Przez miesiące na rynku marchwi nie było żadnego ruchu. Sytuacja związana z koronawirusem nagle zmienia tę sytuację ze względu na duży popyt ze strony supermarketów. Co to oznacza dla obecnej ceny marchwi?
Na początku tego tygodnia stało się to szczególnie widoczne: konsumenci gromadzą zapasy. Nie tylko w Holandii, ale i w innych krajach europejskich doszło do prawdziwego runu na supermarkety. Handlowcy odetchnęli z ulgą. Po długim czasie na rynku znów zrobiło się trochę spokojniej. „Oczywiste jest, że sprzedaje się więcej, a cena rośnie” – donosi gazeta.
Transport nowym wyzwaniem
Jednocześnie pojawia się nowe wyzwanie: dostarczenie zakupionych marchwi do miejsca przeznaczenia. Transport napotyka obecnie na poważne przeszkody, szczególnie w kierunku Europy Wschodniej. Z powodu kontroli granicznych tworzą się długie korki, m.in. między Niemcami i Polską, ale także w kierunku Rumunii. Utrudnia planowanie i podnosi koszty.
Cena marchwi jest efektem rosnącego popytu. Wzrost cen jest niepewny, biorąc pod uwagę niepewność widoczną w powietrzu. Ponadto wciąż mamy do czynienia z relatywnie dużą podażą marchwi średniej jakości, co powoduje, że różnice cenowe są obecnie ogromne. Wiele z nich sprzedawano nawet po 2 euro za 100 kilogramów.
Duże różnice cen
Jednakże notowania marchwi DCA wskazują na przedział od 8 do 18 euro za 100 kilogramów w przypadku marchwi B. Oznacza to, że górna granica jest o 4 euro wyższa niż w zeszłym tygodniu. Mniejszy jest popyt na marchewkę typu C, która zazwyczaj pochodzi m.in. z branży gastronomicznej. W tym przypadku cena wynosi od 10 do 17 euro za 100 kilogramów, co oznacza niewielki wzrost.