Kanadyjskie ministerstwo rolnictwa zrobiło nowy, ważny krok, umożliwiając modyfikację genetyczną w hodowli roślin. Oznacza to, że zatwierdzenie technologii takich jak Crispr-Cas było o krok bliżej. Pozostaje do poruszenia jeden ważny temat. To jest wykorzystanie roślin GMO w paszach dla zwierząt.
Aby umożliwić modyfikację genetyczną (GMO) upraw w Kanadzie – na przykład aby uczynić rośliny bardziej odpornymi na suszę – należy zająć się trzema ważnymi kwestiami: zdrowiem człowieka, wpływem na środowisko i wreszcie wpływem na środowisko. hodowla bydła.
Brak etykiety GMO
Rok temu Health Canada opublikowało nowe wymagania dotyczące hodowli roślin wykorzystujących technologię GMO, takich jak Crispr-Cas. W ten sposób pokonano pierwszą przeszkodę. Na początku maja minister rolnictwa Marie-Claude Bibeau ogłosiła, że ministerstwo uznaje modyfikację genetyczną za dozwoloną część procesu hodowlanego. Organ nadzorujący żywność CFIA dostosował w tym celu swoje wymagania. Konkretnie oznacza to, że odmiany powstałe w wyniku modyfikacji genetycznej nie są klasyfikowane jako takie. Nowy gatunek nie może jednak różnić się od rośliny pierwotnej i nie może stwarzać zagrożenia dla środowiska. Niedopuszczalne jest krzyżowanie ze sobą różnych typów DNA.
Według ministra Bibeau ważne jest, aby hodowcy roślin mieli dostęp do nowych technik hodowli. Są znacznie szybsze niż tradycyjne metody i zapewniają więcej możliwości. „Genetycznie zmodyfikowane odmiany są tak samo bezpieczne dla ludzi, zwierząt i środowiska, jak rośliny uprawiane tradycyjnie” – mówi. Jeśli to zależy od ministra, na rynek trafią szybkie odmiany, które wymagają mniej nawozów i środków ochrony roślin i które np. lepiej znoszą suszę.
Baza danych
Zdaniem ministra to, że GMO nie jest już postrzegane jako coś obcego, nie oznacza, że w ogóle się go nie obserwuje. Wkrótce w bazie danych – kanadyjskiej bazie danych przejrzystości odmian – będzie trzeba rejestrować każdą odmianę lub hodowcę oraz zastosowaną technikę hodowli. Firmy hodowlane entuzjastycznie zareagowały na wiadomość, na którą czekały prawie dziesięć lat.
Nie wszystko jest jeszcze ustalone i zrobione. Ostatni krok – zapewnienie bezpieczeństwa pasz dla zwierząt – nie został jeszcze wykonany. Okres konsultacji w tej sprawie rozpocznie się w tym roku. Pierre Petelle, dyrektor generalny CropLife Canada – stowarzyszenia branżowego producentów środków ochrony roślin – mówi powiedział Real Agriculture, że decyzja może zostać podjęta w tym roku. Przeprowadzono już wiele analiz, co oznacza, że tematem można zająć się stosunkowo szybko.
Konsekwencje dla Holandii
Na przykład hodowcy sadzeniaków czy cebuli prawdopodobnie z zgrzytaniem zębów przyglądają się pozytywnemu rozwojowi sytuacji w Kanadzie, który nie jest możliwy w Europie. Jest tam od 2017 roku CETAumowa handlowa między Unią Europejską a Kanadą. W ubiegłym roku traktat został oficjalnie zatwierdzony przez holenderskich polityków. Oznacza to, że uprawy GMO można eksportować także do Holandii i innych krajów europejskich. Na przykład rzepak do produkcji oleju, śruta rzepakowa na paszę dla zwierząt lub pszenica dla przemysłu piekarskiego i młynarskiego. Ta nierównowaga była już jednym z głównych czynników poprzedzających zawarcie traktatu.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na Boerenbusiness artykuł:
[url=https://www.boerenbusiness.nl/arable/article/10904121/canada-takes-important-hurde-in-toelating-gmo]Kanada napotyka poważną przeszkodę w dopuszczaniu GMO[/url]