Mimo że rynek marchwi miał słaby start, producenci i handlowcy nie muszą od razu obawiać się powtórki sytuacji z ubiegłego roku. Na scenie pojawiły się nowe rynki, a zbiory netto są mniejsze.
Pierwsze notowania na giełdach Middenmeer i Emmeloord zaczynają się od niskich cen. Giełda papierów wartościowych w Middenmeer podaje 27 września cenę marchwi C/D klasy I, 200 gramów lub więcej, wynoszącą od 4 do 5,50 euro za 100 kilogramów. Oznacza to, że sezon giełdowy marchwi rozpocznie się z ceną niższą o 1–2 euro za 100 kilogramów niższą niż w roku ubiegłym. W nadchodzących tygodniach nie będzie żadnych zmian cen.
Ceny marchwi B i marchwi w tackach w Emmeloord są wyższe: od 6 euro za marchew B z dostawą bezpośrednią do maksymalnie 9 euro za marchew w tackach z pola, nadającą się do przechowywania.
Bez powtórki złego sezonu 2016/2017
Nie jest to jeszcze kopalnia złota, ale nie powinniśmy od razu zakładać, że ubiegłoroczne niskie ceny się powtórzą. Po pierwsze, istnieją powody, aby przypuszczać, że produkcja będzie niższa ze względu na problemy z jakością. Ponadto nieco uspokajająca jest większa aktywność w handlu niż w ubiegłym roku o tej porze.
Rynek zagraniczny radzi sobie całkiem nieźle, jest również popyt w Europie. Polska i Czechy radzą sobie w tym sezonie całkiem nieźle. Susza w południowo-wschodniej Europie i na Bałkanach może doprowadzić do wzrostu popytu w tym regionie. Francja i Hiszpania mogą wejść na rynek wiosną. Istnieje ryzyko, że po słabym sezonie producenci będą musieli znacznie zmienić areał upraw i importować produkty z tych krajów.
Senegal i Mauretania w pierwszej szóstce
Innym obszarem, w którym sektor marchwi może spodziewać się możliwości rozwoju, jest eksport do Afryki, szczególnie do Senegalu i Mauretanii. Dane KCB dotyczące eksportu pokazują, że rynki te znajdują się w pierwszej szóstce po Niemczech, Czechach i Polsce. Kraje, w których holenderska cebula jest dobrze znana.
Mauretania może zaopatrywać się w marchewki przez cały rok, Senegal w okresach, gdy granica jest otwarta na cebulę. Objętości te nie dorównują nawet wolumenom cebuli. Wymagałoby to około dziesięciu pojemników tygodniowo i kwalifikują się do tego jedynie silne odmiany marchwi, takie jak Nerac i Nairobi.
Nowicjusz Kuba
Eksporter informuje, że 10-dniowy transport przebiega pomyślnie. Ale trzytygodniowa podróż w kontenerze chłodniczym na Kubę też jest w porządku. Handel z Kubą jest nadal niewielki, jednak kraj ten staje się coraz większym rynkiem zbytu.
W 2016 roku Kuba kupiła 50.000 tys. kilogramów marchwi, podczas gdy w poprzednich latach kraj ten nie pojawiał się nawet na listach eksportowych. Do 36. tygodnia tego roku kalendarzowego wysłano tam już 75.000 XNUMX kilogramów. Jak dotąd, niewiele firm zajmujących się spłukiwaniem odważy się na taki krok. Marchewka musi być najwyższej jakości.
Rośnie eksport marchwi do Senegalu. NB 2017 trwa do 36. tygodnia włącznie