Wczesne marchewki są obecnie trudne do zdobycia. Z powodu suchej wiosny zbiory przychodzą później niż zwykle, a pierwsze plony są rozczarowujące. Ograniczona podaż powoduje jednak wysoką cenę.
Na początku lipca na rynku marchwi jest jeszcze stosunkowo spokojnie. Teraz stare żniwa został całkowicie oczyszczony, potrzeba poważnych wykopalisk, aby zdobyć zaopatrzenie. Handlowcy to zauważają. W Limburgu trwają już zbiory, ale wczesne partie są wyraźnie późniejsze, a plony nie są zbyt wysokie. Do tego należy dodać zmniejszoną podaż z zagranicy. Wystarczająco dużo składników na spokojny początek nowego sezonu.
„Marchewki po prostu pojawią się w tym roku później” – zauważa Joost Litjens z Bejo Seeds. Według niego wynika to częściowo z faktu, że wczesne marchewki wysiewa się zazwyczaj później, gdyż do połowy marca panują tam wilgotne warunki. Z drugiej strony sucha i uboga wiosna w połączeniu z niską wilgotnością powietrza spowolniły rozwój. „W tym samym czasie w zeszłym roku w Flevopolder zbierano już wczesne marchewki. Spodziewam się, że nie będzie to miało miejsca przez kolejne 2 tygodnie”.
Mniej kilogramów
W Limburgii, gdzie pierwsze z ziemi wyrastają marchewki, właśnie rozpoczęły się zbiory. Jednak skutki trudnego sezonu wegetacyjnego są tam również odczuwalne. Plony szacowane są na około 45–50 ton z hektara, choć według informatorów o tej porze roku normą jest 65–70 ton.
Powoduje to pewien niedobór krajowej podaży marchwi, dla której nie ma natychmiastowej alternatywy. Sytuacja w Holandii nie jest wyjątkowa. Sąsiednie kraje, takie jak Belgia, Niemcy i Francja, również musiały zmierzyć się z ekstremalną suszą. Ponadto podaż z Hiszpanii jest niższa niż zwykle. Powodem zmniejszenia się populacji tego obszaru był umiarkowany sezon w 2019 r.
Kurczenie się obszaru holenderskiego
Również w Holandii przewiduje się, że obszar ten zmniejszy się w tym roku. Wstępne dane obszarowe opublikowane przez holenderski urząd statystyczny wskazują na spadek o 6,5% w przypadku marchwi zimowej i 2,6% w przypadku marchwi mytej. Łączna powierzchnia upraw marchwi w Holandii wzrosła tym samym do 9.340 hektarów. To o 340 hektarów mniej niż w 2019 r. (-9%).
Luka w dostawach
Obecne warunki pogodowe sprzyjają rozwojowi marchwi. Oczekuje się, że w ciągu najbliższych 3 tygodni ukaże się więcej ofert w języku holenderskim. „Z każdym dniem przybieram na wadze” – zgadza się Litjens. „Spadało sporo deszczu, co oznacza, że marchewki – podobnie jak cebula – rosną coraz lepiej z każdym tygodniem”.
Mimo wszystko, zdaniem Litjensa, istnieje znacząca różnica między marchewką uprawianą w folii a marchewką uprawianą w zwykłej uprawie. Pewien handlowiec spodziewa się, że pierwsze marchewki w Zelandii, które zazwyczaj zbiera się w trzecim tygodniu lipca, będą dostępne dopiero w sierpniu. Jego zdaniem w innych regionach uprawy również potrzebują czasu, aby rośliny odzyskały siły po trudnej wiośnie i osiągnęły odpowiednią wagę.
Wysoka cena marchwi
Fakt, że w czerwcu udało się uprzątnąć resztki starych zbiorów, oznacza, że rynek marchwi rozpoczyna nowy sezon z czystą kartą. Niedobór podaży powoduje wzrost cen. Według handlowców obecna cena marchwi odmiany B waha się od 25 do 30 euro za 100 kg oraz od 28 do 35 euro za 100 kg marchwi odmiany C. Krótko mówiąc, solidne ceny i w zasadzie dobra wiadomość dla plantatorów. Dopiero wtedy muszą mieć co sprzedać.