Oznacza to, że cotygodniowa bitwa toczy się także na tabelach notowań regionalnych giełd. Na podstawie zrealizowanych transakcji, które pojawiają się na listach transakcji, można zauważyć, że poziom zakupów powoli rośnie. W kanale zakupowym nacisk kładziony jest głównie na sortowanie zgrubne. Drobniejsze gatunki są na ogół stabilne.
Plantatorzy posiadający darmową cebulę nie są pewni, co zrobić: zapewnić podaż przy obecnie ograniczonym popycie, czy zachować cierpliwość. Obecnie wydaje się jasne, że handlarz/sortownik nie będzie w tej chwili zajmował się tworzeniem muzyki, mimo że cebulę trudno zdobyć co tydzień. Dostępnych jest kilka dodatków, jeśli chodzi o cenę beli.
Obecny rynek cebuli można najlepiej podsumować jako bardzo spokojny. Najnowsze dane dotyczące eksportu mogą wywołać euforię (wciąż rekord), ale znawcy wskazują, że ostatnia transakcja w Senegalu została zrealizowana w 5 tygodniu. W piątym tygodniu Senegal zebrał 5 ton.
Pakowacze obecnie utknęli. Hodowca żąda „dużo pieniędzy” za cebulę w stosunku do ceny beli, jaką ma osiągnąć. Większość kosztów uprawy cebuli została poniesiona, zatem wydaje się, że plantatorowi nie spieszy się obecnie ze sprzedażą. Co więcej, cebula jest dobrej jakości, więc dłuższe przechowywanie nie stwarza problemów.
Handel szuka słomek, których mógłby się trzymać. Chociaż krajowe pomiary zasobów nie są już dostępne, fikcyjne zasoby szacuje się na podstawie plonów z hektara w stosunku do wielkości eksportu. Nawet gdyby była niższa niż w roku ubiegłym, do sprzedaży tej ilości nadal potrzebny byłby popyt eksportowy.
Szacuje się, że w tym sezonie nadal trzeba eksportować 17.000 9 ton cebuli tygodniowo. W ubiegłym roku (14.500 tydzień do końca sezonu) tej ilości nie udało się osiągnąć (średnio XNUMX XNUMX ton). I wtedy popyt i sprzedaż cebuli były na znacznie wyższym poziomie. Innymi słowy, w dziedzinie cebuli jest jeszcze długa droga do przebycia.