli w przyszłym tygodniu nie będzie deszczu, tam też wystąpi niespotykana dotąd sytuacja suszy. Praktyczne historie jasno pokazują, że systemy nawadniające działają na pełnych obrotach nie tylko w rolnictwie uprawnym, ale także w hodowli zwierząt. W odróżnieniu od lat ubiegłych nie ma nadwyżek paszy objętościowej. Pierwsze koszenie trawy w tym roku również rozczarowało pod względem plonów ze względu na suszę. Oznacza to, że zdolność nawadniania gospodarstw hodowlanych nie będzie szybko dostępna dla rolnictwa.
obrażenia od mrozu
W uprawie ziemniaków szczególne obawy budzą działki, na których nocne przymrozki spowodowały szkody. W połączeniu z suszą może tu nastąpić poważne opóźnienie wzrostu. Bez nawadniania nie ma żadnych wątpliwości. Istnieje także ryzyko podwójnego żniwa na działkach, na których rozsadnik nie uległ wystarczającemu rozdrobnieniu na skutek suszy. Jest to szczególnie niepożądane w uprawie cebuli, ponieważ w późniejszej uprawie mogą pojawić się problemy, na przykład przy ochronie roślin, jeśli plon nie jest wystarczająco jednolity.
Brak zakazu nawadniania
W Achterhoek systemy nawadniające wielkoobszarowych rolników również działają na pełnych obrotach już trzeci rok z rzędu. Peter Schrijver z Zarządu Wodnego Rijn & IJssel zapewnia zaniepokojonych hodowców, że nie będzie zakazu wydobywania wód gruntowych, z wyjątkiem kilku stosunkowo niewielkich rezerwatów przyrody. „Dopóki w skali roku utrzyma się nadwyżka opadów, która nawet wzrasta w wyniku dodatkowych opadów w zimie, nie będzie zakazu nawadniania wodami gruntowymi”.
„Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najlepiej wykorzystać nadmiar wody zimą w okresie wegetacyjnym” – kontynuuje dyrektor Zarządu Wodociągów. „Nie jest zamierzone, aby woda wpływała do IJsselmeer, chociaż może być również zatrzymywana i wykorzystywana w rolnictwie w górnym biegu rzeki. Zatrzymywanie wody staje się coraz bardziej skuteczne.” Jednakże dla Zarządu Wodnego Rijn & IJssel nadal wyzwaniem jest utrzymanie bufora podczas ulew. Schrijver: „W takim razie musimy być w stanie bardzo szybko dokonać zmiany. Staje się to coraz bardziej możliwe dzięki automatyzacji jazów, które można regulować na bieżąco na dużym obszarze.
Artykuł ten powstał we współpracy z Erikiem Colenbranderem.