Teraz, gdy zbliża się koniec kwietnia, wiele pól ziemniaczanych zostało już zasadzonych. Mimo wszystko mówi się, że nadal jest dostępnych sporo sadzeniaków. Uderzające jest to, że z niektórych ras nie przetrwało prawie nic. Pytanie brzmi, czy doprowadzi to do powstania nadmiernie dużego obszaru uprawy ziemniaków...
Jak wyjaśnia Dirk Bos, właściciel firmy handlującej ziemniakami o tej samej nazwie, w dużej mierze wynika to z różnego rodzaju niepewności. „Po pierwsze, istnieją napięcia geopolityczne, takie jak wojna handlowa wywołana przez Donalda Trumpa, która ma wpływ na cła importowe na mrożone frytki. Belgia i Holandia są głównymi eksporterami frytek, a groźba dodatkowych ceł doprowadziła do niechęci zakładów przetwórczych”. Ponadto jakość odgrywa ważną rolę. Do zbiorów w 2024 r. użyto odmian, które w wyniku niedoborów sadzeniaków wiosną ubiegłego roku nie nadają się do produkcji chipsów.
Implikacje na rok 2025
Wydawało się, że niedobór sadzeniaków ziemniaka wiosną 2024 r. będzie miał wpływ na ilość sadzeniaków potrzebnych do tegorocznych zbiorów frytek. Ale sprawy potoczyły się inaczej. Sadzeniaki ze zbiorów w 2024 r. okazały się ogólnie drobniejsze, co korzystnie wpływa na wielkość hektarów przeznaczonych pod zasiew. Ponadto, ze względu na problemy wiosną 2024 r., producenci konsumpcyjni zadbali o to, aby mieć większą pewność co do kwestii sadzeniaków. Przykładowo, według danych NAK, producenci ziemniaków konsumpcyjnych w Holandii zaczęli uprawiać więcej sadzeniaków na własny użytek, co stanowi wzrost o nie mniej niż 36%. Ich belgijscy koledzy również postawili sobie ten sam cel, uprawiając tzw. ziemniaki sadzeniakowe. Stworzyło to zupełnie nowy wymiar w marketingu sadzeniaków ziemniaka, szczególnie w przypadku uprawy ziemniaków frytkowych.
Mniej rolnictwa kontraktowego
Ponadto, złe samopoczucie na rynku frytek ziemniaczanych przyczyniło się do przedwczesnego rozwiązania umowy. W szczególności we Francji doprowadziło to do sadzenie mniejszej powierzchni, podczas gdy sadzeniaki zostały już zakupione. Holenderscy producenci wydają się być mniej podatni na utratę orientacji i zaczynają sadzić nie mając pewności, że coś kupią. Potwierdzają to również traderzy. Ryzykowny wybórale według Bosa jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę ograniczoną liczbę alternatyw. „Inne uprawy, takie jak buraki cukrowe, zboża czy warzywa (konserwowe) obecnie oferują niewielkie perspektywy finansowe”.
Jednocześnie pojawiły się pogłoski, że zasadzono prawdopodobnie jeszcze więcej ziemniaków, niż wcześniej zakładano. Pomimo niepewności na rynku i braku umów sprzedaży, niektórzy producenci wydają się decydować o maksymalnym wykorzystaniu swoich zapasów sadzeniaków lub próbują umieścić resztki sadzeniaków na ziemi za bezcen. Stwarza to ryzyko, że powierzchnia w tym sezonie będzie zbyt duża w stosunku do oczekiwanego popytu. Nie jest jeszcze jasne, czy to się faktycznie powiedzie, ponieważ wciąż brakuje danych. Sezon jest jeszcze młody, ale na razie nie ma mowy o nowym początku, jeśli chodzi o ceny.