Na rynku marchwi nie ma prawdziwego ruchu. Eksport jest trudny, a jakość nie wszędzie jest dobra. To, co rośnie, to przedział cenowy.
To, jak dobra jest marchewka, robi ogromną różnicę w handlu marchewką. Mniejsze partie z czarnymi kropkami są prawie sprzedawane po cenach promocyjnych. 50 euro za skrzynkę upraw polowych to nic dziwnego. Z drugiej strony hodowcy żądają 250 euro za opakowanie marchewki typu b, która nie jest zbyt gruba i jest doskonałej jakości. Uwaga: zapytaj. Osoby spłukujące często nie chcą płacić więcej niż 200 euro za pudełko. Jest to zazwyczaj marchew nadająca się do sprzedaży detalicznej. Klienci stawiają na wysokie standardy jakości, ale są też skłonni za to zapłacić nieco więcej.
Spowolnienie eksportu starej holenderskiej marchwi wynika z dostaw nowego produktu z regionu Morza Śródziemnego. Do tej pory głównie Egipt dostarczał na rynek nową marchewkę, ale zbiory rozpoczynają się także w Hiszpanii. Gdy klienci przestawią się na nowe produkty, nie da się ich skłonić do powrotu do starych produktów, twierdzi kilka osób płuczących.
Realistyczne przedstawienie rynku jest trudne ze względu na duże zróżnicowanie cen i jakości. Zakładając, że marchew jest dobra – nie do końca najwyższa, ale z pewnością nie na granicy klasy 1 – wycena DCA dla marchwi typu B i C pozostaje taka sama jak w zeszłym tygodniu i wynosi od 32 do 38 euro za 100 kilogramów.
Osad oto wyjaśnienie z DCA Market Intelligence w sprawie nowych notowań.