Ostatnia okazja dostawy na rynek senegalski minęła. Krótko mówiąc, oznacza to, że jeden z największych rynków zbytu dla holenderskiej marchwi przestał istnieć. Czy w Europie jest teraz większy popyt na marchewki, który mógłby zrekompensować tę stratę? A co robi Peen, który jest notowany na liście DCA?
W zeszłym tygodniu kilku traderów ogłosiło, że więcej spokoju jest oczekiwany na rynku marchwi. Dzieje się tak, ponieważ najważniejszy cel podróży w Afryce: Senegal, zamyka swoje granice. Ostatnia okazja na dostawę już minęła, co oznacza, że duży rynek zbytu zniknął. To sprawia, że jest on bardzo oswojony na rynku. Handel nadal przebiega słabo, chociaż nastrój jest nieco bardziej pozytywny niż kilka tygodni temu.
Ten nieco bardziej pozytywny nastrój wynika częściowo z faktu, że kraje bloku wschodniego ostrożnie wkraczają na rynek holenderski. Nadzieja jest taka, że straty w kierunkach zagranicznych, takich jak Senegal, można zrekompensować poprzez zwiększenie handlu wewnątrz Europy. Belgowie są nadal aktywni na rynku holenderskim.
Małe plusy w cenach
W rezultacie poprawy nastrojów notowania DCA dla marchwi B i C nieznacznie wzrosły. W przypadku marchwi odmiany C średnia cena w tym tygodniu wyniosła 13,50 euro za 100 kilogramów, przy przedziale cenowym od 12 do 15 euro za 100 kilogramów. Wzrost o 0,50 € w porównaniu z poprzednim tygodniem. Średnia cena marchwi odmiany B wzrasta również o 0,50 euro, do 12,50 euro za 100 kilogramów. Przedział cenowy wynosi od 11 do 14 euro.
Wielu traderów twierdzi jednak, że na rynku jest sporo „śmieci”. Marchewki (bardzo) złej jakości sprzedawane są obecnie za 8–10 euro za 100 kilogramów. Z drugiej strony, lepsze partie są czasami sprzedawane za 15 euro za 100 kilogramów.