Jak dotąd siew buraków pozostaje daleko w tyle za innymi latami i grozi, że stanie się ostatnim od liczenia z 2003 r. Późniejszy siew ma przełożyć się na niższe plony cukru. Jedynym regionem, w którym dokonano znacznych zasiewów w zeszłym tygodniu, jest Northern Clay.
Opady atmosferyczne w ostatnich tygodniach sprawiły, że siewniki buraczane z trudem wjeżdżały na pole. W zeszłym tygodniu (tydzień 14) po raz pierwszy gleba była w stanie obsiać tylko hektary. W sumie do tej pory obsiano ponad 6.000 hektarów, czyli ponad 7% przewidywanej powierzchni w tym sezonie. Donosi o tym Cosun Beet Company.
Zasiane hektary to głównie zasługa obszaru Oldambt w Groningen, gdzie prawie 90% zostało już obsiane w zeszłym tygodniu. W rezultacie region Northern Clay obejmuje prowadzenie z 30% zasiewów buraków. Plantatorom z innych regionów udało się zasiać zaledwie kilka procent.
Późniejszy siew buraków będzie kosztować plon
Grozi nam, że średni termin siewu stanie się najniższy od czasu prowadzenia ewidencji od 2003 roku. Przy opadach ostatnich kilku dni zbliżamy się do średniego terminu siewu przypadającego po 20 kwietnia. Lata najbliższe temu to 2008 i 2018, oba ze średnią datą siewu 16 kwietnia. Zgodnie z modelową kalkulacją Cosun Beet Company zakłada, że ten późniejszy termin siewu będzie kosztować plony. Cosun informuje, że przy przeciętnym przebiegu sezonu daje to 750 kilogramów plonu cukru z hektara mniej.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness[/url]