W handlu marchewką jest bardzo spokojnie. Cóż, nie wszystko szło najlepiej, ale ten tydzień wydaje się wyjątkowo spokojny. Nastrój nie jest sprzyjający, ale w tym tygodniu nadal można zaobserwować pewne wahania cen.
Oczekuje się (lub ma się nadzieję), że punkt zwrotny nastąpi w połowie lub pod koniec lutego, po targach Fruit Logistica, które odbędą się w przyszłym tygodniu w Berlinie. Zwykle prowadzi to do częstszych zmian. Jednak osoba z wewnątrz wskazuje, że może to być bardziej pobożne życzenie niż pewność. Zakłada się również, że ożywienie handlu nastąpi w połowie marca.
Nadal można zaopatrzyć się w surowiec z pola, a jest on tańszy niż zapasy z magazynów. Jakość ostatnich marchwi z pola nie rozczarowuje. Marchewki w magazynach są na ogół w dobrym stanie, ale zdarzają się przypadki, że oferowane partie mają jakieś wady, np. tu i ówdzie jakiś ślad. Ale na pewno nie są takie złe. Był mróz, ale lekki i nie na tyle silny, żeby mróz wniknął w ziemię. Prognozy pogody na nadchodzący tydzień są również optymistyczne – w nocy wystąpią przymrozki, a w ciągu dnia temperatury będą znacznie powyżej zera.
Gaworzący rynek
Choć nie jest to kraj bardzo zajęty, eksport do Europy Wschodniej trwa nadal. Wciąż nie ma popytu ze strony Belgii i Niemiec. W Niemczech spodziewane są zbiory przez kolejny miesiąc i pół, po czym zapasy będą wystarczające, aby zapewnić samowystarczalność.
Niski popyt zagraniczny w połączeniu z dobrymi zbiorami marchwi w tym sezonie sprawiają, że ceny są pod presją. Grubszych marchwi jest niewiele, dlatego są one droższe. W zeszłym tygodniu za marchew B płacono od 17 do 19 euro, a w tym tygodniu cena marchwi DCA nieznacznie spadnie o 16,50 do 18,50 euro za 100 kilogramów. Podaż marchwi odmiany C pozostaje ograniczona i faktycznie wzrasta do 19,50–21,50 euro za 100 kilogramów. Z zastrzeżeniem, że handel jest niewielki, a mogą się również zdarzyć wyjątki.
Osad oto wyjaśnienie z DCA Market Intelligence w sprawie nowych notowań.