Nowa holenderska marchewka jest już na rynku, a różne płuczki nadal działają na marchewce z lodówki. Stwarza to napięcie na rynku i wcale nie jest korzystne dla pozycji negocjacyjnej plantatorów.
Handel marchewką jest w dalszym ciągu trudny. Ociekacze mają do wyboru marchewkę i od hodowcy zależy, czy jej się to spodoba, czy nie. Popyt na marchew ze starych zbiorów z Europy Wschodniej utrzymuje się na rozsądnym poziomie ze względu na przyzwoitą jakość i dużą różnicę cen w porównaniu z nowym zbiorem. Niemniej jednak wiele marchewek (nawet tych dobrych) znika w paszach dla zwierząt. „Jeśli masz trochę pecha, wystarczy doliczyć pieniądze na transport i pranie” – relacjonuje handlarz. Kilka płuczek przestało działać, ale te, które nadal działają, wykonują przyzwoitą robotę.
Trudno jest podać realistyczną reprezentację cen marchwi. Znalezienie kupca wymaga trochę szczęścia. Notowania DCA dla marchwi B pozostają takie same jak w zeszłym tygodniu i wynoszą od 2 do 7 euro za 100 kilogramów. Duża część transakcji znajduje się w dolnej części notowania. Ze względu na ograniczoną liczbę transakcji jest to ostatnia notowania DCA w tym sezonie marchewkowym.