W zeszłym roku w Polsce wyrosło więcej marchwi, ale część pozostała w ziemi z powodu mrozu. Temperatury od -10 do -11 stopni Celsjusza sprawiły, że marchewki, które pozostały w ziemi, trzeba było wyrzucić.
W całej Europie marchew nie jest już sprzedawana, ponieważ silne mrozy uniemożliwiły jej sprzedaż. Wynikający z tego brak podaży zmniejsza presję na sprzedaż marchwi. Ceny utrzymywały się na wyjątkowo niskim poziomie aż do przełomu roku, ponieważ wszędzie była wystarczająca podaż.
Według oficjalnych danych, Polska ma dość obfite zbiory marchwi. Najnowsze dane są nawet nieznacznie wyższe niż szacunki z końca września. Najnowsze pomiary wskazują na produkcję na poziomie 611 300 ton w 2025 roku. To o 9,3% więcej niż w poprzednim sezonie.
W 2024 roku kraj odnotował stosunkowo niewielkie zbiory. Wynikało to głównie z nieco niższych plonów niż w dwóch poprzednich latach. W rezultacie zbiory wyniosły 559 000 ton.
W zeszłym roku zasiano więcej marchwi, zwiększając jej powierzchnię do 16 100 hektarów. W połączeniu z dobrym plonem 38 ton z hektara, przełożyło się to na większe zbiory. Całkowita produkcja jest porównywalna z 2022 rokiem. Nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu przymrozki wpłyną na ostateczne zbiory.