Wreszcie. Londyn ujawnił zaangażowanie rządu brytyjskiego w negocjacje z UE na temat sposobu rozłamu.
Jaką strategię przyjmie Wielka Brytania (UK) w negocjacjach w sprawie wystąpienia z Unii Europejskiej? To była duża niewiadoma od czasu referendum po drugiej stronie kanału 23 czerwca zeszłego roku. Wiele firm m.in. z niecierpliwością czekało na jasność w tym zakresie. W końcu wiele zależy od odpowiedzi.
Jeśli Wielka Brytania zmierza w kierunku tak zwanego „twardego brexitu”, brytyjskie firmy będą musiały przygotować się na przykład na bardziej rygorystyczne przepisy imigracyjne. Swobodny przepływ osób między UE a Wielką Brytanią zostanie wówczas anulowany w przypadku twardego Brexitu. Jednak istnieją również konsekwencje dla przepływu towarów i usług między dwoma blokami.
Rzeczywiście, „Bruksela” powiedziała głośno i wyraźnie, że Wielka Brytania nie powinna liczyć na zniesienie swobodnego przepływu osób, ale na utrzymanie swobodnego dostępu do rynku UE. Innymi słowy, jeśli Brytyjczycy chcą zapewnić swoim firmom swobodną sprzedaż towarów i usług w UE, muszą zaakceptować swobodny przepływ osób między ich krajem a UE.
Rząd w Londynie przez długi czas nie chciał dać wglądu we własne stanowisko negocjacyjne. Jednak presja na wskazanie, jak kraj chce się podzielić, wzrosła w Wielkiej Brytanii do tego stopnia, że premier Theresa May nie mogła już odmówić ujawnienia.
Dziś położyła na stole brytyjskie karty. Rzeczywiście, Wielka Brytania opowiada się za twardym brexitem, czyli deklaruje, że będzie w stanie kontrolować swoje granice i imigrację całkowicie i niezależnie od swobodnego dostępu do wspólnego rynku UE. Jak powiedziała premier May: „Pozostanie na wspólnym rynku oznacza w efekcie, że nie wychodzimy z UE. Nie mamy ochoty być w połowie w, a w połowie poza UE”.
Wielka Brytania chce teraz jak najszybciej zawrzeć umowy handlowe z innymi krajami, takimi jak Stany Zjednoczone. Donald Trump, który za dwa dni zostanie zaprzysiężony na nowego prezydenta USA, powiedział niedawno w jednym z wywiadów, że chciałby wkrótce zawrzeć taki traktat z Wielką Brytanią. Inne kraje również ustawiają się w kolejce do prowadzenia interesów z Londynem. Do tej pory Wielka Brytania była objęta umowami handlowymi, które UE miała z innymi krajami.
Niektórzy analitycy oczekują, że sama Wielka Brytania będzie mogła szybciej zawierać umowy handlowe z krajami, z którymi UE nie ma jeszcze takiego traktatu. Musimy pomyśleć o takich krajach jak Australia (wspólnota brytyjska), ale także o bardzo dużej części Azji, w tym o Chinach.
Wybór ten oznacza zatem, jak wspomniano, że jak tylko separacja zostanie sfinalizowana, brytyjskie firmy nie mogą już po prostu sprzedawać swoich towarów w krajach UE. Ale obowiązuje też odwrotna sytuacja: firmy z krajów UE muszą liczyć się z podatkami i innymi przeszkodami zwiększającymi koszty, jeśli chcą sprzedawać swoje produkty Brytyjczykom. Aby uregulować handel między dwoma blokami, Wielka Brytania i UE zawrą w najbliższej przyszłości swego rodzaju umowę handlową regulującą wzajemny handel. Doświadczenie pokazuje, że jest to niezwykle złożony i długotrwały proces.
Uwaga: powyższe wejdzie w życie tylko wtedy, gdy Wielka Brytania faktycznie opuści UE. Do tego czasu kraj będzie po prostu członkiem UE, a brytyjskie firmy będą miały nieograniczony dostęp do europejskiego wspólnego rynku i odwrotnie. Oczekuje się, że rozwód zostanie sfinalizowany na początku 2019 roku. Do tego czasu sytuacja nie ulegnie zmianie. Chociaż… jeden ważny aspekt już się zmienił, z ogromnymi korzyściami dla firm brytyjskich i równie istotnymi wadami dla firm ze strefy euro.
W przeddzień brytyjskiego referendum kurs EUR/GBP kształtował się na poziomie około 0,77. Kurs wymiany wynosi obecnie około 0,87 lub: funt brytyjski osłabił się w stosunku do euro o około 15 procent.
Dla brytyjskich firm, które sprzedają swoje towary i usługi w krajach strefy euro, oznacza to, że mogą za jednym zamachem obniżyć cenę o 15 procent i nadal uzyskiwać taki sam zysk z produktu jak wcześniej. Z punktu widzenia strefy euro oznacza to, że konkurencja ze strony Wielkiej Brytanii znacznie się zaostrzyła. U nas, ale też w samej Wielkiej Brytanii, bo wszystko, co firmy z krajów euro sprzedają tam Brytyjczykom, wyrażone w funtach, nagle stało się o 15 proc. droższe. Aby nie dopuścić do spadku sprzedaży, firmy ze strefy euro często muszą dokonać znacznych obniżek cen, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla zysków.
Jednak funt również mocno spadł w stosunku do dolara, co oznacza, że pogarsza się również pozycja konkurencyjna firm z krajów strefy euro, które muszą konkurować z firmami brytyjskimi na innych rynkach świata poza Europą. W końcu dolar jest często walutą, w której rozliczany jest handel międzynarodowy. Coś, co daje brytyjskim firmom znaczną przewagę kosztową dzięki słabemu funtowi.
Wreszcie jest jeszcze jeden czynnik, który zarówno przedsiębiorstwa, jak i konsumenci w UE muszą wziąć pod uwagę w nadchodzących latach. Wielka Brytania co roku wpłacała do budżetu UE prawie 10 mld euro netto. Już teraz słychać w Brukseli szumy o tych dochodach, które znikną – nie zapłacimy ani centa UE, premier May wymieniła jako jedną z „czerwonych linii” w negocjacjach w sprawie wspomnianego rozdziału między UE a Wielką Brytanią – po prostu zrekompensować to, ściągając więcej pieniędzy w pozostałych krajach UE. Jest duża szansa, że administracja brukselska nie zmniejszy się co prawda o około 10 mld, ale firmy i gospodarstwa domowe w krajach UE będą bezpośrednio i pośrednio płacić więcej podatków i danin, aby utrzymać unijne finanse.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl// artikel/10873040/Dokumenty rozwodowe dotyczące Brexitu są znane] Dokumenty rozwodowe dotyczące Brexitu są znane[/url]