Co przyniesie przyszłość?

Neonika ofiarą złych zasad

2 maja 2018 - Niels van der Boom - 29 komentarze

Trzy niedawno zakazane neonikotynoidy: imidachlopryd, klotianidyna i tiametoksam stały się pierwszymi ofiarami „Wytycznych dotyczących pszczół”, kontrowersyjnych kryteriów testowania, które firmy chemiczne i europejskie państwa członkowskie omawiają z Komisją Europejską (KE) od prawie 3 lat.

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opublikował „Dokument zawierający wytyczne dotyczące pszczół'. W niniejszych „wytycznych” wykorzystano metody badań naukowych w celu zbadania szkodliwości środków ochrony roślin dla różnych gatunków pszczół. Od czasu jej publikacji państwa członkowskie UE spierają się co do wykonalności tej dyrektywy. EFSA przyznała również, że wiele elementów wymaga przeglądu.

Ponad 75% wszystkich substancji aktywnych nie spełnia wymagań

Dyrektywa niewykonalna
Oprócz państw członkowskich UE, główne firmy chemiczne i ich organizacja handlowa ECPA również uważają, że wytyczne dotyczące pszczół są niewykonalne. Zapewnia, że ​​ponad 75% wszystkich obecnie zarejestrowanych substancji czynnych należy do kategorii „Tier 1”, dla której obowiązkowe są dalsze badania. Rezultatem jest seria niewykonalnych wymagań. Na przykład testy należy przeprowadzić na obszarze 448 kilometrów kwadratowych; większa od wyspy Malta. W Europie nie ma wystarczająco dużo miejsca na wszystkie testy. Zapewniło to producentom środków chemicznych Bayer, BASF i Syngenta już w 2014 roku pozew sądowy zaczął przeciwko KE. Wyrok zostanie ogłoszony 17 maja.

Powodem pozwu był zakaz stosowania 3 kontrowersyjnych neonikotynoidów w roślinach kwitnących, w tym w rzepaku. Te same niezatwierdzone ramy oceny zastosowano obecnie do wprowadzenia zakazu stosowania tych 3 substancji we wszystkich zastosowaniach rolniczych na wolnym powietrzu. „Dotyczy złożonej materii i dyskusji prowadzonych na poziomie naukowym” – mówi Hinse Boonstra, rzecznik Bayer Crop Science. „Taka dyskusja jest normalna. Jednak fakt, że decyzje są podejmowane na podstawie niezatwierdzonych ram oceny, już nie. Dlatego zwróciliśmy się z pytaniami prawnymi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości”.

Cele ochrony
„Wytyczne dotyczące pszczół mają tak zwane cele ochronne. Jednym z nich jest wykazanie w drodze badań naukowych, że dana substancja nie może mieć wpływu na więcej niż 7% pszczół miodnych. Jednakże praktyka pokazuje, że istnieje naturalna fluktuacja co najmniej 10% Taki wymóg nie jest zatem wykonalny, ale służy jako kryterium oceny” – mówi Boonstra.

"Nie tylko neonikotynoidy musi być zgodne z wytycznymi, ale jest również niewykonalne w przypadku innych środków ochrony roślin. ECPA oceniła, że ​​ponowna rejestracja 27 substancji czynnych nie przechodzi ram oceny ze względu na brak danych. Dotyczy to 19 herbicydów, 1 regulatora wzrostu i 7 XNUMX środków grzybobójczych. Produkty te nie mają żadnego wpływu na zdrowie pszczół, a zakaz nie wpływa w żaden sposób na populację pszczół. „Nie chodzi tylko o produkty chemiczne, ale także o produkty biologiczne” – zauważa Boonstra.

Nowe zasady
Europejscy interesariusze, producenci, ECPA i Rada ds. Zezwoleń na Środki Ochrony Roślin i Biocydy (ctgb) opowiadają się za wykonalnymi przepisami pod nadzorem komitetu ekspertów. Pszczoły miodne przodują w przypadku wszystkich gatunków pszczół objętych tym badaniem. Nowe ramy oceny opierają się na obecnie dostępnych badaniach naukowych. Są to nadal wymogi ustanowione przez EFSA w 2013 r. Badania należy także przeprowadzać w bardziej praktyczny sposób.

Wytyczne dotyczące pszczół mają zastosowanie wyłącznie jako wytyczne dotyczące środków ochrony roślin. Obroże na pchły dla zwierząt, w których zastosowano również 3 neonikotynoidy, są środkami biobójczymi. Obowiązują w tym przypadku różne kryteria oceny.

Brak alternatyw
Rolnicy, którzy odpowiednik Według Boonstry nie mamy racji, twierdząc, że sprawy nie toczą się tak szybko. „Do niektórych zastosowań dostępne są alternatywy, ale często nie z równoważnym skutkiem. Dotyczy to w szczególności powlekania nasion, cebul i bulw. Tego ciągle poszukuje się w branży, ale nic nie jest gotowe. Po prostu dlatego, że jest to niezwykle trudne jest opracowanie nowego leku. Wymagania dotyczące przyjęcia są wysokie, a procedura długa. Mówimy o wieloletnich opóźnieniach w wydawaniu obecnych europejskich zezwoleń. „Przyspieszone dopuszczenie do obrotu leków alternatywnych nie jest realistyczną perspektywą”.

Organizacje pozarządowe, badacze i miłośnicy przyrody pozytywnie zareagowali na zakaz, który wszedł w życie 27 kwietnia aangekondigd. Jednak oni też mają wystarczająco dużo na głowie pamiętać. Na przykład należy zakazać większej liczby neonikotynoidów, a KE musi rozszerzyć zakaz na ogrodnictwo szklarniowe, gdzie jest ono dotychczas dozwolone. Mówi się także o zakazie poza rolnictwem.

Nadal nie wiadomo, jak należy postępować z nasionami buraków

W przyszłości
Ponieważ większość buraków cukrowych znajduje się obecnie w ziemi, zakaz zaprawiania nasion środkami owadobójczymi nie będzie miał wpływu na zbiory w 2018 r.. Jak postępować z resztkami nasion buraków? weet Suiker Unie jeszcze nie. Jeśli zakaz wejdzie oficjalnie w życie, od października 2018 r. nasiona pokryte środkami owadobójczymi nie będą już stosowane.

Ostatnią kroplą dla branży jest pozew, którego wyrok spodziewany jest 17 maja. Jeśli Europejski Trybunał Sprawiedliwości rzeczywiście uzna, że ​​wytyczne dotyczące pszczół są niewykonalne, zbliżający się zakaz stosowania neonów może przybrać nowy obrót.

Masz wskazówkę, sugestię lub komentarz dotyczący tego artykułu? Daj nam znać

Nielsa van der Booma

Niels van der Boom jest starszym specjalistą ds. rynku roślin uprawnych w DCA Market Intelligence. Zajmuje się głównie analizami i aktualizacjami rynkowymi dotyczącymi rynku ziemniaków. W felietonach dzieli się swoim ostrym spojrzeniem na sektor rolnictwa i technologię upraw.
komentarze odwiedzających
29 komentarze
Glina IJsselmeera 2 maja 2018
To jest odpowiedź na ten artykuł:
[url=http://www.boerenbusiness.nl//artikelen/10878411/neonics-slachtoffer-van-malafide-rules][/url]
Niels, myślę, że 448 m2 powinno wynosić 448 km2.
Subskrybent
Nielsa van der Booma 2 maja 2018
IJsselmeerclay napisał:
To jest odpowiedź na ten artykuł:
Niels, myślę, że 448 m2 powinno wynosić 448 km2.

Ostro zauważone! Absolutnie poprawne. Zostało to dostosowane.
Berta Weegenaara 2 maja 2018
Całkowity zakaz stosowania neonów dla populacji pszczół?

Sprzeczność terminologiczna! Jedzenie na zmianę myślenia.

Polityka bardzo gubi się w tak zwanych badaniach „naukowych” nad śmiertelnością pszczół! Bardzo proste podsumowanie niedoskonałego wyjaśnienia „badań i nauki”.

Decyzja UE to początek masowego niszczenia pszczół po 2018 roku?!


Nauka i badania najwyraźniej stały się zbyt trudne dla polityków w Brukseli lub: czy na przyszłość podejmowane są bardzo niebezpieczne populistyczne decyzje? Nowiutkiego holenderskiego ministra ds. rolnictwa nie przejmuje się jeszcze wiedzą na temat tej złożonej dokumentacji i nie może mieć dobrego rozeznania w tym, co dzieje się w wojnie z neonikami. Szkoda jej i nas, a przede wszystkim: pszczół. Czy boi się, że co straci? Jej praca? Konsekwencje jej (i UE) decyzji: cofnięcie się w czasie i cichsza wiosna (mniej owadów, to także mniej ptaków). Znacznie większe wykorzystanie innych (niż neoniki) dopuściło do stosowania w UE bardziej szkodliwych środków owadobójczych (ogólnie bardzo szkodliwe dla pszczół, innych owadów i naszych dzieci bawiących się na świeżym powietrzu), niższe plony z produkcji żywności (także dla biednych ludzi, wyższe ceny dla wszystkich lub głód), a także: bardziej dozwolony (!) import przez dużych sprzedawców detalicznych w UE spoza UE żywności (dla dzieci) zawierającej pozostałości złych lub zabronionych w UE (stosowania) chemikaliów!

Co z tym? Gdzie są wyniki badań terenowych skutków dla pszczół całkowitego zakazu stosowania neonów w 2019 roku?
Styczeń 3 maja 2018
@bert weegenaar odsuwa na bok część odwiedzających forum. dlaczego nie trzymać się swojego języka ojczystego? lub w inny sposób używaj prawidłowego języka angielskiego, jeśli taki był Twój zamiar.
słaby 3 maja 2018
Mamy miłego ministra rolnictwa... To naprawdę nie jest miejsce dla rolników.
Nie wiem o czym ona mówi.
Pochopne decyzje.
Po tej decyzji obciążenie środowiska będzie większe. Naukowcy to podkreślają.

Posłuchaj praktyki, zamiast miejskich badaczy, którzy pracują według kontrowersyjnego protokołu badawczego i przyjmij to i przedstaw jako prawdę.
To niewiarygodne, że jest to możliwe.
Najgorsze jest to, że na to wszystko pozwoliliśmy!!!
Berta Weegenaara 3 maja 2018
@Jan..... (bez imienia). Dziękuję za przeczytanie mojej wiadomości!
Na tym etapie „normalna” komunikacja nie jest najlepszą opcją.
A poprawny angielski wcale nie był celem. To uwaga poświęcona tematowi.
Mój wkład jest przeznaczony dla polityków UE i większość z nich po podjęciu dziwnej decyzji potrafi przeczytać ten dziwny angielski.
W co wierzysz najgorzej?
Oraz: rolnicy potrafią czytać po angielsku i rozumieć, co mam na myśli.
Styczeń 3 maja 2018
@BW Ciekawe, czy politycy śledzą nasze blogi. Moi unijni politycy mają mnóstwo materiałów do czytania. Czy masz pojęcie o ich zainteresowaniu holenderskim blogiem rolniczym? Może Huitema, ale nie mówi tu nic nowego.
Berta Weegenaara 3 maja 2018
@Jan... Te blogi prawdopodobnie nie są czytane przez polityków UE za pośrednictwem BenB, ale artykuły i blogi pojawiają się w Google: neonics, dlatego.

Jeżeli tak się stanie (a z pewnością stanie się tak, biorąc pod uwagę wielkie niepokoje w rolnictwie na arenie międzynarodowej), w Holandii i poza nią pojawi się obraz, że podjęto całkowicie błędną decyzję dotyczącą przetrwania pszczół, pożytecznych owadów itp. oraz „dobrej praktyki rolniczej”. Rolnictwo EKO jest również narażone na większe ryzyko z powodu nawiewu środków owadobójczych.
Styczeń 3 maja 2018
bert weegenaar napisał:
@Jan... Te blogi prawdopodobnie nie są czytane przez polityków UE za pośrednictwem BenB, ale artykuły i blogi pojawiają się w Google: neonics, dlatego.

Jeżeli tak się stanie (a z pewnością stanie się tak, biorąc pod uwagę wielkie niepokoje w rolnictwie na arenie międzynarodowej), w Holandii i poza nią pojawi się obraz, że podjęto całkowicie błędną decyzję dotyczącą przetrwania pszczół, pożytecznych owadów itp. oraz „dobrej praktyki rolniczej”. Rolnictwo EKO jest również narażone na większe ryzyko z powodu nawiewu środków owadobójczych.


Bert, musimy pozbyć się butelek i proszków. Ogromne rezerwy wbudowane w przyrodę wyczerpują się. i wtedy nie będzie już odwrotu. musimy nauczyć się pracować z naturą, a nie przeciwko niej. Na przykład monokultura jest bardzo nienaturalna i wtedy natura zwraca się przeciwko tobie. Widzisz to co roku. Podobnie jak gleby, natury nie można zmusić... chyba że ją zniszczysz.

Jak? popracujmy nad tym. Najwyższy czas, bo jak (metody, zasoby) nie zostało jeszcze wypracowane.
Fakt, że jako jeden z małych krajów na świecie jesteśmy (stosunkowo) dużym eksporterem, powinien dać do myślenia, a nie być z tego dumnym. Ponieważ stanowisko to nie powinno i nie może legitymizować obecnych praktyk uprawy roli w większości gospodarstw.

A wtedy rzeczywiście gospodarka (cokolwiek to znaczy) nie powinna być na pierwszym planie.
Trudne, owszem, trudne, bo stwarza niepewność (którą Holendrzy bardzo irytują) i wymaga dużego wysiłku, nawet jeśli nie znasz jeszcze trasy.
Jednak po prostu nie możemy kontynuować tego, co zwykle, a plany (pełne dobrych intencji?) mające na celu ograniczenie używania substancji psychoaktywnych nie idą wystarczająco daleko i nie są wystarczająco ambitne.
Oduczenie się uzależniających nawyków, używania substancji psychoaktywnych i wytykania palcami jest również trudne.
Wspomniałem już o tym: PRZEMYŚL!
jaap 4 maja 2018
Jan stracił orientację, po prostu nie możemy postąpić inaczej, salda są pod presją, ceny są poniżej kosztów własnych i powinniśmy pozwolić naturze działać? cebula z pleśnią od 30 ton po 7 centów i tak dalej. Wszystko kręci się wokół sald, które ludzie chcą widzieć, a na pewno banku, a jako rolnik lubię mieć coś dla siebie, żeby móc kupić własny chleb. Myślę, że coś należy szybko zmienić: mniej zasad/mniej znaków jakości/mniej ingerencji Wszyscy, którzy myślą, że mogą coś zmienić dla rolnictwa, zniszczą cały sektor, w końcu tylko on wie co jest najlepsze. Równowaga/natura/działanie/rozwiązanie. Bądź trochę bardziej ekonomiczny dla ostatnich resztek hodowców, w przeciwnym razie w przyszłości możesz skończyć z jedzeniem ziemniaków z Rumunii/Polski, które wyglądają na niebieskie od cynku. kontynuujcie dobrą robotę, znęcajcie się nad rolnikiem, wino jest najczystszą gałęzią rolnictwa na świecie, a mimo to musi być bardziej różowe niż Papież. Piękno bycia hodowcą umniejsza się, jeśli obwinia się cię o wszystko, co w 99% opiera się na bajkach.
Styczeń 5 maja 2018
@Jaap. rolnik odpowiedzialny? wydaje się, że duży wpływ na ten kierunek ma przemysł chemiczny. rolnik wnosi istotny wkład w model „zarobkowy”.
Od pewnego czasu także rolnictwo zwraca uwagę na jakość życia w glebie i różnorodność biologiczną. Jeśli zostanie wykonana poważna praca w tym zakresie, natura będzie wyglądać na współpracującą, a nie przeciwną. zapytaj sąsiada zajmującego się uprawą ekologiczną.

„Jan stracił rachubę” . Jan nie chce już „utknąć w ruinie”. stare, dobrze wydeptane ścieżki uległy zużyciu. Rzeczywiście weźmy kontrolę w swoje ręce i zbadajmy, dokąd powinien prowadzić trop.
Bądźcie pewni, że jeśli ustawodawca tego nie narzuci, konsument (ostatecznie) to zrobi… pod pozorem zdrowia publicznego, braku zaufania lub fałszywych rozmów lobby ekologicznego, cokolwiek.
Upewnij się, że wyprzedzisz to, biorąc kontrolę w swoje ręce, zamiast ufać swojemu GBMapothekerowi, ponieważ on ostatecznie też chce kanapkę. Nie musisz się o to martwić.
jaap 6 maja 2018
Oczywiście natura współpracuje, jeśli utrzymasz glebę w dobrym stanie, tak jak na naszych glebach z czarnym piaskiem, z terminowym wapnowaniem/GBM/kompostem to pozostanie na tym samym poziomie, ale nie we Flevo, gdzie jeżdżą tylko za najwyższą dzierżawę cenę i nie patrz na nic innego, każdy dzierżawca dalej go wyzyskuje, co skutkuje słabą ziemią/biednym rolnikiem. że substancje organiczne nie wydostaną się z ziemi w naszym regionie, stanie się to bałaganem na naszej glebie, co będzie niemożliwe ze względu na presję chwastów w naszym regionie. Ekolodzy również opryskują cięższymi produktami, niż my, konwencjonalni rolnicy, moglibyśmy kiedykolwiek zrobić, więc o czym właściwie mówimy? Czy to nie przeszło długą drogę, że obywatel decyduje o wszystkim za rolnika? Oni mają już chleb na stole prawie za darmo, a potem chcą też decydować o reszcie!! Odwróć sytuację, abyśmy my, rolnicy, mogli ustalić, że urzędnik służby cywilnej może karmić swoje kurczaki tylko w środy i że musi tankować samochód dokładnie o czwartej rano i przy 4 litrach, i nie więcej, i tak dalej. jaki to powinien być świat, niech każdy zdecyduje między wierszami według własnego uznania
Styczeń 7 maja 2018
@jaap „Mężczyźni zajmujący się ekologią również opryskują cięższymi produktami, niż my, konwencjonalni rolnicy, moglibyśmy to kiedykolwiek zrobić”
masz jakieś nazwy tych zasobów?
de Flevo... w zeszłym tygodniu pojawiła się lista rolników ekologicznych według prowincji w BB. jaki był ranking Flevo Jaap?
peter 7 maja 2018
Gdyby dobrze płacili rolnikowi i pozwalali mu być uczciwym rolnikiem, to całe opryski nie byłyby potrzebne!

a wszystkie te rzekomo dobre stowarzyszenia przyrodnicze (partie polityczne) są lobbystami (np. Bayera), ponieważ te nasiona chwastów, które wylatują z tak zwanych działek przyrodniczych, mogą wstrzyknąć kilogramy trucizny pozostałym zwykłym rolnikom, aby to cofnąć pola.
Jpk 7 maja 2018
Jeśli Monsanto zostanie skazane w USA, firma ta dopuściła się oszukańczych działań podobnie jak producenci wyrobów tytoniowych, wówczas Bayer nie jest wart przejmowania tej firmy
Styczeń 9 maja 2018
nie wiemy jak, gdzie, za ile, przez kogo itp. itd.
po prostu przeczytaj to i pomyśl o tym, bez natychmiastowego uderzania piętami w bodźce

https://www.rd.nl/opinie/huidige-landbouwsysteem-blokkeert-verduurzaming-1.1486501
Subskrybent
trudne dla laika 9 maja 2018
Jan napisał:
bert weegenaar napisał:
@Jan... Te blogi prawdopodobnie nie są czytane przez polityków UE za pośrednictwem BenB, ale artykuły i blogi pojawiają się w Google: neonics, dlatego.

Jeżeli tak się stanie (a z pewnością stanie się tak, biorąc pod uwagę wielkie niepokoje w rolnictwie na arenie międzynarodowej), w Holandii i poza nią pojawi się obraz, że podjęto całkowicie błędną decyzję dotyczącą przetrwania pszczół, pożytecznych owadów itp. oraz „dobrej praktyki rolniczej”. Rolnictwo EKO jest również narażone na większe ryzyko z powodu nawiewu środków owadobójczych.


Bert, musimy pozbyć się butelek i proszków. Ogromne rezerwy wbudowane w przyrodę wyczerpują się. i wtedy nie będzie już odwrotu. musimy nauczyć się pracować z naturą, a nie przeciwko niej. Na przykład monokultura jest bardzo nienaturalna i wtedy natura zwraca się przeciwko tobie. Widzisz to co roku. Podobnie jak gleby, natury nie można zmusić... chyba że ją zniszczysz.

Jak? popracujmy nad tym. Najwyższy czas, bo jak (metody, zasoby) nie zostało jeszcze wypracowane.
Fakt, że jako jeden z małych krajów na świecie jesteśmy (stosunkowo) dużym eksporterem, powinien dać do myślenia, a nie być z tego dumnym. Ponieważ stanowisko to nie powinno i nie może legitymizować obecnych praktyk uprawy roli w większości gospodarstw.

A wtedy rzeczywiście gospodarka (cokolwiek to znaczy) nie powinna być na pierwszym planie.
Trudne, owszem, trudne, bo stwarza niepewność (którą Holendrzy bardzo irytują) i wymaga dużego wysiłku, nawet jeśli nie znasz jeszcze trasy.
Jednak po prostu nie możemy kontynuować tego, co zwykle, a plany (pełne dobrych intencji?) mające na celu ograniczenie używania substancji psychoaktywnych nie idą wystarczająco daleko i nie są wystarczająco ambitne.
Oduczenie się uzależniających nawyków, używania substancji psychoaktywnych i wytykania palcami jest również trudne.
Wspomniałem już o tym: PRZEMYŚL!


Jan, jako laik nie powinieneś za dużo mówić. Jak na przykład mówisz o monokulturze. W Europie Wschodniej mam firmę z dużymi działkami o powierzchni 100 hektarów, ale także 3 hektarami, które znajdują się pomiędzy działkami lokalnych drobnych plantatorów. Jeśli chodzi o środowisko: Małe działki kosztowały mnie o 40% więcej paliwa, o 50% więcej zużycia środków owadobójczych i uzyskiwałem tylko 70% plonów w porównaniu z dużymi działkami „monokulturowymi”.

I dokładnie z tego samego powodu holenderskie rolnictwo jest najbardziej zrównoważone. Każdy m2 jest dobrze zagospodarowany i stwarza sprzyjające środowisko. Tutaj niewiele się dzieje złego, podczas gdy gdzie indziej na świecie można zasiać i zagospodarować setki hektarów, aż w końcu bałagan wyschnie.

Co więcej, powtarzam jeszcze raz: koniec neoników w Europie oznacza „monkulturę” kukurydzy i pszenicy. W związku z zanikiem buraków cukrowych i rzepaku, w Ameryce Południowej będzie uprawiana większa ilość soi i trzciny cukrowej kosztem tropikalnych lasów deszczowych. Jedzenie będzie musiało skądś pochodzić, przyjaciele natury! A może wolisz braki żywności? Wtedy cała Afryka znów stanie u bram Europy. To doprowadzi nas do wojny.
rolnik piasku 9 maja 2018
No cóż, rozwiązania i nowe zasoby będą tylko wtedy, gdy będzie zakaz. Oczywiście, że to do bani, ale używanie tego samego leku przez dziesięć lat nie jest postępem. Kilka gramów na hektar jako roztwór w burakach oznacza również, że nie jest to rzecz jasna smaczna.
styczeń 10 maja 2018
@trudne dla laika. Zazwyczaj, jeśli wyrażasz „opinię”, która nie jest zgodna z panującą opinią, nagle stajesz się laikiem.
Podobną reakcję często można spotkać w praktyce (alternatywnych) rolników ekologicznych: butelkują rzeczy, stanowią zagrożenie, chowają zyski do kieszeni, używają nielegalnych substancji itp. itd. Dlaczego? Kinnesinne?

Czy nie rozumiecie, że należy poważnie i pilnie szukać innych sposobów, aby zapobiec nieodwracalnym szkodom?
zdaj sobie sprawę z tego, co dzieje się na holenderskich polach, pomyśl o tym i poszukaj rozwiązań. Sytuacji w Europie Wschodniej nie można porównywać z sytuacją w Holandii.
Joop 10 maja 2018
To, że gleba nie radzi sobie dobrze, nie ma nic wspólnego z chemią, rolnicy ekologiczni doją glebę jeszcze mocniej, ich plany budowlane są często bardziej intensywne niż zwykle i prawie wszyscy pracują na lekkiej (głęboko zaoranej glebie). Pogorszenie stanu gleby jest często związane ze złym zagospodarowaniem terenu (planem budowy) w połączeniu ze zmieniającym się klimatem. Marchew mojego ekologicznego sąsiada gniła, bo nie miał porządku w glebie, natomiast u mnie nie było nic złego. Oczywiście możemy uprawiać w 100% bez chemii, będziemy używać produktów naturalnych (często będą one nie mniej szkodliwe niż te chemiczne). Produkcja w Holandii spadnie o 40%, co oznacza ponad dwukrotny wzrost kosztów produkcji. Jeśli obywatel tego chce, w porządku. Następna ustawa to atak na tropikalny las deszczowy, czyli prawdziwa natura. To, co nie jest tutaj uprawiane, musi zostać wyprodukowane gdzie indziej, 1 ha w Holandii wymaga 3 ha gdzie indziej. Proszę zdać sobie sprawę, że w przeszłości połowa Holandii składała się z wody, wiele obszarów rolniczych zostało zrekultywowanych i osuszonych, nie było tu nawet przyrody. Mój ojciec był świadkiem rozwoju chemii i rzeczywiście na początku substancje były zbyt trwałe. Kiedy zobaczyłem, jak sobie z tym radził podczas użytkowania, nie był na razie przykładem, ale go to nie zabiło. Przez całe życie stosowałem chemię i teraz piszę tę wiadomość. Substancje te nie są już trujące, ponieważ ich używamy i utworzyliśmy w tym celu całą organizację, którą nazywamy CBTG, która dokładnie testuje i sprawdza pod kątem bezpieczeństwa. . Proszę dalej podążać za faktami! To, że być może będziemy musieli myśleć inaczej, ponieważ tego chce obywatel, to w porządku. Rachunek należy opłacić z góry, a nie później, jeśli sprawy nie układają się pomyślnie. Istnieje jeden główny powód, dla którego sprawy nie układają się dobrze w przyrodzie. Rozejrzyj się! W niedziele na drogach jest już zbyt tłoczno, jeśli spojrzysz w górę, zobaczysz ponad 1 samoloty latające standardowo, a my wciąż budujemy domy i drogi. Który robak, owad lub inne zwierzę na tym zyskuje? Rolnik pozostaje łatwą grupą docelową. Wszyscy uważamy, że reszta jest konieczna dla naszego (zbyt) dobrego życia. Amen!
Styczeń 11 maja 2018
@joop. Istnieje wiele czynników, które niszczą środowisko, jak już wspomniałeś. Jazda na rowerze lub chodzenie do kościoła w niedzielę jest mniej szkodliwa dla środowiska niż wszystkie festiwale, wycieczki, wycieczki, ruch lotniczy itp. itp. Nie dlatego, że rolnictwo jest łatwym celem, ale dlatego, że mamy na nie większy wpływ niż wytykanie palcem naszych przedsiębiorstw, a na pewno nie dlatego, że chcą tego obywatele, musimy to przemyśleć. Rozmawiałem z wieloma uczestnikami Veldleeuwerik, którzy uznali, że to szkoda, że ​​znowu chodzi o pieniądze i narzucone środki. Zmotywowani hodowcy nie potrzebują tego i sami podejmą działania. Sąsiedzi i nie tylko mogą podążać dobrowolnie. Widzę duży opór/niepewność/strach wśród niektórych rolników przed zrobieniem czegoś inaczej. Ale na tym właśnie polega siła i przywilej bycia rolnikiem, że szef nie mówi ci, jak masz robić i możesz prowadzić swoje sprawy w odpowiedzialny sposób. Większość z nas w ogóle nie wie, co opryskujemy. znamy jedynie oczekiwany i pożądany efekt. Ale nie widzimy/lekceważymy/nie chcemy widzieć skutków ubocznych. I to naprawdę trzeba zmienić. Będą rolnicy ekologiczni, którzy zubożają glebę, jeśli chodzi o sąsiada, wiesz lepiej. Ale nie można uogólniać tego stwierdzenia. Ogólnie rzecz biorąc, wśród konwencjonalnych rolników zajmujących się uprawami rolnymi istnieje po prostu opór wobec tych, którzy (chcą) robić rzeczy inaczej. Nie jest to wyrazem szacunku dla wykazanej odwagi i, moim zdaniem, także przedsiębiorczości, ale wyrazem zaangażowanych wypowiedzi, od których wytyka się palcami.
Narcos 11 maja 2018
@jan/Joop Rozumiem obu panów, ale chciałbym poczynić mały komentarz. Z pewnością prawdą jest, że konsumenci wzywają do innej/bardziej zrównoważonej produkcji żywności. Niestety wielu kolegów ucieka do bio, bo tak jest modnie. Daje to wielu firmom szansę na wyjście z wyścigu szczurów na (światowym) rynku, ale jest przede wszystkim narzędziem marketingowym dla sektora detalicznego, pozwalającym zyskać przychylność. Prawdziwi rolnicy dostrzegają szczyptę i hipokryzję z tym związaną. Tylko grupa dużych plantatorów, którzy zorganizowali własną sprzedaż i są w stanie/chcą uczestniczyć w szumie generowanym przez zielone lobby, odniesie ogromne korzyści. Rozumiem relację Joopa, ale w 2018 r. zdrowy rozsądek i logika nie ucierpią już w naszej kwestii żywności.
ja 11 maja 2018
Narcos napisał:
@jan/Joop Rozumiem obu panów, ale chciałbym poczynić mały komentarz. Z pewnością prawdą jest, że konsumenci wzywają do innej/bardziej zrównoważonej produkcji żywności. Niestety wielu kolegów ucieka do bio, bo tak jest modnie. Daje to wielu firmom szansę na wyjście z wyścigu szczurów na (światowym) rynku, ale jest przede wszystkim narzędziem marketingowym dla sektora detalicznego, pozwalającym zyskać przychylność. Prawdziwi rolnicy dostrzegają szczyptę i hipokryzję z tym związaną. Tylko grupa dużych plantatorów, którzy zorganizowali własną sprzedaż i są w stanie/chcą uczestniczyć w szumie generowanym przez zielone lobby, odniesie ogromne korzyści. Rozumiem relację Joopa, ale w 2018 r. zdrowy rozsądek i logika nie ucierpią już w naszej kwestii żywności.


Dobrze!!! Tylko ty nie rozumiesz siebie:
Zdrowy rozsądek i logika ogromnie ucierpią z powodu wiodącej idei (w pasie kanału Groen Links), że rolnik jest straszydłem.

W tym jest problem: kiedy popełniasz błędy językowe, CIERPISZ i NIGDY nie prowadzisz; nie chodzi o treść, ale o formę.
kjol 12 maja 2018
Dopóki pasem kanałów jeździ samochodami i nosi ubrania, są eko-obłudnikami. Powiedz A i zrób B. To wszystko przekomarzanie się przed sceną.
styczeń 12 maja 2018
@kjol. Kjol pozostaje przez jakiś czas w swojej twierdzy. podczas gdy świat wokół niego się zmienia. Nie zmieniasz swojej działalności biznesowej dlatego, że ludzie w pasie kanałów cię krytykują, prawda? Ta zmiana musi naprawdę wynikać z twojego przekonania, które pewnego dnia może się ujawnić.

@Narcos. Rolnicy ekologiczni prowadzili uprawy organiczne przez długi czas, zanim duże sklepy wpadły na ten argument sprzedażowy.
A rolnicy ekologiczni nie są „prawdziwymi rolnikami”? bo nie jeżdżą dużymi traktorami czy co? Kim jest prawdziwy rolnik? Ci, którzy podążają wydeptaną ścieżką, nie chcąc/nie mogąc) dostrzec negatywnych skutków i produkować na rynek globalny, lub ci, którzy niezależnie próbują wdrożyć inne praktyki, organiczne lub inne, z odwagą, wyłaniającą się wizją i otwarty umysł ?
Joop 12 maja 2018
„Nie chcemy wiedzieć o skutkach ubocznych chemii”? To dobrze, te skutki uboczne zostały zbadane pod kątem zdrowia ludzi, zwierząt i przyrody. Fakt, że Twoje uczucia mówią coś innego, trafia dokładnie w sedno, uczucia kontra fakty. Czy znasz też skutki uboczne picia kawy, wina, soli, tłuszczu itp.? Te produkty spożywcze nie są tak dobrze zbadane jak chemia, nawet leki nie są testowane pod kątem dobroczynności dla przyrody i środowiska, podczas gdy wody powierzchniowe są ich pełne. Chcesz narzucić swoje uczucia komuś innemu, typowi Świadka Jehowy. Wolę trzymać się faktów
kjol 12 maja 2018
@jan, faktem jest, że produkty organiczne i eko nie osiągają już poważnych liczb, ponieważ żywność staje się wtedy po prostu za droga, w przeciwnym razie supermarkety by o nią cały czas prosiły. Polityka chce, aby było dostępnych mnóstwo taniej żywności; jeśli nie będzie ona pochodzić stąd, import z odległych i niejasnych obszarów będzie w pełni dozwolony, bez postrzegania środowiska jako problemu. Zatem przekonanie jest w tym przypadku pustym pojęciem, choć oczywiście każdy ma do tego prawo, ale proszę nie wymyślać fałszywych historii.
Styczeń 12 maja 2018
@joop. Czy znasz skutki uboczne stosowania glifosatu, także w świetle przepisów prawnych? strefie, a następnie śledzić proces przeciwko Monsanto w Kalifornii, gdzie wzięli byka za rogi.
Od lat szkodliwość neonikotynoidyn, odwołując się do wiedzy naukowej, jest zaprzeczana przez producentów, dostawców i użytkowników, unikając zasady ostrożności (czy to także CSR?).
Teraz, gdy ta sama nauka doszła do innego wniosku, ich fakty zostają nagle zaprzeczone. Jak możesz nazwać to uczuciem? Nie musisz mnie prosić o wyjaśnienie, dlaczego naukowcy obecnie oceniają inaczej. To ta sama organizacja, EFSA, prawda?
styczeń 12 maja 2018
@kjol. Otwarte granice są rzeczywiście problemem UE.
Dość łatwe dla rolników zajmujących się uprawą roślin na rynku światowym. Ale to w przypadku naszych drogich i ograniczonych gruntów (które teraz ponownie zostaną zajęte przez parki fotowoltaiczne) to historia bez przyszłości, z wyjątkiem materiału wyjściowego.
Jeśli neony i inne substancje są coraz bardziej zakazane, zmusza to do przyjmowania coraz większej liczby zasad i praktyk organicznych (aczkolwiek bez etykiety). Lepiej zacznij się tym interesować, zamiast się opierać, jeśli chcesz mieć firmę z przyszłością.
kjol 12 maja 2018
Twoje modlitwy zostaną wysłuchane, plony będą się poruszać tak samo jak rolnicy, holenderski rolnik może udać się w dowolne miejsce na świecie i zostanie przyjęty z otwartymi ramionami dzięki swojej wiedzy. Następnie Holandia/UE importuje produkty wytwarzane przez holenderskiego rolnika za granicą.
Nie możesz już odpowiedzieć.

Jakie są aktualne notowania?

Zobacz i porównaj ceny i stawki samodzielnie

Opinie Jaapa Haanstry

Czy zakazujemy glifosatu czy choroby Parkinsona?

Aktualności Ochrona upraw

Ziemniaki średnio-konsumpcyjne w porównaniu do ziemniaków skrobiowych

Aktualności Ochrona upraw

Sprzedaż aktywów w Chinach wchodzi w kolejną fazę po dużym wzroście

Aktualności Rolnictwo

Obowiązkowe stosowanie zamkniętego systemu napełniania do 2027 r.

Zadzwoń do naszego działu obsługi klienta 0320 - 269 528

lub e-mail do wsparcie@boerenbusiness.nl

chcesz nas śledzić?

Otrzymuj nasz darmowy newsletter

Aktualne informacje rynkowe codziennie w Twojej skrzynce odbiorczej

Zaloguj się