Stopniowo będzie pojawiać się coraz większa podaż marchwi. Jednak popyt nie jest duży. Zdaniem spłukaczy na pewno nie jest źle, choć popyt mógłby być nieco większy.
Regularna praca trwa normalnie, ale popyt na marchewkę z Afryki w tym sezonie jest bardzo rozczarowujący. Według handlowców holenderskie produkty są zbyt drogie. „Ziemniaki i cebula są dobrze wycenione, a pszenica droga. Oznacza to, że Afrykanom nie pozostało zbyt wiele do kupienia marchwi” – twierdzi handlarz. Eksport do Europy Wschodniej również przebiega stosunkowo spokojnie. Zwykle trafiają na rynek dopiero wtedy, gdy skończy się ich własny produkt.
Konserwacja to drogie hobby
Zdaniem traderów rynek jest i pozostanie czysty. Nie ma partii wiszących nad tym rynkiem, które naprawdę musiałyby odejść z jakiegokolwiek powodu. Wysokie koszty przechowywania odgrywają coraz większą rolę w wyborach dokonywanych przez hodowców. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, po Nowym Roku pojawią się realne możliwości. Ale wtedy musisz mieć pewność, że jakość marchewek jest naprawdę dobra i że nie trzeba ich wcześniej dostarczać ze względu na plamy lub inne problemy. W takim przypadku przechowywanie kosztuje przy obecnych stawkach. Dlatego, zdaniem wtajemniczonych, zainteresowanie sprzedażą marchwi z pola jest stosunkowo duże.
Notowania DCA dla marchewki B znacznie spadły w tym tygodniu i wynoszą średnio 22,50 euro za 100 kilogramów. Dolna granica rynku wynosi 20 euro, a górna 25 euro. Zdecydowanie najwięcej transakcji odbywa się w okolicach 22–23 EUR. Dostępność C-marchwi jest nadal niedostępna. Znajduje to również odzwierciedlenie w cenie DCA, która nieznacznie wzrasta do średnio 25,50 EUR za 100 kilogramów.