Kiedy amerykański sekretarz rolnictwa nazywa stale rosnące ceny nawozów „największym i najgłębszym zmartwieniem”, wiadomo, że jest to naprawdę pilne. Już i tak wysokie ceny nawozów otrzymują nowy cios, gdy Rosja najechała sąsiednią Ukrainę. W Holandii efekt nie jest jeszcze od razu zauważalny na dużą skalę. Na całym świecie jest to zupełnie inna historia.
Tom Vilsack, amerykański sekretarz rolnictwa, uważa rynek nawozów – a zwłaszcza ceny – za swoje największe zmartwienie. Zrobił to podczas jednego z nich konferencja prasowa zeszły tydzień. Rolnicy w USA i wielu innych krajach nie są w radosnym nastroju pomimo wysokich cen zbóż. Z drugiej strony gwałtownie wzrosły nakłady, takie jak nawozy. Teraz, gdy Rosja najechała Ukrainę, powoduje to ponowny wzrost cen.
Niebezpieczeństwo cen gazu
Największym zagrożeniem dla Europy są przede wszystkim ceny gazu i dostawy rosyjskiego gazu. Azot jest z tego produkowany na przykład w naszym kraju w Yara i OCI. The cena gazu jest czynnikiem decydującym o wielu rzeczach i dotyczy to również nawozów. Rosja dostarcza dwie trzecie gazu ziemnego wykorzystywanego w Europie.
Na razie nie odnotowaliśmy większych napięć na rynku nawozów w Holandii. Ceny utrzymują się na stabilnym wysokim poziomie m.in. saletry wapniowo-amonowej (takiej jak Nutramon) i superfosfatu potrójnego. Rolnicy i handlowcy bardziej martwią się tym, czy cały nawóz zostanie dostarczony na czas. To nie jest jeszcze kwestia pierwszego prezentu, który teraz jest starannie posypywany oziminami. Staje się to krytyczne, szczególnie w dalszej części sezonu. To zei także reżyser Triferto, Kai Kikkers Boerenbusiness TV.
Azotan amonowy
Na poziomie globalnym sytuacja jest inna. Tani nawóz azotan amonu jest szeroko stosowany na całym świecie. Nie tylko w rolnictwie, ale także przy produkcji materiałów wybuchowych. Właśnie dlatego ten nawóz budzi kontrowersje i dlatego nie jest przechowywany ani używany w Holandii. Na początku lutego Rosja zakazała eksportu azotanu amonu. Ma to konsekwencje na całym świecie, w tym w USA. Od czasu inwazji cena tam wzrosła już o 29%.
Wojna to kolejny problem, przed którym stoi rynek nawozów. Kraje takie jak Rosja i Chiny nałożyły ograniczenia lub zakazy eksportowe. Stosowanie potażu z Białorusi jest zakazane, koszty transportu są nadal niebotycznie wysokie, a zakłady produkcyjne i portowe na całym świecie muszą radzić sobie z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, takimi jak huragany. Wszystkie te czynniki wpływają na wzrost ceny.
Konsekwencje
Dla Holandii zagrożenie leży przede wszystkim w cenie i dostępności rosyjskiego gazu. Rosyjskie LNG nadal płynie do Europy, ale jak długo? Niemcy wstrzymali także otwarcie kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2. W każdym razie rosną zwłaszcza koszty produkcji azotu. W przypadku niedoboru gazu przemysł ma obowiązek np. sprzedawać gaz obywatelom. W każdym razie ceny pozostają wysokie i w obecnym scenariuszu prawdopodobnie będą stale rosły.
Przebieg tej wiosny ma również wpływ na rynek. Nie możemy już mówić o bardzo wczesnej wiośnie, co daje dystrybutorom czas na gromadzenie zapasów i dostarczanie produktów. Wszelkie przerwy w linii logistycznej staną się widoczne dopiero w dalszej części sezonu. Nie tylko w Europie Zachodniej, ale także w regionie Morza Czarnego, gdzie porty i drogi wodne są (lub mogą być) zablokowane.
Sytuacja jest inna na całym świecie. Na przykład Stany Zjednoczone – ale także kraje Ameryki Południowej – obawiają się niedoborów nawozów lub przynajmniej zmniejszonej ich dostępności. Stwarza to zjawisko gromadzenia zapasów na rynku i ponownie powoduje wzrost cen. Brazylia jest największym importerem nawozów na świecie. Dzień po inwazji brazylijska spółdzielnia Minasul sprzedała nawozy, środki ochrony roślin i inne produkty o wartości 4 milionów dolarów, w porównaniu do zwyczajowych 190.000 390.000–XNUMX XNUMX dolarów dziennie.
Mniejsza wydajność, droższa żywność
Stąd też biorą się obawy Vilsacka. Jeśli nie będzie wystarczającej ilości nawozów, ostatecznie doprowadzi to do niższych plonów. Jednocześnie wysokie ceny odbijają się na cenach produktów, a ostatecznie także na talerzu konsumenta. W samej Rosji i na Ukrainie analitycy nie biorą jeszcze od razu pod uwagę znacznie niższej rentowności. Możliwe, że firmy będą zużywać nieco mniej nawozów, ale nie będzie to miało większego wpływu.