Podczas gdy obecny kryzys koronowy poważnie wpływa na ceny na rynkach produktów rolnych, takich jak ziemniaki, nabiał i mięso, rynek cebuli wydaje się dość niewrażliwy na wpływ wirusa. Jak to możliwe?
Rynek chipsów ziemniaczanych uległ całkowitemu załamaniu, a notowania na rynku mleczarskim i wieprzowym znajdują się pod dużą presją. Istotną rolę na tych rynkach odgrywa utrata popytu spowodowana m.in. chwilowym zanikiem branży gastronomicznej oraz brakiem zaufania. Wydaje się, że rynek cebuli spokojnie przechodzi kryzys koronny. Notowania pozostają stabilne, a w ciągu ostatnich 2 miesięcy osiągnęły nawet 2 szczyty, częściowo z powodu szaleństwa gromadzenia zapasów na początku kryzysu koronowego w marcu.
Powyżej średniej z 5 lat
Oznacza to, że na rynku cebulowym jak dotąd na wiosnę nie panowały inne nastroje niż w poprzednich latach. Obecny poziom cen również utrzymuje się znacznie powyżej średniej z 5 lat. To sprawia, że rynek cebuli wydaje się odporny na koronę. Jedną z przyczyn jest moment, w którym kryzys rozwinął się w całej swojej intensywności. Jednak na początku marca, kiedy handel cebulą na ten sezon był już w dużej mierze zakończony.
Holenderski eksport cebuli idzie pełną parą. Limit 1 miliona ton eksportu w 14. tygodniu nigdy nie został przekroczony tak wcześnie. Handlowcy i eksporterzy cebuli również doświadczyli niewielu przeszkód związanych ze środkami koronowymi w Europie. „Produkt nie wymaga żadnej obróbki, np. ziemniaków z frytkami” – dodaje Gea Bakker-Smit, specjalistka sektorowa w Rabobank Nederland. Poza UE bariery logistyczne i blokady mają negatywny wpływ na spożycie cebuli, mówi William Nannes, kupiec w JP Beemsterboer Food Traders.
Efekt antykoronawirusowy
Innym czynnikiem jest to, że cebula nie jest daniem głównym, czyli innymi słowy nie nadzieniem brzucha, ale przyprawą. Skutki zakazu cateringu są zatem znacznie mniejsze w przypadku cebuli niż w przypadku innych produktów, takich jak frytki. Ponadto od początku kryzysu koronowego holenderscy konsumenci zaopatrzyli się w więcej cebuli, ponieważ obecnie ludzie znacznie częściej gotują w domu.
Lider rynku Wiskerke Onions zauważa, że wielkość sprzedaży do holenderskiego handlu detalicznego znacznie wzrosła od początku kryzysu koronowego. Tygodnie chomika nie są uwzględnione, podaje rzecznik, nie określając liczbowo tego wzrostu. Wskazuje, że zainteresowanie mediów odpornością cebuli na konorawirusa z pewnością przyczyniło się do wzrostu jej spożycia.
Wyższe zużycie w UE
W Wiskerke Onions nie mają wątpliwości, że cebula może mieć działanie zapobiegawcze, a nawet lecznicze przeciwko koronie. „To wcale nie jest wiedza o rakietach, ale po prostu sprawdzone w praktyce. Starsi ludzie doskonale wiedzą, jakie działanie lecznicze ma surowa cebula na stany zapalne” – powiedział rzecznik.
William Nannes, również członek zarządu stowarzyszenia Holland Onion, również jest przekonany, że kryzys koronowy przyczynia się do większego spożycia cebuli w Europie. Nie są jednak znane dokładne liczby na ten temat. Nie ma na to dowodów naukowych, ale Nannes twierdzi, że nie byłaby zaskoczona, gdyby okazało się, że cebula ma działanie przeciwzapalne. Również przeciwko panującemu koronawirusowi. „Wiadomo, że Rosjanie jedzą więcej cebuli zimą, gdy grozi fala grypy”.
nadchodzący sezon
Pytanie, czy taki stabilny obraz rynku cebuli się utrzyma. Negatywny efekt korony może nadal wystąpić w nadchodzącym sezonie żniw w 2020 r.” – ostrzega Gea Bakker-Smit. Jeśli zamiast ziemniaków plantatorzy będą siać więcej cebuli, w nadchodzącym sezonie na rynku może pojawić się nadpodaż cebuli. „Wrażliwość na brak równowagi w podaży i popycie oraz plonach z hektara jest, jeśli to możliwe, jeszcze większa w przypadku cebuli niż w uprawie ziemniaków. Z drugiej strony, jeśli obecna susza będzie się utrzymywać, może nadejść kolejny rok, taki jak 2018. Kiedy plony wyschną a cena stała się znacznie wyższa niż normalnie.”