ING widzi, że rok 2017 będzie trudny dla sektora rolnego, ale rolnicy z dalszych obszarów również stoją przed wyborami. Stawiają przed sobą pytania: jak, dla kogo i gdzie produkują. Oczekuje się dalszego rozwoju koncepcji, ale nawet wtedy branża nie może obejść się bez koła ratunkowego, jakim jest eksport. Wśród sektorów wyróżnia się mleczarstwo, w którym dostarcza się procentowo mniej mleka.
O ING wylicza 2017 rok przy wzroście o 0,7 proc. wolumenu produkcji w sektorze rolnym. „Nieco poniżej średniej iw 2016 r.” Bezpośrednia konsekwencja sytuacji w hodowli bydła mlecznego. Dzieje się to w przededniu spadku wynikającego ze środków zapewniających odstępstwo na rok 2018. W rezultacie ING widzi szacunkowo 10 procent mniej mleka. Wynika to ze zmniejszenia pogłowia zwierząt gospodarskich do 160.000 tys. sztuk.
Pozytywnym aspektem tej historii jest to, że bank liczy na ponadprzeciętną cenę mleka. „Perspektywy są dobre dla rolników zajmujących się uprawą roli, rozsądne dla przedsiębiorców zajmujących się ogrodnictwem szklarniowym, hodowlą tuczników i loch, natomiast niepewne dla hodowców drobiu”.
Według ING przedsiębiorcy rolni stoją przed wieloma wyborami, które determinują przyszłość. Muszą odpowiedzieć na pytania, jak, dla kogo i gdzie produkują. „Oznacza to, że niektórzy rolnicy przeniosą się i/lub rozwiną, a rosnąca grupa opracuje koncepcje dla „nowoczesnego” konsumenta”.
Podstawą sektora pozostaje jednak eksport. Jest to konieczne, aby sektor ten był trwale silny. Perspektywy eksportu na rok 2017 są jednak nieco słabsze w porównaniu z rokiem 2016. Nieco gorszy jest zwłaszcza kurs euro w stosunku do funta brytyjskiego.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.