Nawet dzisiaj, w czwartek 2 listopada, komisja ds. notowań spółki Emmeloord nie ustaliła notowania. Nie doszłoby do żadnych transakcji, w związku z czym nie byłoby możliwe notowanie. Jakie ma to konsekwencje?
Obecnie mamy wyjątkową sytuację na rynku i komisja ds. notowań nie ma obecnie odpowiedzi na tę sytuację. Goes zanotował w tym tygodniu: od 3 do 6 euro. W ten sposób próbowali nadać rynkowi kierunek i interpretację. Jednak patrząc na rynek ziemniaków, wiele rzeczy rzuca się w oczy.
Mnóstwo żarcia
Po pierwsze, karczowanie nadal postępuje pełną parą i wydaje się, że różne gałęzie przemysłu będą zajęte wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań wynikających z kontraktów na lądzie aż do grudnia. Obowiązki są spełnione, ale nie wykazuje zainteresowania nadwyżkami kilogramów ani darmowymi ziemniakami. Doprowadziło to już do powstania dużych stert chipsów ziemniaczanych na uwrociach na obszarach piaszczystych. Ze względu na brak miejsca w magazynie, będą one nadal dostępne na rynku w listopadzie/grudniu.
W Belgii występują także dostawy od stron, na które nie można znaleźć nabywcy. Poszukujemy hodowców bydła chętnego do odbioru ich na paszę dla zwierząt.
Przekonująca oferta
Drugim problemem jest przekonująca podaż partii, które zostały odebrane w ciągu ostatnich 6 tygodni i znajdują się w magazynie. Obejmuje to znaczną liczbę partii z obszarów piaszczystych, zebranych w wilgotnych warunkach, które obecnie wydają się nienadające się do przechowywania.
Wysokie zbiory odnotowane w całej Europie Północnej oznaczają, że brakuje pojemności magazynowej. Hodowcy, którzy nie mają możliwości ich przechowywania, pytają nie o cenę, ale o dostępność ciężarówki i sprzedaż. Boi się wczesnych przymrozków lub boi się przechowywania na zewnątrz.
Taka sytuacja oznacza, że w tej chwili właściwie nie ma rynku. Jeśli masz darmowe ziemniaki bez umów ze stałym związkiem lub innym nabywcą, ziemniaki te są warte 0 €.
Ziemniaki z dostawą
Yet Goes podaje ceny od 3 do 6 euro, a znane są transakcje na ziemniaki w wysokości od 3,5 do 4 euro. Dotyczy to głównie ziemniaków pochodzących z wspólnej dostawy, do których nabywcy podjęli zobowiązania zeszłej zimy i do których obecnie należy dołączyć metkę z ceną.
Cena za dostarczone kilogramy powinna w rzeczywistości wynosić od 0 do 2 euro, ale przetwórcy nadal płacą swoim dostawcom od 2,5 do 5 euro. Dlatego tę premię w wysokości 2 euro można postrzegać bardziej jako „premię za lojalność” niż jako odzwierciedlenie sytuacji rynkowej.