Nieregularny transport towarów, znacznie wyższe koszty transportu, a do tego blokada Kanału Sueskiego. Nowozelandzki sektor cebuli nie radzi sobie w tym sezonie dobrze. Aby wywieźć cebulę z wyspy, potrzebny jest płynny transport kontenerowy. Okres, w którym może to nastąpić, jest krótki. Skutki trudnej logistyki znajdują odzwierciedlenie w liczbach.
Sektor cebuli w Nowej Zelandii ma szczęście, że zaczął się rozwijać na początku sezonu. Zbiory były dobre, od 170.000 175.000 do 6 XNUMX ton cebuli, a oczekiwania eksportowe były z góry dobre. W zeszłym sezonie areał zmniejszył się o XNUMX%. Zwłaszcza, że hodowcy nie byli pewni konsekwencji koronawirusa. Konsekwencje logistyczne w szczególności wpływają na sektor.
Dane eksportowe nie pasują do nastroju
Poza Europą największym nabywcą cebuli nowozelandzkiej jest Indonezja. Okres, w którym istnieje zapotrzebowanie na cebulę z dołu, jest stosunkowo krótki. Ponadto w Europie w tym sezonie dostępnych jest więcej cebuli, co oznacza mniejsze zapotrzebowanie. Eksporterzy zaczęli importować później. Mówią, że klienci są również bardziej skłonni do wyboru produktów lokalnie uprawianych. Dane liczbowe dotyczące eksportu nie pokazują tego jeszcze w pełni.
Mimo braku kontenerów, nieregularnych rozkładów jazdy i wysokich cen, sporo cebuli zostało już wyeksportowanych. Do 13 tygodnia włącznie (koniec marca) eksport wyniósł 72.000 tys. ton. To o 5.500 ton więcej niż rok wcześniej. Eksport do Europy jest również na średnim poziomie 45.500 XNUMX ton.
Eksport spada
Tymczasowy szczyt przypadał na 8 tydzień, kiedy z kraju wyeksportowano 6.850 ton cebuli. Potem wolumen spadł, z pewnością w porównaniu z poprzednimi latami. Tam, gdzie normalnie szczyt ponad 9.000 ton eksportu osiągnięto w połowie marca, w tym roku jest to tylko 4.000 ton. Dane prawdopodobnie pokażą dalszy spadek po 13. tygodniu. Ma to wszystko wspólnego z kontenerowcem Ever Given, który przez wiele dni zablokował Kanał Sueski, wyrządzając światowej gospodarce straty w wysokości około 8,5 miliarda dolarów.
29 marca ogromny statek, z prawie 20.000 200 kontenerów na pokładzie, ponownie się uwolnił. Jednak korek na ponad XNUMX statkach jest ogromny. W połowie kwietnia ruch żeglugowy wciąż się rozwija. Z powodu powstałego „wtyczki”, porty stają się pełne, ponieważ wszystkie łodzie chcą zacumować w tym samym czasie. Port w Rotterdamie jest popularnym miejscem docelowym dla wielu statków. Cebula nowozelandzka jest również dostarczana drogą żeglugową przez Kanał Sueski. Okrążanie Afryki zajmuje dodatkowe dni. W stosunkowo krótkim sezonie eksportowym do Europy kiwi absolutnie nie mogą wykorzystać tego opóźnienia.
Problemy
Według stowarzyszenia handlowego Onions New Zealand do połowy marca sektor nie był już w stanie wyeksportować 50 kontenerów cebuli do Europy. Nie jest to jedyny sektor, który boryka się z problemami transportowymi. Sezon eksportowy kiwi i jabłek również trwa w najlepsze, co oznacza, że zapotrzebowanie na pojemniki jest duże. Eksporterzy pracują w nadgodzinach, aby wszędzie zdążyć na czas. W rezultacie porty zostały pominięte, aby nie przekroczyć harmonogramu.
Dane dotyczące eksportu z Nowej Zelandii powinny dać obraz tego, jak będą się działy w nadchodzących tygodniach. Czy fala cebuli nagle nadciąga na europejskie nabrzeża, czy też import gaśnie jak świeczka? Eksport trwa zwykle do końca kwietnia, po czym szybko się kończy. Eksporterzy w kraju chętnie wysyłają cebulę, ale pytanie brzmi, czy mają zasoby, a jednocześnie mogą być konkurencyjni. Na przykład kontener 20-stopowy do Azji kosztuje od 3.000 do 4.000 dolarów. Dużo więcej niż rok wcześniej. Mniejszy eksport do Europy można nadrobić takimi miejscami docelowymi, jak Indonezja i Malezja, ale pytanie brzmi, czy tak się stanie.