Po niepewnym początku rynek marchewki B gwałtownie rośnie. Po bardzo trudnym rynku, luty dobrze rozpoczął rynek marchwi. Dopiero w marcu zostaną podjęte większe kroki. Co jest tego przyczyną i czy cena może jeszcze wzrosnąć?
Pod koniec 2017 roku rynek marchwi znajdował się w poważnym kryzysie, który utrzymywał się już od jakiegoś czasu. Gwarantuje to nawet, że doświadczeni hodowcy marchwi magazynowej podejmą kroki i wybiorą alternatywy. Co więcej, przeciętna lub słaba jakość jest gorsza.
Od przełomu roku giełda Emmeloord notuje pozytywne nastroje. Dopiero na początku lutego minęło, zanim notowanie B-peen mogło obrać inną ścieżkę. Ten sam obraz widać na giełdzie Middenmeer, choć różnica między notowaniami rośnie. Co jest przyczyną tego wzrostu i czego możemy się spodziewać?
1. 200 euro stało się nową normą
Giełda Emmeloord odnotowała przedział cenowy od 10 do 14 euro za 19 kilogramów w 100. tygodniu. Wskaźnik nastroju zmienia się z „cenowego” na „stały”. Handel odbywa się w połowie marca w cenie 200 € za pudełko (dostawa kwiecień/maj). W przypadku dostawy bezpośredniej poziom cen jest nieco niższy i wynosi około 150–175 euro za opakowanie.
200 euro wyznacza na horyzoncie znak, na który wielu hodowców czeka z niecierpliwością. W szczególności kilogramy netto pochodzące z pudełka decydują o tym, czy można je sprzedać za 200 euro. Jednym z wymogów jest wypłukanie ze skrzynki 600 kilogramów, co stanowi kwotę 30 euro za 100 kilogramów. Jest to znacząca różnica w porównaniu z notowaniem na giełdzie, które wskazuje oczekiwaną wartość na rynku.
2. Jakość jest najważniejsza
Wszystko stoi lub upada dobra jakość. Jest to jeden z głównych powodów podwojenia ceny. Kilogramy netto z pudełka są rozczarowujące. Wydaje się, że z trzech głównych obszarów upraw: Holandia Północna, Flevoland i Groningen Północne, jedynie hodowcy z Flevopolders są w stanie spełnić najsurowsze wymagania jakościowe. Tam też nie zawsze jest to możliwe. Najgorsze imprezy zostały już uprzątnięte. Stwarza to napięcie na rynku, co powoduje wzrost cen.
3. Hodowcy zamykają chłodnie
Rolnicy, którzy uprawiają marchewkę B, a mimo to mają pełne chłodnie, należą zwykle do typu śmierci lub mieczyka: wysoka cena lub nic. Rosnące ceny powodują postawę wyczekiwania. Nerwy ze stali i twarde negocjacje mogą się opłacić. Kupujący nie mają innego wyboru, jak zapłacić wyższą cenę, aby dostać w swoje ręce pudełka marchewek.
(Tekst jest kontynuowany pod wykresem)
Ceny marchwi rosną i są znacznie wyższe niż w roku ubiegłym.
4. Rynek niemiecki ciekawszy niż oczekiwano
Niemcy mają ogromne znaczenie dla holenderskiej uprawy marchwi. Kraj ten jest nie tylko nabywcą numer 1, ale także bramą tranzytową do Europy Wschodniej. Niemcy żądają „najpierw własna marchewka” co zostało po raz kolejny podkreślone podczas niedawno zorganizowanego Dnia Tematycznego w Emmeloord. Na tym etapie rynku konieczne jest porzucenie tej praktyki. To napędza sprzedaż w Holandii, co jest podstawą obecnego ożywienia rynku.
5. Europa Wschodnia jest na rynku
O „rosyjskim niedźwiedziu” dało się słyszeć także w Europie Środkowej. Dla przykładu w Polsce było -15 stopni Celsjusza. Z jednej strony powoduje to ożywienie popytu na warzywa ozime, z drugiej zaś gwarantuje, że pozostałe plony (które jeszcze znajdowały się na ziemi) zostały definitywnie odpisane. Brak śniegu nie był w stanie ochronić marchwi i innych warzyw.
Ponadto istnieje również mokry sezon zbiorów, co oznacza, że jakość w tych krajach jest czasami bardzo rozczarowująca. Lokalne zapasy wyczerpują się szybciej, co uruchamia silnik eksportu. W szybkich odstępach czasu zmienia się z lokalnego boomera w diesla.