Na terenach użytkowanych nawozem naturalnym ilość obornika stale rośnie, ale o tej porze roku jest to zjawisko normalne. Mimo że zima dopiero się rozpoczęła, hodowcy zwierząt gospodarskich nieustannie sprawdzają, ile obornika trzeba jeszcze wyrzucić przed rozpoczęciem nowego sezonu. Służy to utrzymaniu obornika pod kratkami.
Nie wszyscy pośrednicy określają ilość dostarczanego obornika jako dużą. Jednak dla tych, którzy szukają, jest wiele do odkrycia. Trudno jeszcze powiedzieć, jak będą wyglądały wpływy ze zbiórki. W połowie stycznia poziom nagród osiągnął już wysoki poziom, a liczba stypendiów dorównywała tej z okresu sylwestrowego 2010 i 11.
Coraz większy opór hodowców zwierząt gospodarskich budzi wysokie opłaty za pobór. Jednakże nie należy spodziewać się natychmiastowego spadku cen w krótkim okresie. Presja na rynek nawozu naturalnego wynika głównie z faktu, że wiele firm zajmujących się przetwarzaniem nawozu naturalnego ma problemy z uzyskaniem odpowiednich pozwoleń (środowiskowych). Firmy te są więc zmuszone działać z pustymi rękami, co oznacza, że w nadchodzących tygodniach można się spodziewać dalszego wzrostu presji na rynek nawozu naturalnego.
Jednakże przetwórcy, którzy potrafią podważyć zezwolenia, walczą o utrzymanie się na powierzchni. Oznacza to, że przetwarzanie obornika nadal nie jest tak stabilnym rozwiązaniem, jakie powinno być. W rezultacie na razie trzeba będzie sprzedawać więcej obornika gospodarstwom rolnym. Przy dobrym przygotowaniu i komunikacji nie powinno to stanowić problemu. Pozostaje pytanie, czy elementy układanki ostatecznie wskoczą na swoje miejsce.

