Rola rolnictwa jest czasami omawiana w holenderskiej debacie politycznej. Weźmy pod uwagę na przykład kryzys azotowy, zmniejszenie o połowę pogłowia zwierząt gospodarskich czy stopniowe ograniczanie dostępnych środków ochrony roślin. Według ojca i córki Gerrita i Marieke Kurstjensów w Australii problemy te prawie się nie pojawiają, jeśli w ogóle. „Osoby, które rozważają przygodę za granicą, z pewnością powinny pomyśleć o Australii. Żadnych kryzysów azotowych, żadnych przepisów dotyczących nawozów, ale korzystny klimat podatkowy dla rolnictwa i mnóstwo przestrzeni do uprawy”.
20 lat temu Kurstjens przeniósł się z firmy zajmującej się uprawami rolnymi, mechanizacją i wykonawcami w Grubbenvorst do firmy zajmującej się uprawami roli w Moree w południowo-wschodniej Australii. Uprawa roli w Australii jest w dużym stopniu uzależniona od ilości opadów. „Jeśli przez rok nie będzie padać, nie opłaca się uruchamiać kombajnu. W tych latach koszty są również znacznie niższe, ponieważ nie trzeba opryskiwać chwastów i grzybów. Ale w latach z wystarczającymi opadami można udać się na południowy wschód młóci od 5 do 6 ton pszenicy z hektara. Średnio w regionie mamy około 3 ton pszenicy i jęczmienia z hektara. To w połączeniu z niskimi kosztami, takimi jak oprysk samolotem za 10 USD/ha całego pola lub oprysk punktowy za 8 dolarów za hektar, kombajny za 50 dolarów za akr lub 500 dolarów za godzinę.
Ale możliwości istnieją nie tylko w uprawie roli. Istnieją również możliwości (intensywnej) hodowli zwierząt. „Tutaj nie jest wymagane pozwolenie na azot i nie trzeba płacić za wywóz obornika. Pasza też jest stosunkowo tania. Transport zboża do portu kosztuje z naszego gospodarstwa 50 dolarów australijskich (około 30 euro). Można to zapłacić kwotę odliczoną od ceny płaconej przez hodowcę bydła.”
Niedobór profesjonalistów
Według Kurstjensa największym wyzwaniem w australijskim rolnictwie jest znalezienie wystarczającej liczby pracowników. Przed wybuchem pandemii Australia była popularnym kierunkiem dla turystów z plecakiem i absolwentów szkół, często z doświadczeniem w rolnictwie. Obecnie sytuacja ta praktycznie ustała, co skutkuje poważnym niedoborem specjalistów w gospodarstwach rolnych. Dotyczy to zarówno mechaników i kierowców, jak i specjalistów technicznych, kierowników agronomów i gospodarstw rolnych. „Szczególnie Holendrzy i Niemcy są tutaj znani ze swojej dogłębnej wiedzy i dobrej etyki pracy”.
Dodatkowym powodem, dla którego starsze pokolenie pozbawione następcy oferuje sprzedaż lub wynajem swojej firmy, jest brak rąk do pracy. „Kiedy przyjechaliśmy tu po raz pierwszy 20 lat temu, płaciliśmy równowartość 300 guldenów za hektar” – mówi Kurstjens. „Obecnie kwota ta wzrosła do około 300 euro za gleby umiarkowane/słabe i wzrasta do 3.500 euro za hektar w przypadku dobrych działek, na których średnie roczne opady wynoszą 500 mm. Ale wciąż są to ceny, które można zapłacić rolnikom. Mając niewielki kapitał własny, ale dobrą znajomością rolnictwa, można tu wynająć wystarczającą liczbę gospodarstw z ewentualnym prawem zakupu.
Informacje kurstjensfarming@gmail.com lub na Facebooku: Kurstjens Farming Australia