O słabnących dostawach sałaty, szpinaku i brokułów z Hiszpanii już zapomniano, a półki znów są pełne. Sieci supermarketów w Europie robią wszystko, co w ich mocy, aby koszyki ich klientów były pełne. Czy nie nadszedł już czas, aby handel detaliczny zmienił zdanie?
Szacuje się, że w styczniu niedobór świeżych warzyw z Hiszpanii kosztował brytyjski sektor supermarketów 8 milionów funtów. W przeliczeniu na około 9,4 miliona euro. Aby utrzymać zaopatrzenie półek, sałata, cukinia i szpinak są sprowadzane samolotami z USA. Dlaczego wolą sprzedawać warzywa przynoszące straty zamiast ich niesprzedawać?
Import 1 kalorii żywności z Kalifornii do Wielkiej Brytanii kosztuje 127 kalorii paliwa lotniczego. Jednak supermarkety wolą podjąć taki krok, niż pozostawić pustą półkę, schrijft The Guardian (pieśń publiczna). Powodem tego jest wprowadzenie „stałego globalnego czasu letniego”. Pomysł, że lato trwa 365 dni w roku i zawsze można kupić świeże owoce i warzywa w lokalnym supermarkecie. Dział świeżych produktów jest wizytówką każdego sklepu. Jeśli półki tam będą puste, to reszta sklepu też nie będzie dobra. Podwaliny pod to położono czterdzieści lat temu.
Być może obraz ten trzeba będzie skorygować, jeśli weźmiemy pod uwagę zmiany klimatyczne. Wszystko wskazuje na to, że w Hiszpanii i Włoszech znacznie częściej będziemy doświadczać takich warunków atmosferycznych jak deszcz, śnieg i mróz. Nawet potężne sieci supermarketów nie są w stanie z tym konkurować. Brytyjczycy mają dodatkową wadę, ponieważ po Brexicie stali się bardzo uzależnieni od drogich towarów importowanych.
Trzecia rewolucja przemysłowa w latach 80. XX wieku umożliwiła sieciom handlowym gromadzenie ogromnych zapasów w centrach dystrybucyjnych. Systemy komputerowe pozwalają na zaopatrywanie sklepów, zwiększając asortyment z 8.000 do 40.000 XNUMX różnych produktów. Małe sklepy nie wytrzymały i zniknęły z ulic.
Po przystąpieniu Hiszpanii, Portugalii i Grecji do Unii Europejskiej w 1986 r. sieć drogowa do i z Europy Południowej uległa znacznej poprawie dzięki dotacjom europejskim. Chłodnia samochodowa ze świeżymi warzywami może zostać w mgnieniu oka dostarczona do Holandii, Anglii lub Niemiec. W latach XNUMX. transport produktów rolnych między Europą kontynentalną a Wielką Brytanią wzrósł o dziewięćdziesiąt procent. Dzięki temu kraj ten stał się szóstym co do wielkości importerem „wirtualnej wody”. Woda, która jest potrzebna w innych częściach planety do uprawy roślin. Dodatkową, istotną wadą jest emisja gazów cieplarnianych.
System uprawy roślin zimą w Europie Południowej ma dwa główne problemy. Po pierwsze, opiera się na ograniczonych zasobach, takich jak woda, ziemia i paliwa kopalne. Ponadto istnieje potrzeba taniej siły roboczej. Głównie imigranci z Europy Wschodniej. Dla Hiszpanii i Włoch są to Afrykanie, którzy muszą ciężko pracować za niskie wynagrodzenie w krótkim czasie, aby dostarczyć Europie Zachodniej świeże warzywa. Od siedemdziesięciu do osiemdziesięciu procent całej żywności w Wielkiej Brytanii jest zbierane przez zagranicznych pracowników sezonowych. 35 procent jest przetwarzane ręcznie.
Autor twierdzi, że brak dostaw warzyw z Europy Południowej jest sygnałem ostrzegawczym na najbliższą przyszłość. Należy traktować poważnie fakt, że ekstremalne warunki pogodowe mogą mieć wpływ na półki w supermarketach. Same sieci już zaczęły starannie selekcjonować warzywa, których import nie jest już interesujący. Na przykład szparagi z Peru. Niedobory wody są szczególnie ważną przyczyną wstrzymania importu żywności na całym świecie.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl/rss/algemeen/artikel/10873485/Supermarkten-ontkennen-klimaatverandering]Supermarkety zaprzeczają zmianom klimatycznym[/url]