Sprawy w handlu marchewką nie chcą jeszcze iść gładko. Rynek jest bardzo niestabilny z szerokim przedziałem cenowym. To sprawia, że nabywcy spłukiwanego produktu są ostrożni. A ta powściągliwość przenika dalej w dół łańcucha.
Sezon rozpoczął się wysokimi cenami, ale szczególnie w przypadku marchwi odmiany C wyraźnie zaznaczyła się tendencja spadkowa. Jeśli jesteś kupującym na rynku, który przeżywa tendencję spadkową, często warto wstrzymać się z decyzją do momentu, aż naprawdę będziesz potrzebować marchewki. I właśnie z tym mamy teraz do czynienia. Większość osób spuszczających wodę, z nielicznymi wyjątkami, nie wydaje się tym zbytnio ekscytować ani denerwować. Wolałbym po prostu wykonać zwykłą pracę albo wziąć kolejny tydzień urlopu, niż teraz angażować się w walkę o klientów.
Zacisk
Plantatorzy są trochę w impasie ze względu na dość nonszalancką postawę przetwórców. Jeśli chcesz lub musisz zebrać plony, ponieważ marchewki wyrosły za wysoko, jako plantator jesteś skazany albo na oszustów, którzy mają ograniczony dostęp do rynku i są krytyczni wobec ceny, albo na branżę, która niekoniecznie ma na myśli najwyższą cenę.
Przedstawienie dobrego odzwierciedlenia rynku w ofercie pozostaje trudnym zadaniem. Przedział cenowy jest szeroki, podobnie jak ilość wykonanych egzemplarzy. W tym tygodniu notowania DCA marchwi B wynoszą od 34 do 36 euro za 100 kilogramów. To właśnie szczyt listy jest tym, który się cofa. Cena marchwi C według DCA wynosi od 14 do 20 euro za 100 kilogramów. Większość wejść znajduje się w dolnym przedziale notowań, ale niewiele jest konkretnych transakcji. Wiele cen publikowanych wśród producentów i handlowców to w rzeczywistości ceny ofertowe, co daje nieco inny obraz rynku.