„Jeśli chodzi o równowagę, to jest to punkt końcowy. Ale znaczenie pszenicy jest większe niż tylko równowaga”. Tymi słowami Freerk van der Schaar z Oudebildtzijl (Fryzja) wskazuje na status pszenicy ozimej w swoim planie upraw.
Posiadając 40% udziałów (w tym roku trochę mniej ze względu na okoliczności), utrzymuje glebę w zdrowiu i zabezpiecza plan budowy na przyszłość. Mimo wszystko chce po prostu „wycisnąć z plonów maksimum”. Dlatego nie ma żadnych ustępstw w kwestii zwalczania chwastów i chorób.
Freerk van der Schaar konsekwentnie realizuje swój plan budowy. „Niełatwo mnie skusić na uprawę większej ilości cebuli nasiennej lub zasianie dodatkowej pszenicy jarej, ponieważ obecnie ceny są wysokie” – mówi podczas rozmowy przy kuchennym stole, gdzie omawiane są bieżące wydarzenia w rolnictwie. „Ostatecznie sadzeniaki są tutaj na prowadzeniu, ponieważ to właśnie ich używamy do produkcji naszego chleba i masła. Pozostałe uprawy dobrze pasują do obecnych proporcji – zarówno pod względem siły roboczej, jak i opcji magazynowania. A przy średniej 40% pszenicy utrzymujemy plan upraw i glebę w zdrowiu i w przyszłości” – mówi rolnik z Bildt.
W tym sezonie po raz pierwszy od wielu lat nie udało się osiągnąć celu 40-procentowego udziału pszenicy. W wyniku konsolidacji gruntów, połowę normalnego obszaru uprawy pszenicy, wynoszącego ok. 24 hektary, zastąpiono nasionami trawy. „W ten sposób uzyskujemy glebę w nieco lepszym stanie niż w przypadku pszenicy” – wyjaśnia swój wybór.
Dążenie do uzyskania maksymalnej wydajności
Mimo że pszenica ozima nie wypada najlepiej pod względem równowagi, Van der Schaar robi wszystko, co może, aby uzyskać maksymalny plon. Średnio jest to nieco poniżej 10 ton z hektara – choć plony w ubiegłym sezonie wyniosły nieco ponad 9 ton. Jednakże na przestrzeni lat rolnicy zauważyli nieznaczną tendencję wzrostową plonów pszenicy. Nie ma on precyzyjnego wyjaśnienia tego zjawiska, ale uważa, że pewną rolę odgrywa tu „coraz większe doświadczenie rolnika zajmującego się uprawą roli”. Van der Schaar twierdzi, że do czterdziestego roku życia pracował w firmie instalacyjnej, ale dopiero wtedy w pełni związał się z firmą rodziców. „Jak na mój wiek, jestem wciąż młodym rolnikiem i z roku na rok staję się lepszy w swojej pracy. Może to da mi ten mały dodatek” – śmieje się.
Ostre w czasie siewu
Ważnym momentem dla pszenicy ozimej jest czas siewu. Van der Schaar mówi, że jest bardzo świadomy warunków siewu – szczególnie z uwagi na ryzyko zamulenia, zwłaszcza w lżejszych częściach działki, przylegających do wału. „Od końca września obserwuję sytuację. Gdy gleba jest wystarczająco sucha, nie czekam dłużej i zaczynam siać. Jeśli przegapisz taką okazję, prawie zawsze ponosisz karę w plonie”, to jego doświadczenie. Na przykład jesienią ubiegłego roku początkowo planowano zasiać pszenicę bez orki, tak aby zapasy ziemniaków pozostały na wierzchu i mogły zamarznąć. Ponieważ jednak na początku października gleba nie była dostatecznie sucha, postanowił mimo wszystko zaorać. „Z perspektywy czasu była to dobra decyzja. Pszenica ma się teraz dobrze, a po tak łagodnej zimie wolałbym mieć pozostałe ziemniaki na dnie bruzdy niż na wierzchu ziemi”.
Wybór odmiany i kontrola chwastów
Wybierając odmiany, Van der Schaar wyraźnie preferuje odmiany wytrzymałe i sprawdzone. W tym roku będą to Talent i Ecstasy. Ważna jest tu również rada jego stałego dostawcy, George Pars Graanhandel BV. „Oni najlepiej wiedzą, które odmiany sprawdzają się w tym rejonie i które sprawdziły się w ostatnich latach”.
Jeśli chodzi o chwasty, to największym utrapieniem są przetacznik i rumianek. Ponadto w niektórych miejscach nadal panuje ciemność; według Van der Schaara jest to spuścizna wieloletniej uprawy trzcinnika pod pszenicą. „Przestaliśmy go używać od kilku lat i odzyskaliśmy dobrą kontrolę nad chwastami. W rezultacie możemy teraz doskonale kontrolować chwasty za pomocą samego oprysku wiosennego” – podsumowuje sytuację.
Stała strategia w zwalczaniu chorób
W walce z chorobami rolnicy wolą stosować ustaloną strategię, wykorzystując zasoby, których wartość została udowodniona w praktyce. W zeszłym sezonie na T1 była to Elatus® Era i Ascra Xpro na T2. Van der Schaar przyznaje, że dostawca Pars ma istotny wpływ na ostateczny wybór zasobów, ale nie oznacza to, że on również nie analizuje tych zasobów i nie musi być z nich zadowolony. „Pewność i ciągłość są dla mnie ważne. Dlatego wolę sprawdzone zasoby od nowych zasobów – które mogą być odrobinę lepsze na papierze, ale w praktyce pokazały jeszcze mniej, ile są warte” – mówi. Ponadto rolnik uprawiający ziemię chce skupić się przede wszystkim na ziemniakach sadzeniakowych w sezonie wegetacyjnym. „Gdybym nadal myślał o pszenicy każdego dnia, to robiłbym coś źle. Jedno odrzucenie sadzeniaków ziemniaka można przyrównać do co najmniej pięciu bilansów pszenicy” – wyjaśnia raz jeszcze.
Luksus dwóch opryskiwaczy polowych
Do prac opryskowych firma Van der Schaar posiada dwa opryskiwacze polowe: nieco starszy opryskiwacz zawieszany, przeznaczony specjalnie do uprawy cebuli, oraz wersję zaczepianą z opryskiwaczem Wingssprayer. „To może być trochę luksusowa sytuacja, ale jest też bardzo wygodna. Jak tylko pogoda jest dobra, mogę od razu wyjść na pola. W rezultacie jestem całkiem wydajny sam” – mówi rolnik. Mimo że Wingssprayer został zakupiony nie tylko ze względu na wysoką redukcję znoszenia, ale również po to, by zaoszczędzić zasoby, nadal jest w tej kwestii ostrożny. „W tej chwili głównie zaokrąglam dawki. A w latach suchych odważam się na zmniejszenie o 10% do 15%. Ale nauczyłem się też trzymać sprawdzonych strategii: eksperymentowanie z dawkami może również powodować wiele szkód i kosztować wiele kilogramów. Wtedy wolę pracować małymi krokami na raz” – podsumowuje.
Elatus® Era jest zarejestrowanym znakiem towarowym firmy Syngenta