Na rynku marchwi nadal panuje trudna sytuacja. Sitka mają wystarczającą ilość marchwi i mają ograniczoną obecność na rynku. Podaż przewyższa popyt. Nie jest tak, że nic nie jest eksportowane, ale wolumeny robią stosunkowo niewielką różnicę.
Nadal dostępna jest dostawa marchwi z pola, ale istnieją duże różnice w jakości. Trzeba szukać pięknych marchewek, które zebrano kopytem, ale wciąż są na nie nabywcy. Bardzo trudno jest znaleźć miejsce przeznaczenia dla marchwi, która faktycznie leżała zbyt długo i jest obecnie zbierana kombajnem do ziemniaków - co z pewnością nie poprawia jakości. Stosunkowo długi sezon na morzu jest czymś, co niepokoi niektórych wtajemniczonych. Chłodnie są przepełnione, a zapasy te są wykorzystywane jedynie w ograniczonym zakresie. Aby uzyskać najlepsze rezultaty, przetwórcy powinni całkowicie przejść na marchew z przechowywania.
Mało eksportu
Kraje Europy Wschodniej mają pod dostatkiem marchewki na swoim rodzimym rynku. Czesi i Polacy na przykład kupują w Holandii, ale dotyczy to stosunkowo niewielkich ilości, co daje gwarancję, że w okolicach wakacji nie zabraknie im marchewek. Cenowo też są bardzo konkurencyjni. Cicho jest także w eksporcie zagranicznym. Senegal zamknął swoje granice, a kraje takie jak Mauretania czy Wyspy Zielonego Przylądka coś robią, ale nie na tyle, aby realnie zmienić nastroje na rynku.
Ceny marchwi pozostają stabilne w porównaniu do poprzedniego tygodnia. Cena DCA dla marchwi B wynosi 5 € za 100 kilogramów, a dla marchwi C – 4,50 € za 100 kilogramów. Należy zauważyć, że handel jest niewielki.