Ceny nawozów w tym roku utrzymują się na dość stabilnym poziomie. Oznacza to, że nie zawsze wracały one do poziomu przedwojennego, sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Z ostatniej analizy wynika, że Rabobank przewiduje wzrost cen nawozów w średnim okresie. W Europie producenci są zaniepokojeni presją ze strony taniego importu z Rosji.
Już w 2021 roku, na krótko przed wybuchem wojny na Ukrainie, ceny nawozów gwałtownie wzrosły. Czasem nawet o 40%. Podstawą tego były wyższe ceny gazu, sankcje nałożone na Białoruś i koronawirus. Po inwazji Rosji na sąsiednią Ukrainę – czego efektem ubocznym były gwałtownie rosnące ceny gazu – ceny nawozów eksplodowały. Na początku 2021 r. za potas-28 nadal płaciło się 100 euro za 60 kilogramów, a w szczytowym okresie w 2022 r. było to prawie 90 euro.
Ceny niższe
W ostatnim kwartale 2023 roku ceny poszczególnych rodzajów nawozów ustabilizowały się. Na początku 2024 r. większość cen nieznacznie wzrosła, z wyjątkiem KAS, po czym w miesiącach letnich ponownie nieznacznie spadły. Na przykład w Farmers4All płacisz 32,30 € za 100 kilogramów za KAS w połowie września (dostarczany w big bagach 600 kg). To nieco więcej niż rok temu. Następnie poziom cen oscylował wokół 30 €. Firma płaci 60 euro za chlorowany potas 40,80 w porównaniu do 46,30 euro na początku tego roku. Triferto pobiera opłatę w wysokości 60 euro za potas zdeponowany luzem w porównaniu do prawie 39,20 euro na początku tego roku.
W opublikowanym 9 września raporcie Rabobanku analitycy banku zakładają, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy ceny nawozów wzrosną. Stosowany przez nich model pokazuje, że koszty ponoszone przez rolników rosną. Z drugiej strony niższe ceny produktów skutkują ujemnymi marżami. W szczególności ceny nawozów zawierających fosforany, takich jak MAP (fosforan monoamonu) i DAP (fosforan diamonu), podlegają silnym wahaniom. Poziom cen na rynku światowym jest znacznie wyższy niż w roku ubiegłym. Kali jest w rzeczywistości znacznie tańszy – podaje bank.
Popyt maleje
Za wzrostem cen stoją różne przyczyny. Rozpoczął się sezon wegetacyjny na półkuli południowej, co oznacza, że na rynku występują wpływy sezonowe. „Ze względu na większą presję na marże rolników, częściowo z powodu niższych cen produktów, nie spodziewamy się wzrostu popytu na nawozy” – mówi starszy analityk rynku Bruno Fonseca z Rabobanku. „Jednocześnie spodziewamy się, że ceny azotu i fosforanów utrzymają się powyżej wieloletnich poziomów cen. W rezultacie indeks Rabobanku na najbliższe osiem miesięcy przedstawia negatywny obraz”.
Indeks pokazuje, że cena fosforanów znacząco wzrosła w ostatnich miesiącach. Ceny azotu i potażu są stabilne, a ceny mocznika nieznacznie spadły po szczytowym poziomie w lipcu, kiedy dostawy były zagrożone. Ceny gazu pozostają ważnym czynnikiem w przypadku nawozów, szczególnie w okresie zimowym na półkuli północnej. Napięcia geopolityczne również silnie wpływają na ten rynek, a co za tym idzie, pośrednio także na nawozy.
Rosyjski nawóz
Chiny i Maroko zezwoliły w tym roku na mniejszy eksport potażu, a przetargi na fosforany z Chin i Indii również wpływają na ceny rynkowe. Europa jest obecnie w dużym stopniu zaopatrywana w nawozy z Rosji. Ten produkt nie znajduje się na liście sankcyjnej. Dlatego europejscy producenci nawozów biją na alarm. Za ułamek ceny (gazu) Rosjanie mogą produkować nawozy, często gorszej jakości. Yara informuje także o dostawach rosyjskiego nawozu m.in. do krajów Beneluksu, gdzie wiadomo, że do belgijskich portów zawijało kilka statków. Kładą nacisk na jakość produktu, większy wpływ na środowisko i kwestie moralne.
Już w kwietniu dyrektor generalny Yary, Svein Tore Holsether, ostro oświadczył się na temat uzależnienia Europy od rosyjskich nawozów. Inni producenci, np. niemiecka SKW, zgadzają się z tym przesłaniem. Obecnie jedna trzecia całego mocznika wykorzystywanego w UE pochodzi z Rosji. Jak wynika z danych Eurostatu, w 2023 r. zaimportowano rekordową ilość. Polska zaimportowała rosyjski mocznik o wartości 120 mln dolarów, w porównaniu z 2021 mln dolarów w 84 r.
Ogółem do września UE zaimportowała 16,34 mln ton nawozów. We wszystkich miesiącach roku dokonano większego importu w porównaniu do roku poprzedniego. Dotyczy to głównie nawozów azotowych (5,87 mln ton). W zeszłym roku było to łącznie 9,85 mln ton. Znacznie więcej azotu sprowadzono, zwłaszcza w lipcu. ton w porównaniu do 702.000 569.000 ton w roku ubiegłym. To prawie o jedną czwartą więcej. Na Rosję przypada jedna trzecia całkowitego importu azotu.
Produkcja została przeniesiona
Import tanich nawozów, zwłaszcza nawozów zawierających azot, jest bolesnym punktem dla europejskich producentów. Coraz częściej przenoszą swoją produkcję poza UE. Obowiązują tam mniej rygorystyczne przepisy dotyczące ochrony środowiska, a dostawy gazu są tańsze. Na przykład niemiecka SKW pracuje w fabryce w USA, a BASF od jakiegoś czasu pracuje nad przeniesieniem produkcji nawozów z Europy do USA i Chin.
Blokowanie importu nawozów lub uczynienie go mniej atrakcyjnym to drażliwa kwestia w Brukseli. Wciąż mamy świeżo w pamięci niezwykle wysokie ceny z lat 2021 i 2022. W połączeniu z niższymi cenami produktów oznaczałoby to „podwójny cios” dla europejskich rolników.
Kup teraz czy poczekać?
Następnie kluczowe pytanie: czy mądrze jest kupować nawozy już teraz na nowy sezon? Ceny gazu już idą w góręwzrost zimowy', choć towarzyszą temu wahania. Wraz z nadejściem chłodniejszych warunków pogodowych w Europie Północnej zapotrzebowanie na gaz rośnie. Jednocześnie maleje udział energii słonecznej, a łatwiej można wytwarzać energię wiatrową. Trudniejszy rynek światowy (nawozów) gwarantuje, że ceny nie spadną dalej, a według analityków wzrosną. Kupując teraz część niezbędnego nawozu, możesz rozłożyć szanse i uniknąć wiosennego szczytu.