W ostatnich tygodniach ceny rzepaku poszybowały w górę. Problemy pogodowe i wysoka presja chorób prowadzą do niższych oczekiwań dotyczących plonów. W połączeniu z i tak już niskimi zapasami rzepaku powoduje to niepokój na rynku.
Zdaniem analityków niedawny wzrost cen wynika głównie z fali zimna we Francji. Według francuskiego instytutu badawczego Terres Inovia południowo-zachodnia, północno-wschodnia i Normandia zostały szczególnie dotknięte mrozem. W rezultacie utracono około 10% francuskiego obszaru upraw rzepaku. Dotyczy to około 90.000 29 hektarów. Mróz i zimno spowodowały szkody także w innych częściach Europy. Zdaniem analityków zbiory rzepaku w Europie są zatem niższe niż wcześniej oczekiwano. Cena rzepaku na Matifie dzisiaj (czwartek, 597,25 kwietnia) wyniosła XNUMX euro za tonę, co stanowi najwyższy poziom od dziesięcioleci.
Obszar Europy się skurczył
Od czasu wprowadzenia zakazu powlekania nasion neonikotynoidami powierzchnia upraw rzepaku w UE uległa zmniejszeniu. Szkodliwe owady można wykorzystać mniej efektywnie, co zwiększa ryzyko uprawy i obniża oczekiwany plon w UE. Dlatego europejscy hodowcy częściowo przeszli na inne uprawy.
Kanada i Ukraina stały się zatem ważnymi dostawcami rzepaku dla UE. Jednak sezon wegetacyjny w tych krajach w zeszłym roku nie przebiegał gładko. Zarówno Kanada, jak i Ukraina doświadczyły ekstremalnej suszy i upałów, co spowodowało znacznie niższe zbiory. W Kanadzie rekordowa ilość rzepaku została już wyeksportowana m.in. do Chin w pierwszej połowie sezonu. Dlatego i tak już niewielki początkowy zapas uległ już znacznemu zmniejszeniu.