To z pewnością nie był nudny tydzień na targu marchewkowym. Dokonano kilku transakcji na wysokim szczeblu. Plantatorzy czują, że na rynku dzieje się teraz coś ciekawego, co wzmacnia ich pewność siebie.
W tym tygodniu w Berlinie odbywają się targi Fruit Logistica. Zazwyczaj nie jest to intensywny tydzień dla branży marchwiowej. Tym razem sprawy potoczyły się inaczej. Cena znacząco wzrosła, głównie ze względu na długoterminową działalność biznesową. Wzrost ten opiera się głównie na oczekiwaniach i ma charakter silnie spekulacyjny. Dla plantatora nie ma to znaczenia, pieniądze to pieniądze. Niektórzy handlarze i spłukiwacze widzą, że ceny rosną i zaczynają pytać plantatorów tu i ówdzie, ile jeszcze jest dostępne i jaką cenę mają na myśli plantatorzy. Plantator, który odbiera kilka takich telefonów z rzędu, szybko nabiera przekonania, że wszystko idzie dobrze, i staje się bardziej zdeterminowany.
Rynek jest zablokowany
Biorąc pod uwagę cenę, można by się spodziewać, że na rynku marchwi dzieje się coś ciekawego. Ale generalnie w eksporcie jest bardzo spokojnie. Zwykła praca trwa nadal, ale to tyle. Trudno to obiektywnie udowodnić, ale na przykład aplikacja transakcyjna DCA nie jest w tej chwili zalewana transakcjami typu carrots. W efekcie rynek marchwi uległ dalszemu zamknięciu. „Producenci żądają teraz niemal takiej samej kwoty, jaką my płacimy za wypłukane marchewki w worku, co tak naprawdę nie pomaga w wypłukaniu czegokolwiek w ciągu tygodnia” – powiedział jeden z płuczących.
Cena DCA marchwi B wzrosła w tym tygodniu gwałtownie o 6 euro do 30–38 euro za 100 kilogramów. Jednak większość transakcji dotyczy dolnego przedziału notowań. Cena marchwi C w notowaniach DCA w tym tygodniu wynosi 36 euro za 100 kilogramów, co stanowi wzrost o 5 euro w porównaniu z poprzednim tygodniem.