Oczywiście, sezon wegetacyjny jest jeszcze bardzo wczesny, ale w miejscach, gdzie nawadnianie jest możliwe, bębny wykonały już pierwsze okrążenia. Czy to się faktycznie zrównoważy? Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.
Regionalne różnice w opadach w kwietniu są znaczące. Na zachodzie i w centrum kraju, według mapy opadów KNMI, w tym miesiącu praktycznie nie spadł deszcz.
Średni krajowy deficyt opadów jest tak duży, jak w około 5% najsuchszych lat. Obecny deficyt opadów w Holandii wynosi średnio 49 milimetrów.
W przypadku ziemniaków i zbóż, tegoroczna susza nie jest jeszcze najpoważniejszym problemem. Jednak wiosenne gleby wysychają bardzo szybko. Szybkie zagęszczenie gleby po orce, aby zapobiec tworzeniu się grudek, i nie czekanie zbyt długo z sadzeniem to motto wielu rolników, którzy orzą lekką glebę wiosną. Na glebach piaszczystych wtajemniczeni bardziej obawiają się parowania. Nie stanowi to jeszcze aż takiego problemu w przypadku ziemniaków, ale jest obecnie szczególnie istotne w przypadku kukurydzy. Dlatego niektórzy plantatorzy decydują się na siew, mimo że temperatura nie jest jeszcze odpowiednia do szybkiego wschodu kukurydzy.
inkrustowanie
W przypadku cebuli i, w mniejszym stopniu, buraków, sytuacja jest nieco inna. Plantatorzy, którzy zasiali wcześnie (około połowy marca lub wcześniej), w niektórych regionach doświadczyli opadów deszczu na świeżo zasianej ziemi, co doprowadziło do powstania skorupy. Rozbijanie skorupy broną chwastobójczą jest ryzykowne, dlatego wielu plantatorów zdecydowało się na jej zmiękczenie za pomocą systemu zraszania.
Obecnie nawadnianie jest stosowane głównie do kiełkowania cebuli, aby utrzymać kontakt z wilgocią w głębszych warstwach gleby. Jeśli tak się stanie, wcześnie posadzone cebule prawdopodobnie wkrótce pójdą w jego ślady, a może już miały sztuczny deszcz.
To, czy koszty nawadniania przewyższają zyski, jest tematem corocznych dyskusji. W tym sezonie, przy stosunkowo wysokich cenach paliw i marnych, a wręcz przeciętnych, cenach ziemniaków i cebuli, jest to być może jeszcze bardziej niepokojące niż zwykle.
Kreatywna matematyka
Poza zakontraktowanymi wolumenami, naturalnie nie wiadomo, jak zachowa się rynek. Jeśli w przyszłym sezonie będziemy mieli lepsze ceny, trzeba mieć co sprzedawać, argumentują różni plantatorzy. Zwłaszcza w przypadku nawadniania kropelkowego, dla wielu jest to powód ponoszenia kosztów, które szybko sięgają 1.500 euro za hektar za węże, instalację i podłączenie.
Podczas nawadniania bębnowego wielu plantatorów wykazuje się kreatywnością w obliczeniach. „I tak mam bębnowy, roboczogodziny są dostępne, a te 10 czy 12 litrów oleju napędowego to nie są koszty w ogólnym rozrachunku” – tak często rozumuje. Oczywiście, koszt własny jest inny dla każdego, ale jeśli polegamy na przykładowych kalkulacjach ekonomicznych, szybko wychodzi około 200 euro za hektar za dawkę 25 milimetrów. Przy pięciu nawadnianiach w sezonie, daje to 1.000 euro za hektar. Przy ziemniakach lub cebuli po 25 euro za 100 kilogramów może to szybko się zwrócić, ale przy cebuli po 10 euro lub ziemniakach, których nie da się rozdać, wszystko jest zbyt drogie.
Nawiasem mówiąc, pogoda w lipcu i sierpniu jest decydująca dla ostatecznych plonów ziemniaków i cebuli (z wyłączeniem odmian wczesnych). To miesiące, w których produkuje się kilogramy, a pogoda będzie miała wtedy znacznie większy wpływ na rynek niż kilka suchych tygodni, które mieliśmy do tej pory.