Trzy niedawno zakazane neonikotynoidy: imidachlopryd, klotianidyna i tiametoksam stały się pierwszymi ofiarami „Wytycznych dotyczących pszczół”, kontrowersyjnych kryteriów testowania, które firmy chemiczne i europejskie państwa członkowskie omawiają z Komisją Europejską (KE) od prawie 3 lat.
Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opublikował „Dokument zawierający wytyczne dotyczące pszczół'. W niniejszych „wytycznych” wykorzystano metody badań naukowych w celu zbadania szkodliwości środków ochrony roślin dla różnych gatunków pszczół. Od czasu jej publikacji państwa członkowskie UE spierają się co do wykonalności tej dyrektywy. EFSA przyznała również, że wiele elementów wymaga przeglądu.
Dyrektywa niewykonalna
Oprócz państw członkowskich UE, główne firmy chemiczne i ich organizacja handlowa ECPA również uważają, że wytyczne dotyczące pszczół są niewykonalne. Zapewnia, że ponad 75% wszystkich obecnie zarejestrowanych substancji czynnych należy do kategorii „Tier 1”, dla której obowiązkowe są dalsze badania. Rezultatem jest seria niewykonalnych wymagań. Na przykład testy należy przeprowadzić na obszarze 448 kilometrów kwadratowych; większa od wyspy Malta. W Europie nie ma wystarczająco dużo miejsca na wszystkie testy. Zapewniło to producentom środków chemicznych Bayer, BASF i Syngenta już w 2014 roku pozew sądowy zaczął przeciwko KE. Wyrok zostanie ogłoszony 17 maja.
Powodem pozwu był zakaz stosowania 3 kontrowersyjnych neonikotynoidów w roślinach kwitnących, w tym w rzepaku. Te same niezatwierdzone ramy oceny zastosowano obecnie do wprowadzenia zakazu stosowania tych 3 substancji we wszystkich zastosowaniach rolniczych na wolnym powietrzu. „Dotyczy złożonej materii i dyskusji prowadzonych na poziomie naukowym” – mówi Hinse Boonstra, rzecznik Bayer Crop Science. „Taka dyskusja jest normalna. Jednak fakt, że decyzje są podejmowane na podstawie niezatwierdzonych ram oceny, już nie. Dlatego zwróciliśmy się z pytaniami prawnymi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości”.
Cele ochrony
„Wytyczne dotyczące pszczół mają tak zwane cele ochronne. Jednym z nich jest wykazanie w drodze badań naukowych, że dana substancja nie może mieć wpływu na więcej niż 7% pszczół miodnych. Jednakże praktyka pokazuje, że istnieje naturalna fluktuacja co najmniej 10% Taki wymóg nie jest zatem wykonalny, ale służy jako kryterium oceny” – mówi Boonstra.
"Nie tylko neonikotynoidy musi być zgodne z wytycznymi, ale jest również niewykonalne w przypadku innych środków ochrony roślin. ECPA oceniła, że ponowna rejestracja 27 substancji czynnych nie przechodzi ram oceny ze względu na brak danych. Dotyczy to 19 herbicydów, 1 regulatora wzrostu i 7 XNUMX środków grzybobójczych. Produkty te nie mają żadnego wpływu na zdrowie pszczół, a zakaz nie wpływa w żaden sposób na populację pszczół. „Nie chodzi tylko o produkty chemiczne, ale także o produkty biologiczne” – zauważa Boonstra.
Nowe zasady
Europejscy interesariusze, producenci, ECPA i Rada ds. Zezwoleń na Środki Ochrony Roślin i Biocydy (ctgb) opowiadają się za wykonalnymi przepisami pod nadzorem komitetu ekspertów. Pszczoły miodne przodują w przypadku wszystkich gatunków pszczół objętych tym badaniem. Nowe ramy oceny opierają się na obecnie dostępnych badaniach naukowych. Są to nadal wymogi ustanowione przez EFSA w 2013 r. Badania należy także przeprowadzać w bardziej praktyczny sposób.
Wytyczne dotyczące pszczół mają zastosowanie wyłącznie jako wytyczne dotyczące środków ochrony roślin. Obroże na pchły dla zwierząt, w których zastosowano również 3 neonikotynoidy, są środkami biobójczymi. Obowiązują w tym przypadku różne kryteria oceny.
Brak alternatyw
Rolnicy, którzy odpowiednik Według Boonstry nie mamy racji, twierdząc, że sprawy nie toczą się tak szybko. „Do niektórych zastosowań dostępne są alternatywy, ale często nie z równoważnym skutkiem. Dotyczy to w szczególności powlekania nasion, cebul i bulw. Tego ciągle poszukuje się w branży, ale nic nie jest gotowe. Po prostu dlatego, że jest to niezwykle trudne jest opracowanie nowego leku. Wymagania dotyczące przyjęcia są wysokie, a procedura długa. Mówimy o wieloletnich opóźnieniach w wydawaniu obecnych europejskich zezwoleń. „Przyspieszone dopuszczenie do obrotu leków alternatywnych nie jest realistyczną perspektywą”.
Organizacje pozarządowe, badacze i miłośnicy przyrody pozytywnie zareagowali na zakaz, który wszedł w życie 27 kwietnia aangekondigd. Jednak oni też mają wystarczająco dużo na głowie pamiętać. Na przykład należy zakazać większej liczby neonikotynoidów, a KE musi rozszerzyć zakaz na ogrodnictwo szklarniowe, gdzie jest ono dotychczas dozwolone. Mówi się także o zakazie poza rolnictwem.
W przyszłości
Ponieważ większość buraków cukrowych znajduje się obecnie w ziemi, zakaz zaprawiania nasion środkami owadobójczymi nie będzie miał wpływu na zbiory w 2018 r.. Jak postępować z resztkami nasion buraków? weet Suiker Unie jeszcze nie. Jeśli zakaz wejdzie oficjalnie w życie, od października 2018 r. nasiona pokryte środkami owadobójczymi nie będą już stosowane.
Ostatnią kroplą dla branży jest pozew, którego wyrok spodziewany jest 17 maja. Jeśli Europejski Trybunał Sprawiedliwości rzeczywiście uzna, że wytyczne dotyczące pszczół są niewykonalne, zbliżający się zakaz stosowania neonów może przybrać nowy obrót.
© Analiza rynku DCA. Niniejsza informacja rynkowa podlega prawu autorskiemu. Zabrania się reprodukowania, rozpowszechniania, rozpowszechniania lub udostępniania treści osobom trzecim za wynagrodzeniem w jakiejkolwiek formie bez wyraźnej pisemnej zgody DCA Market Intelligence.
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl//artikelen/10878411/neonics-slachtoffer-van-malafide-rules][/url]
Niels, myślę, że 448 m2 powinno wynosić 448 km2.To jest odpowiedź na ten artykuł:
@Jan... Te blogi prawdopodobnie nie są czytane przez polityków UE za pośrednictwem BenB, ale artykuły i blogi pojawiają się w Google: neonics, dlatego.
Jeżeli tak się stanie (a z pewnością stanie się tak, biorąc pod uwagę wielkie niepokoje w rolnictwie na arenie międzynarodowej), w Holandii i poza nią pojawi się obraz, że podjęto całkowicie błędną decyzję dotyczącą przetrwania pszczół, pożytecznych owadów itp. oraz „dobrej praktyki rolniczej”. Rolnictwo EKO jest również narażone na większe ryzyko z powodu nawiewu środków owadobójczych.
bert weegenaar napisał:@Jan... Te blogi prawdopodobnie nie są czytane przez polityków UE za pośrednictwem BenB, ale artykuły i blogi pojawiają się w Google: neonics, dlatego.
Jeżeli tak się stanie (a z pewnością stanie się tak, biorąc pod uwagę wielkie niepokoje w rolnictwie na arenie międzynarodowej), w Holandii i poza nią pojawi się obraz, że podjęto całkowicie błędną decyzję dotyczącą przetrwania pszczół, pożytecznych owadów itp. oraz „dobrej praktyki rolniczej”. Rolnictwo EKO jest również narażone na większe ryzyko z powodu nawiewu środków owadobójczych.
Bert, musimy pozbyć się butelek i proszków. Ogromne rezerwy wbudowane w przyrodę wyczerpują się. i wtedy nie będzie już odwrotu. musimy nauczyć się pracować z naturą, a nie przeciwko niej. Na przykład monokultura jest bardzo nienaturalna i wtedy natura zwraca się przeciwko tobie. Widzisz to co roku. Podobnie jak gleby, natury nie można zmusić... chyba że ją zniszczysz.
Jak? popracujmy nad tym. Najwyższy czas, bo jak (metody, zasoby) nie zostało jeszcze wypracowane.
Fakt, że jako jeden z małych krajów na świecie jesteśmy (stosunkowo) dużym eksporterem, powinien dać do myślenia, a nie być z tego dumnym. Ponieważ stanowisko to nie powinno i nie może legitymizować obecnych praktyk uprawy roli w większości gospodarstw.
A wtedy rzeczywiście gospodarka (cokolwiek to znaczy) nie powinna być na pierwszym planie.
Trudne, owszem, trudne, bo stwarza niepewność (którą Holendrzy bardzo irytują) i wymaga dużego wysiłku, nawet jeśli nie znasz jeszcze trasy.
Jednak po prostu nie możemy kontynuować tego, co zwykle, a plany (pełne dobrych intencji?) mające na celu ograniczenie używania substancji psychoaktywnych nie idą wystarczająco daleko i nie są wystarczająco ambitne.
Oduczenie się uzależniających nawyków, używania substancji psychoaktywnych i wytykania palcami jest również trudne.
Wspomniałem już o tym: PRZEMYŚL!
@jan/Joop Rozumiem obu panów, ale chciałbym poczynić mały komentarz. Z pewnością prawdą jest, że konsumenci wzywają do innej/bardziej zrównoważonej produkcji żywności. Niestety wielu kolegów ucieka do bio, bo tak jest modnie. Daje to wielu firmom szansę na wyjście z wyścigu szczurów na (światowym) rynku, ale jest przede wszystkim narzędziem marketingowym dla sektora detalicznego, pozwalającym zyskać przychylność. Prawdziwi rolnicy dostrzegają szczyptę i hipokryzję z tym związaną. Tylko grupa dużych plantatorów, którzy zorganizowali własną sprzedaż i są w stanie/chcą uczestniczyć w szumie generowanym przez zielone lobby, odniesie ogromne korzyści. Rozumiem relację Joopa, ale w 2018 r. zdrowy rozsądek i logika nie ucierpią już w naszej kwestii żywności.