Trybiki na rynku marchwi nadal dobrze się kręcą. Nie wykonuje się żadnych szalonych skoków. Mogłoby być bardziej tłoczno z różnymi płuczkami, ale z drugiej strony: nie ma już tak dużo wczesnej marchewki.
Na tym etapie sezonu marchewkowego wszystko układa się pomyślnie. Popyt jest nieco rozczarowujący w porównaniu z innymi latami, ale jest w dużej mierze równoważony ograniczoną podażą. Chociaż wilgotność była wystarczająca, a temperatury nie były zbyt ekstremalne, średni plon wczesnych marchwi nie był imponujący. Pozytywem jest to, że znów coś zmierza w stronę Senegalu. Nie są to zbyt duże ilości, ale każda odrobina jest pomocna. Jeśli sytuacja będzie się tak utrzymywać przez kilka kolejnych tygodni, wcześniejsze odmiany znikną, zanim sadzonki marchwi magazynowej trafią na rynek.
Deszcz nie miał jak dotąd większego wpływu na rynek. Na początku tygodnia, pomimo wcześniejszych komunikatów pogodowych, można było zbierać plony normalnie. Wykorzystali to hodowcy i przetwórcy. Większość spłukaczy ma zapasy, które mogą wystarczyć na jakiś czas. Notowania marchwi DCA cofają się w tym tygodniu o mały krok. Marchew B kosztuje od 14 do 15 euro za 100 kilogramów, a marchewka C – od 14 do 16 euro za 100 kilogramów.
Osad oto wyjaśnienie z DCA Market Intelligence w sprawie nowych notowań.