Nastrój na rynku marchwi w zeszłym tygodniu był ogólnie bardzo dobry wśród plantatorów, być może graniczący z nadmiernym zaufaniem. Teraz na rynek wraca poczucie rzeczywistości.
Komentarz „jesteśmy zbyt drodzy dla klientów z Europy Wschodniej” znów często można było usłyszeć w tym tygodniu. Kraje takie jak Włochy i Izrael oferują nowe marchewki poniżej poziomu holenderskich spłuczek. Choć nowa marchewka nie jest jeszcze dostępna na rynku w dużych ilościach, to jednak ma wpływ na nastrój. Podczas gdy w zeszłym tygodniu osoby kupujące były chętne do zakupu marchwi b po wysokich cenach, w tym tygodniu chęć zakupu wydaje się niemal całkowicie zaniknąć. Nie oznacza to jednak, że marchewki w ogóle nie są płukane. Przykładowo, normalna praca w supermarketach przebiega normalnie.
Dostępność
Fakt, że przetwórcy robią to w najlepszym przypadku, ma taki skutek uboczny, że z „marchewek b” oddzielana jest tylko ograniczona ilość nadmiarowych rozmiarów, które można wysłać np. do zakładu rozbioru. Zapasy marchwi odmiany C z pewnością nie są duże i w przeciwieństwie do marchwi odmiany B, minie trochę czasu, zanim pojawią się nowe zbiory.
W tym tygodniu średnia cena marchwi B na giełdzie DCA wynosi 60 euro za 100 kilogramów, co oznacza spadek o 5 euro w porównaniu z poprzednim tygodniem. Cena marchwi „c” pozostaje niezmienna i wynosi 65 euro za 100 kg, częściowo z powodu ograniczonej podaży.