To nie są najgorętsze czasy w handlu marchewką. Zbiory już trwają, a popyt nie jest taki, aby z lodówki wyjmowano już mnóstwo marchwi. Wśród płuczących nie ma zgody.
Bardzo duża część marchwi została już zebrana stosunkowo wcześnie. A biorąc pod uwagę opady deszczu i śniegu, to dobrze. To nie jest tak, że nic nie jest już pewne, ale według kilku znawców nie wszystko jest dobrze.
W Europie Wschodniej nadal mogą poczynić postępy dzięki własnemu produktowi. Okres mrozów może szybko położyć temu kres, ale prognozy pogody nie przewidują tego. Ten ograniczony popyt z zagranicy powoduje zrzędę wśród spłukujących. Część płuczących może bawić się u stałych klientów. Już dawno określili część swojej produkcji w kontraktach i nie są zainteresowani wywieraniem dużej presji na cenę za to, co muszą kupować swobodnie. Spadający rynek powoduje jedynie narzekanie wśród stałych klientów. Akceptują fakt, że nie mają nic lub niewiele do zrobienia w zakresie eksportu.
Czekać
Spoolerzy, którzy naprawdę polegają na eksporcie, upierają się, że musimy utonąć dalej, aby dogonić Europę Wschodnią. 20 € wrzucone do beli jest już drogie i jeśli chcesz zachować pewną marżę, szybko przejdziesz do 10 € u hodowcy. Rolnik, który utknął na przykład z powodu niewystarczającego chłodzenia, zgodzi się na to. Zdecydowana większość hodowców woli poczekać i zobaczyć.
Różnorodne interesy, szeroka marża jakościowa, duży przedział cenowy i stosunkowo niewielki handel sprawiają, że trudno jest sporządzić reprezentatywną ofertę. 15 euro, które wciąż kupuje się do włożenia do lodówki, to tak naprawdę nie jest rynek, ale 10 euro „tylko po to, żeby się ich pozbyć” również nie pokrywa ładunku. Ceny DCA zarówno dla marchwi typu B, jak i C plasują się pośrodku, a cena wynosi od 12 do 14 euro za 100 kilogramów.
Osad oto wyjaśnienie z DCA Market Intelligence w sprawie nowych notowań.