Plantatorzy, myjący i sprzedawcy marchwi mają zupełnie inne doświadczenia związane z tym samym rynkiem. Płukacze widzą stosunkowo niewielki popyt, natomiast plantatorzy martwią się głównie niższymi plonami. Tworzy to napięcia na rynku.
Blok Wschodni ma ograniczony udział w rynku marchwi holenderskiej. Kraje takie jak Polska i Czechy mają mnóstwo własnych marchewek. „Jeśli chcemy coś dostarczyć do tych krajów, musimy znacznie obniżyć cenę” – mówi jeden z handlowców. Z drugiej strony, normalna praca przebiega jak zwykle. Belgijscy nabywcy bardzo aktywnie poszukują nawet holenderskich marchwi. Stawia to w trudnej sytuacji firmy spłukujące, których głównym źródłem utrzymania jest eksport. Czy nadal operujesz marchewkami, które są drogie (lub zdecydowanie za drogie), czy też podchodzisz do tego nieco łagodniej?
Drogie chłodzenie
Producenci emanują zaufaniem do rynku. Koszty chłodzenia wzrosły drastycznie w porównaniu do sytuacji sprzed kilku lat, co zwiększyło zainteresowanie dostawami bezpośrednio z terenu. Jednak nie każdy może dostarczyć marchewki w tym samym czasie. Poprzedni sezon, w którym oszczędzanie nie przyniosło efektów, jest wciąż świeży w pamięci. Coraz bardziej zaczyna do nas docierać, że ten sezon jest zupełnie inny. Plony nie są złe średnio, ale na pewno nie jest to prawdziwy rekord plonów. Zdaje się, że tak jest w całej Europie. Oznacza to, że producenci nie zgadzają się na każdą ofertę i zaczynają traktować transport marchwi do chłodni jako poważną opcję.
Cena DCA marchwi B wzrosła o 1,50 euro w porównaniu z poprzednim tygodniem i wynosi średnio 18 euro za 100 kilogramów. Zarówno góra jak i dół listy uległy przesunięciu. Najwyższa cena wynosi 20 euro, a najniższa 16 euro za 100 kilogramów. Marchewki typu B same w sobie są wystarczające, ale rolnicy łatwo odmawiają im tej opcji. Marchew C również poszła o krok dalej i kosztuje teraz 21,50 euro za 100 kilogramów. Podaż dużych marchwi jest ograniczona i to jest główny powód wzrostu cen.