Rynek marchwi znajduje się w trudnej sytuacji. Plantatorzy wątpią w przyszłość uprawy marchwi. Ta niepewność jest spowodowana dwoma trudnymi sezonami. Jednak znalezienie porównywalnej uprawy jest trudniejsze niż się wydaje. Pieter Gabriëls, dyrektor Bejo Zaden Niemcy, opowiada o rozwoju rynku marchwi i wyjaśnia, jakie możliwości na nim istnieją.
Jak obecnie rozwija się rynek i czy stwarza on możliwości dla Holandii?
„Rynek marchwi do przechowywania wydaje się nasycony, więc nie ma tam żadnych możliwości wzrostu. Widzę więcej możliwości dla marchwi wiązanej w pęczki, na przykład. Plantatorzy od razu wskazują, że jest to trudne, ale nadal ważne jest, aby patrzeć nieszablonowo. Rozwój postępuje szybko, a automatyzacja może stać się możliwa również w przypadku marchwi wiązanej w pęczki. To samo dotyczy marchwi przekąskowej, która jest obecnie sprzedawana w supermarkecie za 0,99 € za worek. Wymaga to więcej pracy, ale musimy patrzeć dalej niż tylko na marchew B”.
Czy Polska jest szansą czy zagrożeniem dla holenderskich plantatorów?
„Polska rozwija się dość szybko. Nie tylko obszar marchwi rośnie, ale także wzrasta profesjonalizacja. Prowadzi to do poprawy jakości marchwi z Polski. Do tej pory kraj ten był niestabilnym eksporterem marchwi, ale również rozwija się w tej dziedzinie. Istnieje jednak nadal istotna różnica w stosunku do holenderskiego sektora marchwi. Na przykład Holendrzy mają „prawdziwego ducha handlowego” i są gotowi myśleć razem z importerami. Ponadto Holendrzy są szybcy i elastyczni w dostawach. Holenderski sektor marchwi musi nadal się na tym koncentrować”.
Jakie inne wymagania musi spełnić partia z Holandii, aby pozostać interesującą dla Niemiec?
„W Niemczech jakość jest dla nich bardzo ważna. Jakość B nie jest w pełni akceptowana. Ważne jest również, aby na marchewce nie było zbyt dużo pozostałości. Producenci muszą również mieć certyfikaty w porządku”.
Niemieckie supermarkety mają aspirację: „Najpierw nasze własne marchewki”. Czy wypierają one zagraniczny wkład?
„Nie widzę idei, że rynek niemiecki jest protekcjonistyczny. Potrzeba rynku nadal jest wiodąca. Rynek obecnie domaga się głównie regionalnych warzyw. Jest to spowodowane potrzebą bezpiecznej żywności. Jednak marchew holenderska może być również regionalna dla Niemców. Oznacza to, że marchew holenderska może łatwo wypełnić luki w dostawach marchwi regionalnej”.
Marchew ekologiczna nie mogłaby istnieć bez Niemiec i jej uprawa ciągle rośnie. Jak widzisz ten rozwój sytuacji?
„Niemcy nie są jeszcze samowystarczalne, jeśli chodzi o marchew organiczną i nie zmieni się to w krótkim okresie, ponieważ dostępność dobrej gleby jest ograniczona. W rezultacie popyt nadal rośnie, ale maleje. Dzieje się tak, ponieważ coraz więcej plantatorów przechodzi na uprawę organiczną. Chociaż uprawa marchwi ekologicznej nie jest łatwa, istnieje mniejsze ryzyko niepowodzenia (w porównaniu z kapustą). Widzę, że popyt na marchew organiczną ze strony konsumentów nadal rośnie”.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.