Pod koniec ubiegłego roku kraje produkujące ropę naftową zrzeszone w OPEC osiągnęły porozumienie w sprawie ograniczenia produkcji. Ich celem było ograniczenie podaży ropy, a tym samym wzrost ceny tego „czarnego złota”. Niska cena ropy naftowej w ostatnich latach była szczególnie dotkliwa dla krajów produkujących ropę, po części dlatego, że znaczna część ich dochodów budżetowych pochodzi z ropy naftowej.
Gdy po zawarciu porozumienia okazało się, że kilka ważnych krajów spoza OPEC, takich jak Rosja, zadeklarowało chęć udziału w redukcji produkcji, wkrótce zaczęto oczekiwać, że cena ropy rzeczywiście wzrośnie.
Op BoerenbusinessW tamtym czasie można było jednak przeczytać na stronie .nl, że ten wzrost cen ropy nie był gwarantowany. Podaliśmy kilka powodów, na przykład, że najpierw musieliśmy sprawdzić, czy kraje OPEC będą przestrzegać narzuconych sobie limitów produkcji. Dotychczasowe doświadczenia w tym zakresie nie dawały wielu powodów do optymizmu. Kraje OPEC zazwyczaj nie przestrzegają swoich limitów produkcji lub robią to tylko w ograniczonym zakresie, a sam OPEC nie jest w stanie monitorować dziennej produkcji ropy każdego kraju.
Ale nawet gdyby członkowie OPEC przestrzegali tych kwot, wzrost cen ropy nie był gwarantowany. Duży producent ropy, taki jak Stany Zjednoczone, zignorowałby te porozumienia.
W rzeczywistości, argumentowaliśmy wówczas, prawdopodobieństwo zwiększenia produkcji przez Amerykanów było bardzo wysokie. W ostatnich latach niezliczone amerykańskie firmy naftowe wstrzymały lub znacznie ograniczyły produkcję ropy w reakcji na niskie ceny ropy. Dla wielu firm cena baryłki ropy była po prostu zbyt niska, aby osiągnąć akceptowalny zysk, a nawet tak niska, że po prostu ponosiły straty.
Gdyby jednak ceny ropy wzrosły w wyniku porozumienia OPEC, wiele z tych firm odzyskałoby rentowność wydobycia i ponownie uruchomiłoby swoje platformy wiertnicze. Doprowadziłoby to do wzrostu podaży. W rezultacie wzrost cen ropy zostałby zahamowany; na rynku w zasadzie powstałby pułap cenowy.
Te oczekiwania rzeczywiście się potwierdziły. Dane amerykańskiej firmy badawczej Baker Hughes, zajmującej się badaniami ropy naftowej, pokazują, że liczba działających platform wiertniczych na początku tego miesiąca wyniosła 741, o 200 więcej niż na początku lutego 2016 roku. Liczba działających platform wiertniczych nie była tak wysoka jak na początku tego miesiąca od końca 2015 roku. Trend jest rosnący. Kanada również odnotowała wzrost, który wyniósł 130 lat.
Rzeczywiście, cena ropy wzrosła z około 45 dolarów za baryłkę do około 56 dolarów od czasu zawarcia porozumienia OPEC, co okazało się na tyle dużą podwyżką, że wielu amerykańskich producentów ropy zwiększyło produkcję.
Ponieważ, jak wspomniano, oznacza to rosnącą podaż ropy, podczas gdy popyt wydaje się nie rosnąć (z powodu braku spektakularnego wzrostu gospodarczego, a także dlatego, że zima na półkuli północnej dobiega końca, co może prowadzić do spadku popytu), nie byłoby zaskakujące, gdyby ceny ropy miały znacznie większe trudności ze wzrostem w nadchodzących miesiącach. W rzeczywistości należy się spodziewać, że cena ropy nie wzrośnie znacząco bardziej w ujęciu całościowym, a nawet może nieznacznie spaść w nadchodzących miesiącach. Spadek poniżej 50 dolarów za baryłkę między teraz a miesiącami letnimi nie byłby zaskakujący.
Niestety, nie oznacza to, że cena oleju napędowego nie wzrośnie ani nie spadnie w nadchodzących miesiącach. Cena jest oczywiście pochodną ceny ropy naftowej, ale sprzed kilku miesięcy. Wynika to z momentu zakupu. Może to oznaczać, że cena na stacjach benzynowych może faktycznie wzrosnąć w nadchodzącym okresie, podczas gdy cena ropy na rynku spadnie, ponieważ olej napędowy, który trafi na rynek za kilka tygodni, będzie produkowany z ropy zakupionej kilka miesięcy temu, kiedy jej cena była wyższa.
Nie powinno to mieć żadnych konsekwencji dla polityki EBC. Owszem, cena ropy może nieznacznie spaść, ale jak argumentowałem w przeszłości, inflacja w strefie euro – którą EBC ma monitorować – nie spadnie w dającej się przewidzieć przyszłości. Inflacja ta jest determinowana przez obecną cenę ropy w porównaniu z ceną sprzed roku, a w tym porównaniu cena ropy jest obecnie znacznie wyższa, nawet jeśli miałaby spaść w nadchodzących miesiącach.
Ale celowo mówię, że nie powinno to pociągać za sobą żadnych konsekwencji. Doświadczenie pokazuje, że EBC robi wszystko, co w jego mocy, aby uniknąć wzrostu oczekiwań na konieczność podwyżki stóp procentowych, a zamiast tego chce pozostawić otwartą furtkę dla jeszcze bardziej akomodacyjnej polityki pieniężnej.
Oznacza to, że nie zdziwiłbym się, gdyby w przypadku spadku cen ropy w nadchodzących miesiącach bank wykorzystał tę okazję, aby szerzej otworzyć drzwi. W rezultacie stopy EURIBOR najprawdopodobniej spadną bardziej niż wzrosną w dającej się przewidzieć przyszłości.