To nie lada wyzwanie, ale marchewka stopniowo wyłania się z ziemi. Nie prowadzi to jednak od razu do dużej podaży. W tym tygodniu zapotrzebowanie na marchewkę płukaną jest nieco większe, co powoduje zamieszanie, mimo że z gospodarstwa kupuje się niewiele.
Biorąc pod uwagę przewidywane mrozy, na razie nie jest tak źle. Uszkodzenia marchewki są prawie niezauważalne, a największą niedogodnością jest to, że można zacząć dopiero nieco później rano. Wielu hodowców nadal udaje się zbierać plony za pomocą taśmy zaciskowej, ale nocne przymrozki nie wpływają pozytywnie na wytrzymałość liści. Inną sprawą jest to, w jaki sposób zebrane marchewki trafiają do skrzynek. W niektórych miejscach do skrzynek trafia więcej ziemi niż marchewki. „Jeśli to się sprawdzi, już nigdy nie będziemy musieli na nic patrzeć” – twierdzi trader.
Popyt rośnie
Hodowcy szybko skłaniają się do przewożenia marchewki do magazynu, jeśli nie podoba im się oferta, którą otrzymują z pola. Niestety nie każda marchewka się do tego nadaje. Jest prawie pewne, że pojawią się problemy z chłodzeniem. Może to w najbliższej przyszłości zapewnić dodatkowe atrakcyjne oferty. Niewiele handlu odbywa się nawet w przypadku dostaw bezpośrednich. Niektóre płuczki mają zamówienia na Europę Wschodnią i starają się wypełnić je marchewką, której lepiej nie przechowywać. Po prostu nie ma dużego zainteresowania tym wśród hodowców. Do pewnego stopnia Belgia nadal pozostaje nieco na uboczu. Po powodziach w południowo-zachodniej części kraju (gdzie uprawia się większość belgijskich marchwi) można spodziewać się, że będzie ich mnóstwo w Holandii. Belgijscy spłukacze kupują, zwłaszcza w południowo-zachodniej części Holandii. Czynnik, który należy wziąć pod uwagę, ale z pewnością nie jest tak, że kupują całą Holandię pustą.
Notowania DCA dla b-marchwi wzrosły w tym tygodniu o 1 euro do 18–20 euro za 100 kilogramów. Marchew C wzrosła o 2–18–22 euro za 100 kilogramów. Marchewki są również sprzedawane po niższych cenach, ale możesz mieć wątpliwości co do jakości.